Wczoraj Kasia Moś nie tylko wystąpiła w Pradze podczas koncertu „Eurovision Meets Jazz”, ale też transmitowała przebieg wydarzenia na swoim Instagramie. Gdy sama stanęła na scenie, kamerę przejął Mateusz Grzesiński, szef polskiej delegacji eurowizyjnej – dzięki temu fani mogli obejrzeć i usłyszeć świetne wykonanie trzech utworów Kasi, w tym oczywiście eurowizyjne „Flashlight”. W specjalnej video-wiadomości dla czeskiego portalu eurowizyjnego Kasia poprosiła o wsparcie zarówno dla niej jak i dla Martiny Barty i wyraziła nadzieję, że polscy widzowie zagłosują na reprezentantkę Czech w półfinale. Przed koncertem zorganizowano konferencję prasową z udziałem obydwu reprezentantek. Wyjazd do Pragi był ostatnim punktem promocyjnym przed Eurowizją. Teraz Kasia ma ostatnie dni na odpoczynek, a już 30 kwietnia wyrusza do Kijowa, gdzie 1 maja odbędzie się jej pierwsza próba techniczna.

Podobnie jak rok temu polskim szefem delegacji jest Mateusz Grzesiński – jest to jego druga Eurowizja w tej roli. Wcześniej funkcję tę pełnił Mikołaj Dobrowolski, a przed dwuletnią przerwą delegację prowadziła Maria Makowska. Ponieważ polska delegacja jest jedną z najmniejszych w Europie, Grzesiński pełni też funkcję rzecznika prasowego i jest odpowiedzialny praktycznie za wszystkie działania polskiej ekipy podczas konkursu. Wraz z Kasią Moś odwiedził w ramach trasy promocyjnej Izrael i Czechy, podawał również polskie punkty jurorskie podczas finału preselekcji Melodifestivalen w Szwecji. Zależnie od kraju ilość osób decyzyjnych różni się – niektóre państwa mają nawet dwóch szefów delegacji (Wielka Brytania, Australia, Belgia). Wielu szefów jedzie do Kijowa ze swoimi asystentami – najwięcej pomocników mają szefowie z Chorwacji i Wielkiej Brytanii – aż czterech. W wielu krajach w skład delegacji wchodzi też rzecznik prasowy (Head of Press). Poza Polską, jedna osoba z ramienia nadawcy kieruje całą delegacją Albanii, Białorusi, Danii, Litwy i Łotwy.

Pierwsze punkty dla Polski w głosowaniu OGAE! „Flashlight” otrzymało 4 punkty od OGAE Łotwa, w którym punktację tworzyło 23 członków stowarzyszenia, odpowiedzialnego m.in. za organizację imprezy w Rydze, gdzie Kasia Moś była jednym z gości. Tym samym Polska zajmuje 25. miejsce w rankingu, mają tyle samo punktów co Irlandia. Mniej mają m.in. Australia (2), Islandia (2), Wielka Brytania (1) czy też Czechy, Niemcy, Holandia czy Serbia (zero). Prowadzi, z ogromną przewagą, reprezentant Włoch – Francesco Gabbani – ma 215 punktów. Drugie miejsce ma aktualnie Belgijka Blanche (149 punktów), a trzecie przedstawiciel Szwecji – Robin (138 punktów). Rok temu głosowanie klubów OGAE wygrał reprezentant Francji – Amir – który uzbierał aż 425 punktów. W 2015 triumfowało Il Volo z Włoch (367 punktów). Ostatni raz OGAE słusznie przewidziało zwycięzcę w 2013 roku – Emmelie de Forest uzbierała w głosowaniu klubów 374 punkty, pokonując San Marino (2. miejsce) i Norwegię (3. miejsce).

Niektórzy reprezentanci pojawili się nie tylko podczas głównych imprez eurowizyjnych, ale też na własną rękę przemierzają Europę by promować swoje utwory. Kasia Moś dwukrotnie odwiedziła Ukrainę i raz Czechy, grupa Timebelle była m.in. w Serbii i Macedonii, Levinia z Niemiec odwiedziła Gruzję, Armenię czy Austrię, a SunStroke Project pojechali do Rumunii i Portugalii. Demy z Grecji nie promuje się poza swoim krajem, ale mocno liczy na grecką diasporę – w związku z tym odwiedziła ostatnio Sekretariat ds. Diaspory przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych swojego kraju. Wizyta miała służyć zachęceniu ambasadorów Grecji w różnych krajach do zjednoczenia greckiej diaspory i głosowania na „This is Love” w półfinale. Bardzo aktywnie w tej sprawie działa też telewizja ERT. Na głosy diaspory liczą też m.in. Mołdawianie. Oczywiście także Polacy mają nadzieję, że ich rodacy rozsiani po całej Europie wesprą Kasię Moś. Aktywnie zachęca do tego np. portal Polonia.es, który przeprowadził wywiad z wokalistką podczas jej pobytu w Madrycie. „W latach 2014-2016 Polacy mieszkający za granicą udowodnili, że w jedności siła i dzięki ich głosom do finałowych zmagań Konkursu Piosenki Eurowizji awansowali kolejno: Donatan&Cleo, Monika Kuszyńska oraz Michał Szpak. Szczegółowe wyniki głosowania audiotele pokazały, że bez wsparcia Polonii byłoby to niemożliwe. W tym roku również postarajmy się, by reprezentantki Polski nie zabrakło w finałowych zmaganiach” – czytamy w artykule portalu.

