Już dziś o 18:40 (czasu polskiego), czyi zaraz po głównym programie informacyjnym „Agenda” odbędzie się oficjalna premiera utworu „Fly with me” reprezentantki Armenii – Artsvik. W sieci dostępny jest już zwiastun piosenki, a także sporo informacji na temat tego, czego możemy oczekiwać – „Fly with me” ma być mieszaniną dźwięków etnicznych muzyki całego świata i doskonałą odpowiedzią na tegoroczny slogan Eurowizji – „Celebrate Diversity”. Pełny różnorodności ma być także teledysk do utworu, wyreżyserowany przez Arthura Manukyana. Dla fanów Armenii – telewizja ARMTV emituje także specjalne programy pt. „Eurovision Diary” – dzisiejszy odcinek dostępny będzie o 16:50, a poprzednie znajdziecie pod TYM linkiem.

UPDATE: Pełna wersja utworu Armenii:

To już ostatni utwór ze stawki tegorocznej Eurowizji. Po publikacji będzie można już na poważnie rozpocząć typowania zwycięzcy czy krajów, które awansują do finału. Można też zagłębić się w statystyki. W tym roku niecałe 7% utworów wykonanych będzie w językach narodowych, 7% to wersje bilingualne (gdzie jednym z języków jest angielski), a aż 86,05% to utwory wykonane w całości po angielsku. Porównując ten stan do Kijowa 2005 widać, że języki narodowe na Eurowizji wymierają. Przed 12 laty utwory angielskojęzyczne stanowiły niecałe 59% stawki, ponad 25% to piosenki dwujęzyczne (nie wszystkie z elementami angielskiego, np. Polska miała utwór po polsku i rosyjsku), a 15,3% w językach narodowych. Rok temu Utwory dwujęzyczne stanowiły 11,9%, a w językach narodowych 7,14%, co oznacza, że piosenki po angielsku wypełniały prawie 81% stawki.

Chociaż jest źle, to jednak są pewne perełki językowe, o których warto wspomnieć. Przede wszystkim na dorosłej Eurowizji wreszcie debiutuje język białoruski, który do tej pory słyszeliśmy jedynie podczas Eurowizji Junior. Białoruś po raz pierwszy od debiutu w 2004 roku nie będzie prezentować utworu w języku angielskim. Po trzech latach przerwy powraca język węgierski, ostatni raz prezentowany przez Madziarów w 2013 roku (10. miejsce w finale). Warto przypomnieć, że w 2005 roku (także w Kijowie) Węgry również postawiły na brzmienia etniczne i język narodowy, co w efekcie dało dobre, 12. miejsce. W drugim półfinale będą dwa utwory w językach narodowych i jeden dwujęzyczny – angielsko-włoski – wykonany przez Chorwację, która po raz pierwszy wykorzysta taki wariant podczas Eurowizji. Ostatni raz ten kraj miał dwujęzyczny utwór w 2007 roku i zakończyło się to brakiem awansu do finału. W pierwszym półfinale tylko jeden utwór zostanie zaśpiewany w języku narodowym i będzie to „Amar pelos dois” Portugalii, która (pomimo zmian w regulaminie selekcji) nadal konsekwentnie stawia na brzmienie tego pięknego języka. Pierwszy raz zdecydowano się na dodanie angielskiego w 2003 roku, później powtórzono ten zabieg w 2005 i 2006 roku, a w 2007 Sabrina śpiewała w aż czterech językach, co jednak nie dało awansu, więc Portugalia zaniechała kombinowania i wróciła do utworów w 100% po portugalsku.

Na szczęście kraje Big5 dają dobry przykład reszcie Europy, chociaż jedynie Włosi zdecydowali się wykonań utwór w całości po włosku. Od czasu swojego głośnego powrotu trzykrotnie dodawano język angielski do tekstu utworu, a „Occidentali’s Karma” będzie trzecią piosenką od 2011 roku wykonaną w pełni po włosku. Francja już po raz drugi z rzędu będą mieć utwór w dwóch językach. Pierwszy raz skorzystano z takiego wariantu w 1992 roku, jednak wtedy francuski wymieszano z kreolskim. Rok później z korsykańskim. Angielski pojawił się dopiero w 2001 roku za sprawą ballady „Je n’ai que mon ame” Natashy St-Pier. Rok remu Amir, śpiewając w dwóch językach zajął 6. miejsce. Po rocznej przerwie do stawki Eurowizji wraca język hiszpański, ale w połączeniu z angielskim. Hiszpania po raz pierwszy wysłała na Eurowizję utwór w dwóch językach w 2002 roku, później powtórzyła to w latach 2007-2009 i 2014. Rok temu po raz pierwszy nie skorzystano z języka hiszpańskiego, co zakończyło się klapą.

