Popularni blogerzy oceniają „Light me up” z Polski! Sprawdź ich opinie i oceny! Elina z Estonii może mieć uboższy występ? Londyńska impreza trwa, a co czeka nas w Izraelu i czemu do Tel-Awiwu nie pojadą reprezentanci Polski? Eurowizja 2018 od kuchni – ile osób może liczyć delegacja, jaki jest wewnętrzny podział ekipy i ile osób może być w Green Roomie? 

Portal Wiwibloggs opublikował dziś opinie redaktorów na temat utworu „Light me up” Gromee’go i Lukasa. Piosenkę oceniło 20 osób, a po odrzuceniu skrajnych not (jedna osoba dała 3/10, a jednak 10/10) ostatecznie reprezentanci Polski zdobyli 6,36/10 punktów. „Tak bardzo przewidywalne i nudne, a część instrumentalna jest zupełnie nieoryginalna” – mówi Antanig (ocena 3,5/10). „Polska piosenka przypomina mi Anywhere Rity Ory” – twierdzi Bogdan (6,5/10), z kolei Jordi uważa, że piosenka wywołuje pozytywne wrażenia, ale nie jest chwytliwa (6,5/10). „Zapewne już słyszeliście coś takiego wcześniej” – uważa Luis (6,5/10). „To najbardziej nowoczesna piosenka Polski ostatnich lat” – sądzi William (7,5/10), największa gwiazda portalu. Dyskusja na temat „Light me up” dostępna jest też w wersji video poniżej:

Tak jak wcześniej zapowiadano, reprezentantka Estonii, Elina, planuje wykorzystać motyw sukni-wyświetlacza także podczas Eurowizji po tym, jak zrobiła nim furorę w trakcie preselekcji narodowych. Okazuje się jednak, że jest to efekt niezwykle kosztowny, bo należy na niego wydać aż 65 tys. euro, a nadawca estoński nie zamierza finansować tak drogiego występu. „Najdroższy projektor dostępny do wypożyczenia w Estonii to koszt 1,1 tys. euro za dzień. Eurowizja wymaga znacznie mocniejszego projektora, który w kraju nie jest dostępny. Nawet, jeśli byłby to koszt 1,1 tys. euro za dzień, potrzebujemy trzech takich, co daje 3,3 tys. euro za dobę” – narzeka szef delegacji, Mart Normet. W związku z sezonem prób, tego rodzaju projektor musiałby być wynajęty na około miesiąc. Z drugiej strony Estonia nadal utrzymuje się w czołowej piątce faworytów bukmacherskich, więc Normet sądzi, że wydatek byłby opłacalny. Pytanie jednak, czy zdecydują się na to władze telewizji estońskiej…

W Londynie trwa impreza eurowizyjna z udziałem Gromme’go i Lukasa Meijera, a nagrania z występów i wywiadów wkrótce dostępne będą na YouTube. Portal ESCxtra przeprowadził ponad pięciogodzinną transmisję na żywo z prób do koncertu, stąd wiemy, że Lukas i Gromee wykonają nie tylko „Light me up”, ale też „Without you”. Wywiady i nagrania dostępne będą na kanałach takich portali jak ESCxtra, ESCbubble, ESCkaz czy Wiwibloggs. Kolejna impreza to „Israel Calling” w Tel-Awiwie, która odbędzie się 10 kwietnia, ale goście przyjadą do Izraela już w niedzielę, by wziąć udział w dodatkowych eventach, takich jak zwiedzanie Jerozolimy, konferencja prasowa, spacer po czerwonym dywanie czy sadzenie drzew w „eurowizyjnym” parku. Niestety, do Izraela nie pojadą reprezentanci Polski, którzy będą w tym czasie nagrywać eurowizyjną pocztówkę w Portugalii wraz z ekipą stacji RTP. Na ten moment udział w izraelskim koncercie zapowiedziało 20 reprezentantów w tym przedstawiciele m.in. Armenii, Białorusi, Gruzji, Izraela, Macedonii czy Rumunii.

Wciąż trwa proces akredytacyjny dla prasy, fanów i delegacji eurowizyjnych, a po przybyciu do Lizbony każdy, kto został „zaakceptowany” otrzyma odpowiednią przepustkę. W zależności od poziomu, są one w różny sposób oznakowane. Literka „P” na akredytacji oznacza oczywiście dziennikarzy, z kolei „F” to określenie dla fanów Eurowizji (z ograniczonym dostępem do Centrum Prasowego). Jest też kategoria „S” dla obsługi i „A” dla najważniejszych osób z ekipy organizatorów Eurowizji. A jak wygląda podział akredytacji w samej delegacji telewizji publicznej? Najważniejsza jest „D1” dla szefa delegacji, szefa prasowego delegacji oraz jednego asystenta (limit D1 to 3 akredytacje), później mamy „D2” dla komentatorów i asystentów (max. 3 takie akredytacje). Sami reprezentanci otrzymają „D3” i można takich akredytacji wydać max. 6 na dany kraj, bo tyle osób może jednocześnie być na scenie podczas występu. Następnie mamy „D4” dla osób, które muszą towarzyszyć reprezentantom przez cały czas trwania konkursu (styliści, choreografowie, trenerzy wokalni itp.) – limit to 7 akredytacji. „D5” charakteryzuje osoby, które powinny towarzyszyć wykonawcom, ale tylko podczas prób technicznych (w pierwszym tygodniu sezonu), a także kompozytorów i autorów tekstu piosenek eurowizyjnych. Ta grupa może być najliczniejsza, bo limit akredytacji wynosi aż 13. Oznaczenie „D6” odnosi się do przedstawicieli oficjalnych mediów startującej w konkursie telewizji (limit: 3). Są też „DV” dla tzw. oficjeli z telewizji (np. dyrektorów), ale też dla szefów wytwórni płytowej reprezentanta czy bliskich (rodzina) wykonawcy (max. 3 akredytacje). W Green Roomie może być maksymalnie 10 osób z delegacji, tyle samo może przechadzać się po czerwonym dywanie. Przepustek do Green Roomu czy na czerwony dywan nie można przekazywać między delegacjami.

Trwa głosowanie w pierwszym półfinale plebiscytu „Nasz Faworyt 2018”. Szczegóły głosowania dostępne są TUTAJ, a ankieta poniżej:

Reklamy