
Za nami dziesiąta odsłona polskich preselekcji do Eurowizji! Znamy już reprezentanta i z nadzieją oczekujemy na eurowizyjne rozgrywki w maju, ale zanim to nastąpi, spójrzmy jeszcze na chwilę w przeszłość i zobaczmy, jak tegoroczny konkurs zmienił statystyki Krajowych Eliminacji. Przypominam, że sporo danych historycznych i ciekawostek dotyczących polskich preselekcji przekazywałem na łamach Dziennika Eurowizyjnego parę tygodni temu – artykuły dostępne są TUTAJ i TUTAJ. Dziś pora na ich aktualizację!
Podczas transmisji sobotniego finału Artur Orzech powiedział, że finałową dziesiątkę wyłoniono z prawie 200 zgłoszeń. Wiemy, że w pierwszym etapie przyjmowania propozycji TVP otrzymała ok. 130 piosenek, co oznacza, że dodatkowe 2 tygodnie wzbogaciły pulę o ok. 70 kompozycji. „Prawie” 200 zgłoszeń to wynik zbliżony do tego (rekordowego) z 2011 roku i znacznie wyższy niż ten zanotowany w 2016 roku, gdy piosenek było jedynie 88. Pomimo zapisu umożliwiającego przyznanie „dzikich kart”, TVP oficjalnie nikomu takowej nie przekazała, chociaż spekuluje się, że „bocznymi” drzwiami do finału dostał się Rafał Brzozowski z utworem „Sky over Europe”. Nie są to jednak informacje w żaden sposób potwierdzone. Podobnie jak rok temu stawka utworów finałowych nie różniła się od tej ogłoszonej po etapie zgłoszeniowym, chociaż…było blisko. Lanberry otrzymała specjalną zgodę od TVP i EBU na start z nieregulaminowym utworem. W historii polskich preselekcji aż pięciokrotnie o tytuł reprezentanta walczyło 10 wykonawców. Najwięcej (15) było ich w 2004 i 2006 roku, najmniej rok temu – dziewięciu.
Artur Orzech już po raz siódmy prowadził konkurs, po raz trzeci robił to samodzielnie. Słynny komentator eurowizyjny zadebiutował w tej roli w 2003 roku, później (2004, 2006-2007 i 2010) prowadził konkurs z innymi prezenterami, natomiast zarówno w zeszłym roku jak i teraz znów robił to w pojedynkę. Niestety, 52-letni dziennikarz muzyczny oraz prezenter i konferansjer został przez fanów skrytykowany za liczne błędy, oraz nieskładne wypowiedzi, które mogły wprowadzić widza w zakłopotanie. Do tej pory w prowadzenie polskich preselekcji zaangażowanych było dziesięć osób. Chociaż jest to częstą praktyką za granicą, w Polsce jeszcze nigdy konkursu nie prowadził ktoś z byłych reprezentantów? Kogo widzielibyście w tej roli? Martina Fitcha, Justynę Steczkowską a może Edytę Górniak?
W tym roku sześcioosobowa komisja wybierała utwory do polskiego finału narodowego. Aż pięć osób robiło to po raz pierwszy (Stanecki, Nowicka, Grzesiński, Smuga, Brzozowicz). Po raz pierwszy propozycje oceniał aktualny szef delegacji eurowizyjnej TVP – Mateusz Grzesiński. Maria Makowska i Mikołaj Dobrowolski (byli szefowie delegacji) nigdy nie oceniali piosenek zgłoszonych do telewizji za czasów piastowania tego stanowiska – Mikołaj nie robił tego z wiadomych względów: gdy pełnił tę funkcję, TVP nie organizowała preselekcji narodowych. W tegorocznej komisji tylko Artur Orzech miał już wcześniej doświadczenie z tym związane. Robił to także w roku 2008 oraz latach 2010-2011 i w 2016. Do rekordu jeszcze trochę daleko. Do tej pory najczęściej w komisji zasiadał Piotr Klatt – 8 razy. Łącznie 40 osób liczy teraz lista członków wszystkich komisji na przestrzeni dziesięciu edycji preselekcji. Najmniejsza komisja utworzona została w 2007 roku (3 osoby), największa w 2006 roku (11 osób). Tegoroczna komisja liczbą członków zrównała się z tą pierwszą – z 2003 roku.
Po raz czwarty o zwycięzcy preselekcji decydowali nie tylko widzowie, ale także jurorzy. Tegoroczna komisja składała się z osób, które nigdy wcześniej w tej roli nie występowały, chociaż Robert Janowski był członkiem komisji selekcjonującej utwory do finału w 2016 roku. Artur Orzech wspomniał o tym zresztą w sobotę. Była to drugie najliczniejsze grono jurorskie – składało się z pięciu osób. Większe było w 2006 – 7 osób. W latach 2008-2009 utwory finałowe oceniały cztery osoby. Po raz pierwszy poznaliśmy szczegółowe wyniki głosowania każdego jurora w trakcie trwania programu.
