Monika Kuszyńska i komentator SVT w polskich mediach

W ubiegły poniedziałek Telewizja Polska ogłosiła, że reprezentantką kraju będzie Monika Kuszyńska. Decyzja TVP spotkała się ze sporym zainteresowaniem mediów i poparciem wielu osób związanych z szoł-biznesem. Wczoraj dwutygodnik „Party” opisał całą sprawę na dwóch stronach, informując m.in. że „zeszłoroczny sukces (…) sprawił, że znów pokochaliśmy konkurs Eurowizji!„. Opisana została historia Moniki jak i cały proces jej wyboru na reprezentantkę, a co ciekawe, przedstawiono też opinie np. Edyty Górniak („Cieszę się z wyboru Moniczki„), Dody („Wybór Moniki jest świetnym ruchem PR„) czy Tomasza Luberta, który twierdził, że teraz wokalistka będzie brać Europę na litość. „Jestem dumny, że Polska wysyła w tym roku osobę niepełnosprawną” – mówi z kolei Robert Leszczyński, który chwali „In the name of love”, bo wg niego „piosenka wpada w ucho i jest typowo festiwalowa„. Leszczyński docenia również teledysk i pomysł pokazania Moniki jako „zwierzęcia scenicznego”, jakim kiedyś była. „Monika ma szansę na wygraną!” – dodaje. Wtóruje mu Dj Adamus, który uważa, że „In the name of love” to utwór „zgrabnie skonstruowany i bardzo festiwalowy„. Historię polskiej reprezentantki przedstawiło także „Twoje Imperium”, informując m.in., że prace nad teledyskiem trwały ok. 2 miesiące. Według autora artykułu decyzja TVP i występ Moniki podczas Eurowizji może nieść nadzieję innym niepełnosprawnym oraz motywować ich do innego spojrzenia na świat.

Eurowizja w Polsce to jednak nie tylko Monika i jej utwór, ale także…niektóre ciekawostki. Dziś TVP Info, TVN24 i TVN przedstawiły komentatora Melodifestivalen, który tłumaczył tekst piosenek na język migowy. Robił to na tyle nietypowo, że zainteresował tym internautów i zyskał spore uznanie. W „Faktach” TVN tematem zajął się lubiany dziennikarz Maciej Mazur, który w swoim materiale umieścił „wypowiedzi” komentatora na tle występów m.in. Magnusa, Mansa czy Jona.

Wszystkie utwory już znane

Chociaż oficjalna premiera teledysku dopiero 21. marca, to już dziś Eurovision.tv zaprezentowało utwór „Adio” Kneza z Czarnogóry. Tym samym stawka ESC 2015 jest już kompletna, znamy wszystkie utwory, co pozwoliło fanom przygotowywać prywatne rankingi i zestawienia. Piosenka Kneza, którą przygotował Zeljko Joksimovic, zaczyna się jak ballada etniczna do których przyzwyczaił nas już twórca „Lane Moje”. Później jednak utwór się rozkręca, by nabrać typowego, bałkańskiego brzmienia z charakterystycznym śpiewem chórzystek. Czy ma szanse na awans? Zdania są podzielone, warto jednak zwrócić uwagę, że Knez wyróżniać się będzie nie tylko brzmieniem, ale także językiem utworu. Zaśpiewa po serbsku, na co nie zdecydowała się w tym roku Serbia. Obok Portugalii będzie to drugi i ostatni utwór w języku narodowym startujący w II półfinale.

Armenia zmuszona do zmian

Nie trzeba było długo czekać, by zaczęto się doszukiwać w utworze „Don’t deny” podtekstów politycznych, a ponieważ takiego rodzaju zagrania są niezgodne z regulaminem, temat piosenki grupy Genealogy był dziś podjęty podczas spotkania szefów delegacji. Nie wiadomo czy na wniosek Azerbejdżanu, czy za sprawą innego państwa, Europejska Unia Nadawców zdecydowała, że Armenia musi zmienić tytuł swojej piosenki, bo „Don’t deny” kojarzy się z polityką i kwestią uznania lub nieuznania ludobójstwa Ormian przez różne kraje Europy i świata. Chociaż ormiańska szefowa delegacji już kilkukrotnie podkreślała, że w tekście piosenki nie ma odniesień do polityki, na zmianę tytułu musiała się zdecydować. Nowa nazwa piosenki to „Face the Shadow”, jednak tekst utworu nie zostanie zmieniony. Czy to załatwi sprawę i uspokoi np. Azerów?

Reklamy

2 komentarze

  1. Rozpoczyna się wielki wyścig, który i tak musi zostać wygrany przez Rosję lub Hiszpanię w tym roku.

    Polubienie

  2. Azerów powinno się usunąć z konkursu. To najgorszy prowokator w konkursie. Po co trzymać zło? żeby było jeszcze gorzej?

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.