Eurowizja: Krystian Ochman reprezentantem Polski! „Tu bije serce Europy” za nami – oceniamy show! Plusy i minusy polskich preselekcji oraz kulisy finału narodowego [FELIETON]

Eurowizja: Krystian Ochman zwycięzcą preselekcji!

Polskie preselekcje „Tu bije serce Europy” zakończyły się wygraną Krystiana Ochmana i utworu „River”. Zwycięzca The Voice uznawany był za największego faworyta i zdobył 1. miejsca w praktycznie wszystkich plebiscytach czy głosowaniach (w tym także w „Naszym Faworycie” DE), natomiast na chwilę przed finałem na mediach społecznościowych pojawiły się fragmenty prób ze sceny, które nie spodobały się wielu fanom konkursu i zwolennikom wokalisty. Czasem zaczęto nawet wątpić, czy Krystian da radę wygrać preselekcje, jednak ostatecznie zdołał otrzymać bilet do Turynu i z pewnością będzie teraz pracował nad tym, by przygotować nową prezentację sceniczną godną tak dobrego utworu jakim jest „River”. W wywiadzie dla Dziennika Eurowizyjnego (premiera w niedzielę pod wieczór) przyznał, że miał problemy zdrowotne jednak wokalnie zaprezentował się bardzo dobrze i nie można mu było nic zarzucić. Główna krytyka skupiła się na prezentacji scenicznej, zamyśle o pojawieniu się na scenie muzyków, a przede wszystkim na wizualizacjach, które według większości fanów i obserwatorów zupełnie nie pasują do piosenki. Na szczęście nie wpłynęło to na odbiór utworu, a Polska zachowała trzecie miejsce w zakładach bukmacherskich i daje się jej aż 9% szans na wygraną. Czy taki stan się utrzyma? Mamy nadzieję, że jak najdłużej, a Krystian w maju zachwyci nas na turyńskiej scenie. Mocno trzymamy za niego kciuki i oczywiście będziemy na Dzienniku Eurowizyjnym obserwować jego przygotowania oraz wspierać go w maju.

Nowy format głosowania. Jakie dał efekty?

Finał narodowy zorganizowano pomimo wcześniejszych planów wyboru wewnętrznego (zmianę formatu zaproponował Mikołaj Dobrowolski) i zapewne brak czasu mógł wpłynąć na to, że nie wszystkie elementy zrealizowano w pełni poprawnie, chociaż starano się by wypadło to jak najlepiej. Fani zwracali uwagę na wiele decyzji ogłaszanych w ostatnim czasie jak np. wprowadzenie publiczności do Green Roomu w Studiu 4 czy zmiana formuły głosowania i prezentacji wyników. Co istotne, zasady głosowania nie były wyjaśnione na wizji lub czegoś w scenariuszu zabrakło, bo nawet w Centrum Prasowym pojawiły się sugestie, że w związku z wydłużeniem transmisji i niezgodnością z ramówką rundy superfinału może w ogóle nie być, bo przez całe show (do końca głosowania widzów w I turze) nie było to wspominane. Ostatecznie jednak zostało to przeprowadzone zgodnie z opublikowanym wczoraj aneksem do regulaminu. Po pierwszej turze głosowania prowadzący ogłosili wyniki dla miejsc 4-10. i trzech superfinalistów. Najsłabiej wypadła Lidia Kopania, która zajęła 10. miejsce z wynikiem 1% głosów jury i widzów. Mila znalazła się na 9. pozycji (także 1%), a sporym zaskoczeniem była niska pozycja Karoliny Stanisławczyk i Chiki Toro – „Move” zajęło jedynie 8. miejsce z 2% poparcia. Siostry Szlachta wywalczyły 7. pozycję (3%), a kolejną niemiłą niespodzianką dla wielu był brak docenienia Ani Byrcyn – 6. miejsce i 3%. W czołowej piątce znaleźli się Karolina Lizer i Bum Bum Orkestar (5. miejsce i 3%) oraz Kuba Szmajkowski (4. miejsce i 4%). Oznacza to, że aż 83% wszystkich głosów trafiło do trzech superfinalistów – Krystiana Ochmana, Darii i grupy Unmute. Ich miejsc w I turze głosowania nie ujawniono.