115 utworów startowało w dziesięciu edycjach polskich preselekcji. Jedynie 16 razy uczestniczyli soliści, 59 razy zespoły i 40 razy solistki. Tylko 31 utworów wykonanych zostało w całości po polsku. Tylko raz polskojęzyczna piosenka wygrała preselekcje – w 2011 roku. Najmniej języka polskiego w tekstach utworów finałowych zanotowano w 2007 roku – nie było go…wcale. W tym roku tylko jedna piosenka miała całkowicie polski tekst – tak samo jak w 2008 i 2016 roku. Najwięcej polskiej mowy usłyszeliśmy w 2006 roku – 47% piosenek miało tekst w naszym języku. W tym roku po raz pierwszy w historii wśród kandydatów zabrakło zespołów, które do tej pory dominowały niemal co roku. Drugi rok z rzędu finałem rządziły kobiety, które w 2017 stanowiły 70% uczestników. O wyjazd do Kijowa walczyło raptem trzech śpiewających (samodzielnie) panów, ale to i tak sukces i rekordowa ich liczba (podobnie było w 2004 i 2006 roku).
Cztery pierwsze edycje preselekcji wygrywały zespoły, a od 2009 roku naprzemiennie wygrywa solistka lub solista. Po raz pierwszy od 2008 roku wygrał przedstawiciel grupy (soliści/solistki/zespoły) która stanowiła większość w stawce. W walce o Belgrad stawkę w 58% stanowiły solistki i zwyciężyła Isis Gee. Później wygrywali: 2009-solistka (jedyna w stawce), 2010-solista (jedyny w stawce), 2011-solistka (były tylko trzy, na siedem zespołów), 2016-solista (jedyny w stawce). W tegorocznym finale z siedmioma paniami, wygrała jedna z nich. Po raz drugi z rzędu wygrał utwór w języku angielskim. Do tej pory czterokrotnie wygrywały piosenki w dwóch (lub więcej) językach, tylko raz wygrała piosenka po polsku. „Flashlight” to piąty angielskojęzyczny utwór, który zdobył Grand Prix TVP.
Z radością podkreślam, że Telewizja Polska nauczyła się zapraszać jako gości specjalnych byłych reprezentantów z Eurowizji. Rok temu była to Monika Kuszyńska, w tym roku mieliśmy Michała Szpaka, a nawet Olivię Wieczorek z Eurowizji Junior. Do tej pory w roli gości specjalnych wystąpili następujący uczestnicy ESC (poza tymi już wymienionymi): Edyta Górniak (2003 i 2010), Sertab Erener (2004), Blue Cafe (2006 i 2009), Ruslana (2009), Mieczysław Szcześniak (2010) i Andrzej Piaseczny (2016). Po raz pierwszy gościem konkursu była Doda i po raz pierwszy w historii ktoś z „nieeurowizyjnych” gości wykonał medley piosenek z konkursu. Co ciekawe, wśród osób dopingujących Martina Fitcha na scenie znalazła się…reprezentantka Polski z 2009 roku – Lidia Kopania, ale nie została przedstawiona widzom, ani nawet nie dopuszczono jej do głosu.
Po raz szósty konkurs odbył się w lutym, jest to trzeci najpóźniejszy termin organizacji finału narodowego w Polsce. Po raz drugi z rzędu wykonawca, który otwierał stawkę finałową, zajął w końcowym rankingu 7. miejsce. Pozycja druga nadal jest tą statystycznie najgorszą (daje średnio 9. miejsce). Najbardziej szczęśliwa jest „szóstka”, która dała triumf nie tylko Kasi Moś, ale też grupie Ich Troje (2006) i The Jet Set. Pod kątem średniej lepiej wypadają jednak pozycje z numerami 7., 9. i 10. – uczestnicy zajmowali średnio 4. miejsce startując z tej pozycji. Pozycja szósta średnio dawała 5. miejsce. Historia i statystyki pokazują, że lepiej jest startować w drugiej połowie stawki. Pozycje 1-5 średnio dają 7-8. miejsce w rankingu, a pozycje 6-10. 4-5. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Statystyki utworzone na podstawie Wikipedii, Wirtualnemedia.pl, OGAE Polska i inf. własnych, fot.:

” it’s a million times better than Kasia, but it’s hard to pin point an absolute fav in this year’s Melfest.”
To właśnie są najnowsze mądrości brytyjskiego „eksperta”. Przypomnijmy, rok temu Polska, Bułgaria czy Austria w ogóle nie kwalifikowały się dla niego do finału, a w tym roku jest wielkim fanem badziewii z Francji, Finlandii, Węgier i Estonii. Chce się popisać, a nawet nie wie o co chodzi w występach eurowizyjnych, a chodzi o głębokie tło (ekran z tyłu i podłogę) oraz wielkość i szczelność z przodu. Co za dekiel.
PolubieniePolubienie