Jakich języków zabraknie, chociaż były obecne rok temu? Nie usłyszymy w tym roku języka greckiego, bośniackiego, macedońskiego, bułgarskiego i tatarskiego, co głównie wynika z faktu, że Bałkany postanowiły zaprezentować nowoczesne piosenki bez narodowych elementów. Jak podaje Wikipedia, do tej pory Eurowizja słyszała utwory w 61 językach, białoruski będzie 62.

W tym roku o Grand Prix powalczy 17 solistek, 14 solistów, sześć duetów i sześć zespołów. Rok temu przewaga kobiet była większa, bo startowały aż 22 wokalistki, 13 wokalistów, sześć zespołów i tylko jeden duet. Rok temu Eurowizję wygrał utwór o tytule nie zawierającym liter, ale posiadającym tylko cztery znaki („1944”). W Sztokholmie startowały jeszcze dwa utwory z tak krótkimi tytułami – „Play” (ostatnie miejsce w grupie) i „Dona” (pod kreską w grupie). W tym roku Ukraina znów ma krótki tytuł („Time”), a w takiej samej sytuacji jest Łotwa („Line”).

Tylko do północy głosować można w plebiscycie Dziennika Eurowizyjnego „Rejected Song Contest 2017″ na najlepsze utwory odrzucone w preselekcjach narodowych. Głosowanie dostępne jest TUTAJ. Wyniki podane zostaną w niedzielę i wtedy też rozpocznie się nowy plebiscyt – coroczny wybór faworyta Eurowizji 2017. Półfinałowy etap głosowania „Nasz Faworyt” potrwa tydzień. Szczegóły i nowy format głosowania zaprezentowane zostaną w niedzielę.

Reklamy

2 komentarze

  1. Widzę, że ma Pan mniej więcej takie zdanie co do języków na ESC, jak i ja. Cóż to za różnorodność, gdy prawie wszyscy śpiewają po angielsku? Gdzie to słynne multi-kulti? Jak na razie, to jest raczej angloamerykano-kulti… :/ Moim, i chyba nie tylko moim, koszmarem, jest Eurowizja w 100% po angielsku – mam nadzieję, że tak się nigdy nie stanie! Co więcej, mam również nadzieję, że te procenty się odwrócą – a najlepiej byłoby przywrócić zasadę śpiewania w narodowym języku (częściowo, ale jeszcze lepiej w całości!).

    Widzę też, i to nie od dziś, że jest pan fanem różnego rodzaju statystyk, no i w porządku, niektóre są naprawdę interesujące, no ale liczenie liczby znaków w tytułach piosenek to już chyba lekka przesada 🙂 . Taka mała refleksja – mam nadzieję, że się Pan nie obrazi 🙂 . Pozdrawiam!

    Polubienie

  2. Boli mnie to, że jest kolejny z rzędu kolejny konkurs, gdzie za dużo jest angielszczyzny (nie mówię, że wszystkie piosenki w tegorocznym konkursie śpiewane w tym języku są złe, bo jest kilka świetnych, a i w zeszłych latach dużo konkursowych piosenek w tym języku mi się podobało i podia nadal). Dekada ta pokazała, że wiele krajów odsunęło się od brzmień etnicznych (ostatni konkurs jaki mi się przypomina kiedy było dużo piosenek folkowych to konkurs z Oslo w 2010 r.)i języków narodowych na rzecz małpowania brytyjskich, amerykańskich i australijskich wykonawców(widoczne to było zwłaszcza w zeszłym roku, kiedy mieliśmy słoweńska podróbę Taylor Swift, szwajcarską kopię Sii i litewskiego Biebera). Z drugiej strony jednak w tym roku dwie piosenki w językach narodowych (jedna w całości druga częściowo), które ewidentnie mi nie podeszły i są jak dla mnie pozbawione dobrego smaku: faworyzowana piosenka włoska (ten facet i jego śpiew wyjątkowo mnie irytują i jeszcze ten tańczący goryl, poza tym nie chcę wygranej tego „joke entry”) oraz wybrany w atmosferze skandalu utwór hiszpański (wokalista śpiewa gorzej niż amator plus wkurzające skreczowania i sylabizowane „l-l-lova). Wraz z jodłującymi Rumunami, produkującymi się na siłę Litwinami i Islandką, splagiatowanym utworem z Niemiec oraz czarnogórskim Adamem Lambertem w wersji disco trafiają na moją listę najgorszych utworów w tegorocznym konkursie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.