KYIV17 COUNTDOWN

Już tylko osiem dni pozostało do wyjazdu do Kijowa. Od 30 kwietnia Dziennik Eurowizyjny będzie stamtąd relacjonował próby techniczne. Dziś przypomnijmy sobie, jakie kraje zajmowały ostatnio ósme miejsca podczas konkursu. W 2013 roku na tym miejscu znalazł się sympatyczny doktor z Malty – Gianluca, który utworem „Tomorrow” zdobył serca widzów i jurorów.

W 2014 (Kopenhaga) 8. pozycję wywalczył wokalista z Norwegii – Carl Espen – który wykonał piosenkę „Silent Storm”. Zdobył za nią 88 punktów.

Rok później reprezentacja Norwegii powtórzyła sukces Carla – ósme miejsce zajął duet złożony z Morlanda i Debrah Scarlett. Wspólnie wykonali balladę „A Monster Like Me”, za którą uzbierali 102 punkty. Był to ostatni udział Norwegii w finale – rok później kraj nie zakwalifikował się do finału.

W ubiegłym roku ósme miejsce uzyskał reprezentant Polski – Michał Szpak – także z balladą („Color of Your Life”). Po głosowaniu jurorów nic nie wskazywało na wejście do top10, bo Polak zajmował jedno z ostatnich miejsc, jednak głosy telewidzów zdecydowanie wzmocniły jego konto. Mamy nadzieję, że tegoroczna reprezentantka naszego kraju poradzi sobie w głosowaniu jurorów znacznie lepiej.

Reklamy

2 komentarze

  1. Wypadało napisać, że Michał Szpak zajął zaszczytne trzecie miejsce w głosowaniu publiczności z całej Europy.
    Jest to trzecie miejsce jakie zajęliśmy w historii eurowizji w Polsce. Zobaczymy czy Kasia wejdzie do finału, bo na razie się na to nie zanosi chociaż tak ją promujecie. Co wtedy napiszecie

    Polubienie

  2. Jak to będzie szło coraz bardziej w kierunku głosowania różnych diaspor i emigrantów, to ja chyba po prostu przestanę to oglądać, bo jak dla mnie, to się nie mieści w głowie pod względem moralnym. No ale może ja jestem jakiś inny… :] No cóż, jest jak jest, i ciężko coś z tym zrobić tak na szybko – tu jest potrzebna jakaś edukacja moralna… no ale, żeby jeszcze do tego tak aktywnie zachęcać??? Mówię tu o Grecji, tak, jak jest to opisane w tym artykule, ale i w Polsce niestety są takie tendencje (i w niektórych innych krajach również). W DUPIE mam awans czy wysokie miejsce osiągnięte dzięki głosowaniu Polonii! Ja sam mam rodzinę za granicą, w Grecji właśnie, no i wręcz ZNIECHĘCAM ich do głosowania na Polskę… No ale pomyślcie sami, JAKI SENS MA TEN KONKURS, jeśli tak bardzo wszyscy będą się skupiać na tym, aby emigranci głosowali na kraj pochodzenia? No jaki??? Jak dla mnie, praktycznie żaden.

    Nie chce mi się wierzyć, że awans szczególnie Michała Szpaka został osiągnięty tylko dzięki Polonii… Zresztą, czy do 2011 r. włącznie ta Polonia była jakaś inna? Czy nagle w latach 2012-2013 wyjechało z Polski do tych krajów jakieś wielkie grono fanów Eurowizji? 🙂

    Poza tym, dodatkowo jeszcze powiem, że jest to po prostu także robienie z ludzi idiotów. Przecież ludzie chyba mają rozum i widzą na kogo mogą głosować albo i nie głosować… 🙂 Nie trzeba ich chyba prowadzić za rączkę, jak małe dzieci…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.