Frank-Dieter Freiling z Grupy Referencyjnej wypowiedział się nie tylko o sytuacji Rosji na Eurowizji 2017 (pisałem o tym wczoraj), ale też o przyjmowaniu do konkursu kolejnych państw. Przyznał, że poza Europą jest wiele krajów zainteresowanych udziałem, jednak póki co żaden nadawca telewizyjny nie wykazał na tyle dużego zaangażowania jak np. Australia. Stwierdził, że Australia swoimi wykonawcami i utworami wzbogaca konkursową stawkę i jednocześnie inspiruje europejskie rynki muzyczne do ciągłego rozwoju. Przeciwnicy udziału tego kraju w Eurowizji będą musieli się przyzwyczaić, że Australijczycy już raczej na stałe startować będą w konkursie. Nie ma też żadnych drastycznych planów w sprawie grupy Big5, która z racji finansowania konkursu i udziału w głosowaniu widzów jest dla EBU niezwykle ważna i nie zostanie zniesiona. Włochy, Wielka Brytania, Hiszpania, Francja i Niemcy będą miały co roku gwarantowany udział w finale Eurowizji. Sprzeciwiała się temu m.in. Turcja, która właśnie z powodu braku akceptacji niektórych zasad konkursu nie zamierza do niego wracać.

Już za tydzień rozpocznie się budowa sceny w pawilonie IEC w Kijowie. 8 kwietnia cały obiekt przekazany zostanie UA:PBC i EBU. Niestety, na nieco ponad miesiąc przed rozpoczęciem prób nadal nie wiemy ile państw wystartuje w walce o Grand Prix. Status Rosji nadal jest niepewny, chociaż lokalny tabloid „Life” poinformował, że delegacja dokonała rezerwacji 30 miejsc hotelowych w jednym z najbardziej luksusowych hoteli stolicy Ukrainy. Rezerwacji dokonała dla Rosjan agencja turystyczna zajmująca się kwestiami noclegowymi delegatów Eurowizji. Oznaczałoby to, że Rosja planuje wystartować podczas Eurowizji 2017 w Kijowie. Nie wiadomo na razie kto będzie reprezentantem, gdyż Yulia Samoylova ma zakaz wstępu na terytorium Ukrainy i tego ani Rosjanie, ani EBU już raczej nie przeskoczą.

Serbski „Svet” informuje, że telewizja RTS zapłaciła za utwór „In too deep” oraz udział w Eurowizji 2017 ok. 100 tys. euro. Kompozycja dla Tijany Bogićević miała kosztować 35 tys. euro, teledysk 5 tys. euro, a 60 tys. euro wynosiła składka za uczestnictwo w imprezie. Oczywiście cały koszt zostanie powiększony też o promocję, występ oraz pobyt w Kijowie delegacji, która w tym roku ma być bardzo skromna. Źródło zbliżone do RTS twierdzi, że nadawca i tak jest zadowolony, że za „In too deep” zapłacił jedynie 35 tys. euro, bo po autorach z Symphonix International spodziewano się wyższej kwoty za kompozycję. Z kolei dziennik „Kurir” podaje, że bardzo blisko wyjazdu na Eurowizję do Kijowa była wokalistka Goca Trzan, jednak Symphonix International nie chcieli się zgodzić, by to ta piosenkarka wykonywała „In too deep”.

Od wczoraj już prawie 350 osób zagłosowało w finałowym etapie głosowania „Nasz Faworyt” w ramach którego wybieramy nie tylko najlepszy utwór Eurowizji 2017, ale też Miss i Mistera konkursu. Aktualnie lider głosowania na faworyta ma 57% wskazań, co oznacza, że 193 osoby zaznaczyły ten kraj. Najsłabiej idzie aktualnie Niemcom, które mają 1% poparcia i jedynie pięć wskazań. Na liderkę głosowania w konkursie na Miss ESC 2017 zagłosowało 50% głosujących, z kolei najprzystojniejszy pan ma aktualnie 64% poparcia, ale sytuacja wciąż może się zmienić! Spośród głosujących aż 90% uważa, że Polska awansuje do finału!

Weź udział w głosowaniu – kliknij TUTAJ by przejść do formularza! 

Reklamy

One comment

  1. Jak Australia zostanie stałym uczestnikiem konkursu to EBU zacznie rozmawiać z Chinami i USA w sprawi ich udziału w Eurowizji.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.