Oglądaliście „Blue Carpet”? Sprawdźcie, jak wydarzenie wyglądało za kulisami i jak zostało zorganizowane! W artykule mnóstwo zdjęć i ciekawostek! Co działo się po Ceremonii Otwarcia? Jak wygląda Euroclub? 

Wczoraj fani z całej Europy mogli śledzić Ceremonię Otwarcia i spacer reprezentantów po czerwonym dywanie, który specjalnie na potrzeby Eurowizji w Lizbonie zmienił kolor na błękitny. Przebieg wydarzenia transmitował portal Eurovision.tv oraz telewizja RTP. Wykonawcy mieli do przejścia bardzo długi odcinek, większość z nich musiała udzielać wywiadów i pozować do zdjęć w pełnym słońcu. Tak jak informowałem wczoraj, dziennikarze byli podzieleni na sektory zgodnie z kolejnością startową poszczególnych państw. I tu zaczęły się schody, gdyż Polsce przypadła jedna z ostatnich sekcji (numer 8) czyli prawie pod koniec dywanu, co oznacza, że pierwsi uczestnicy dotarli tu dopiero po 75 minutach od startu transmisji i wielu z nich było już wyraźnie zmęczonych. Tak samo i dziennikarze, którzy w upale musieli czekać na wykonawców. Niestety telewizja RTP nie zapewniła żadnych telebimów czy głośników, w związku z tym dziennikarze z ostatnich sektorów nie mogli śledzić przebiegu transmisji i nie wiedzieli co dzieje się kilkanaście metrów dalej.

Pierwszy dotarł do polskiej sekcji Alekseev, następnie Eugent Bushpepa z Albanii. Warto zaznaczyć, że reprezentantom na dywanie towarzyszą osoby z ekipy, m.in. szefowie delegacji czy prasy, którzy już wcześniej wynajdują w tłumie dziennikarzy media najbardziej interesujące i najwięcej znaczące. Często jest więc tak, że dany reprezentant jest praktycznie pchany do udzielenia danych wywiadów i odpychany od innych, by nie marnował na nich czasu. Tak np. było z Jessiką z Australii, która na żądanie swojej ekipy ominęła Polaków, by spotkać się z Australijczykami parę metrów dalej. Na zdjęcia z Polakami „czasu” nie miała też Aisel z Azerbejdżanu. Cesar Sampson, Franka Batelić, Sevak i Sennek natomiast chętnie udzielali tu wywiadów, pozowali do zdjęć i rozdawali autografy. Niektóre reprezentacje każdy moment wykorzystują do promocji, dlatego np. przedstawiciele Chorwacji i Irlandii składali autografy głównie na przygotowanych przez siebie pocztówkach, gdzie umieszczono także istotne informacje o piosence i zachętę do głosowania. Okazało się również, że reprezentantka Estonii – Elina – nie lubi robić selfie, w związku z tym praktycznie z nikim się nie fotografowała.

Piękność reprezentująca Cypr – Eleni Foureira – opowiedziała „Dobry Wieczór Europo” o słynnym już wywiadzie, udzielonym dziennikarzowi z Finlandii, a także śpiewała „Fuego” z fanami. Nikogo nie ominęli ci mniej popularni reprezentanci – np. Islandczyk Ari. Chętnie wypowiadał się też Mikolas Josef, któremu na czerwonym dywanie towarzyszyła ekipa z „grającą” walizką. Bardzo elegancko prezentowali się członkowie grupy AWS z Węgier, którzy zresztą bardzo często przebywają w okolicach Centrum Prasowego i chętnie udzielają wywiadów, wygłupiają się i rozmawiają z fanami. Jedynie dwie ekipy opuściły dywan wcześniej – Bułgarzy tymczasowo zeszli z niego w celu skorzystania z toalety, ale obiecali, że wrócą i faktycznie wrócili. Jeden z członków grupy miał pecha, gdyż przypadkowo wdepnął w…niespodziankę na chodniku. Gdy to zauważył i reszta zespołu pomagała mu się tego pozbyć (już na dywanie) śmiechu nie było końca. Netta z Izraela zdecydowała się opuścić dywan już w sekcji siódmej, czym zdenerwowała dziennikarzy z końca dywanu.

Saara Aalto na czerwonym dywanie przypomniała sobie, że jej podopieczna startowała w niedzielę w finale „The Voice”. Postanowiła więc sprawdzić wyniki i zdenerwowana wertowała strony internetowe. Okazało się, że jej kandydatka wygrała, czym Saara od razu podzieliła się z fanami. Madame Monsieur z Francji pod koniec dywanu postanowili przyśpieszyć i praktycznie nie udzielali już żadnych wywiadów, chociaż nie ominęli dziennikarzy z Francji. Pięknym uśmiechem obdarowali nas natomiast reprezentanci Litwy i Czarnogóry. Zadowolona z udziału w tym wydarzeniu była też Julia Samoylova, która chętnie udzielała wywiadów, posługując się tłumaczem. Niestety pod koniec spaceru pozostałych delegacji zaczęło się robić ciemno i zimno, spodziewano się burzy, więc większość reprezentantów przyśpieszyła kroku, by zdążyć na Ceremonię Otwarcia. Ostatnie z dywanu zeszły reprezentantki Portugalii, a drugi od końca był Norweg Alexander Rybak.

Polska ekipa pojawiła się w pełnym składzie, elegancko ubrana. Często udzielano wywiadów, pozowano do zdjęć, rozdawano pocztówki z wizerunkiem Gromee’go lub Lukasa Meijera. Na dywanie towarzyszyli im Christian Rabb, chórzystki, czyli Kasia Dereń, brylująca na dywanie Mahan Moin oraz żona Gromee’go – Sara Chmiel, którą tego samego dnia na plaży użądliła osa. Był też szef polskiej delegacji – Mateusz Grzesiński oraz przedstawiciele Sony Music Polska. Gromee dziękował polskim dziennikarzom i fanom za ogromne wsparcie i wraz z Lukasem zbierał gratulacje za udany występ podczas prób. W ekipie widać sporo optymizmu i radości z bycia częścią Eurowizji.

Niestety Portugalczycy dopuścili się wielu błędów organizacyjnych – przez przygotowane sekcje i brak telebimów całe wydarzenie niemiłosiernie się dłużyło, a wolontariusze i ochroniarze po raz kolejny udowodnili, że nikt ich nie przeszkolił, a informacje, których udzielali często były nieprawidłowe lub nieprecyzyjne. Zabrakło również dobrego oznaczenia drogi wyjścia z czerwonego dywanu oraz miejsca postoju Shuttle Busów. Sama Ceremonia Otwarcia, zamknięta dla prasy, była jednak niezwykle udana – pełno było dobrego jedzenia i picia, a reprezentantów odwiedził sam prezydent Portugalii. Później większość delegacji dotarła do Euroclubu, który w niedzielę wieczorem oficjalnie został otwarty obok Eurovision Village. Chociaż nie jest zbyt duży, należy go pozytywnie ocenić. Dla fanów wystąpili wczoraj Jessica Mauboy, Suzy i Rui Andrade, grano głównie eurowizyjne hity z tego roku (niestety DJ zignorował „Light me up”), a razem z fanami bawili się m.in. reprezentanci Serbii.

Autor zdjęć: Maciej Błażewicz

Reklamy