Daria na drugim miejscu. Unmute trzecie

Po ponownym występach całej trójki znów uruchomiono głosowanie widzów i jurorów. Okazało się, że komisja najwięcej punktów przyznała piosence „Paranoia” Darii, jednak u widzów wygrał Krystian Ochman. Łącznie to właśnie Ochman zdobył największe poparcie i z wynikiem 51% triumfował, otrzymując symboliczną statuetkę (taki element pojawił się pierwszy raz w historii polskich selekcji) i bilet do Turynu. Daria zajęła 2. miejsce z 39% głosów, a Unmute trzecie z 10%. Po ogłoszeniu zwycięzcy zdawało się, że większość dziennikarzy czekających na wejście na scenę po zakończeniu transmisji odetchnęło z ulgą, bo Ochman był faworytem i znaczna część prasy to jego widziała w roli naszego reprezentanta. Nie można jednak zapomnieć o Darii, która bardzo dobrze zaprezentowała się na scenie, realizując skomplikowaną choreografię do swojego hitu. Za kulisami wokalistka opowiadała też o tym, że media specjalnie chciały skłócić ją z Krystianem poprzez liczne wywiady i pytania o „River”, ale ona sama ma z nowym reprezentantem Polski dobre relacje i przeprosiła go też za słowa, które ostatnio wypowiedziała w jednym z wywiadów dla portalu plotkarskiego. Zespół Unmute jest z kolei zadowolony z uzyskanego wyniku bo członkowie grupy nie spodziewali się, że zajmą tak wysokie miejsce. Ich występ, chociaż na próbach spotkano się z wieloma problemami i wręcz niezrozumieniem idei przez realizatorów, ostatecznie udało się pokazać jak najlepiej, podkreślając korzystanie z języka migowego, co dla Unmute było niezwykle ważne, bo niejako odpowiedzialni byli za promowanie PJM i obecności Głuchych w przestrzeni publicznej, stąd zależało im na odpowiednim pokazaniu w kamerach tego, co chcą powiedzieć i zaśpiewać językiem z którego korzystają. Cel został osiągnięty.

Kuba Szmajkowski i Karolina Lizer zachwycili

Pomimo bardzo krótkiego czasu na próby oraz przeciągających się w czasie ćwiczeń (niektórzy wykonawcy swoje pierwsze próby kamerowe mieli późno w nocy z piątku na sobotę) część uczestników zdołała przezwyciężyć trudne warunki współpracy z TVP i pokazać się z bardzo dobrej strony. Kuba Szmajkowski, który otwierał stawkę, przygotował bardzo przemyślany występ, często inspirując się np. tego typu prezentacjami scenicznymi z innych eurowizyjnych preselekcji. Jednocześnie młody wokalista postanowił zaskoczyć zmianami tonacji, by pokazać swoje możliwości głosowe. W wywiadzie dla Dziennika Eurowizyjnego podkreślał, że spełniło się jego marzenie występu w preselekcjach i jest z niego niezwykle zadowolony. Oczywiście nie mówi ostatniego słowa i z pewnością podejmie kolejne próby w walce o reprezentowanie Polski bo teraz to jest jego kolejnym marzeniem do spełnienia. Pochwalić należy też Karolinę Lizer, która zapowiadała show i słowa dotrzymała. Do współpracy zaprosiła Bum Bum Orkestar, a jej występ był ciekawie pokazany oraz zawierał sporo atrakcyjnych wizualnie i dopracowanych elementów. Wokalistkę pochwalić też trzeba za kreację i doskonałe reprezentowała nurtu folkowego w tegorocznej stawce.

Lidia Kopania i inne kwestie do poprawy

Niestety, były też występy złe i wręcz niekomfortowe dla widza. Być może pierwszy raz w historii preselekcji (nie tylko w Polsce) zdarzyło się, że wykonawca na scenie praktycznie nie śpiewał bo zapomniał tekstu własnej piosenki, a tak mogło być w przypadku Lidii Kopani. Niemal od początku piosenkarka zgubiła się w śpiewaniu, omijała wersy, próbowała to zakryć różnymi wokalizami, ale te 3 minuty były w odbiorze bardzo nieudane i zapewne też niewygodne dla niej samej. Nie wiadomo z czego to wynika i co było genezą tej sytuacji, ale nieoficjalnie mówi się, że na próbach takie zaniki pamięci co do tekstu również się zdarzały. Co ciekawe, Lidia Kopania w wywiadach po preselekcjach podkreślała, że wszystko było zaplanowane i zamierzone, w co jednak trudno uwierzyć. W niektórych występach widać też było konsekwencje krótkich prób kamerowych – wykonawcy często gubili kontakt wzrokowy z kamerą, a niektóre ujęcia były zbyt chaotyczne i nieprzemyślane co mogło mieć wpływ na odbiór występu. Dla niektórych fanów show zdawało się być też zbyt przegadane, a namnożenie występów specjalnych spotęgowało wrażenie chaosu. W Centrum Prasowym (przygotowanym w takiej formie po raz pierwszy) pojawiły się sugestie, że przy takim podziale na studio ze sceną i studio z Green Roomem można było pokazać występy z odtworzenia na zasadzie live-on-tape i z pewnością byłoby to mniej stresujące niż śpiewanie na żywo przy tak krótkich próbach. Nie wszystkim podobał się też sam Green Room, a zwłaszcza jego wystrój, który zdawał się być dość losowy. Podkreślić należy, że przygotowania do finału narodowego trwały krótko, więc jak na tak niewielkie zasoby czasowe zrobiono wszystko by program nadawał się do oglądania. Zdecydowanym plusem była oprawa graficzna, a zwłaszcza podpisy występów. Wykorzystano do tego aktualny font Eurowizji 2022, a także jingiel, czego często wcześniej brakowało. Z uznaniem widzów spotkały się też materiały historyczne i przypomnienie (po raz pierwszy w tak rozbudowanej formie) wszystkich naszych eurowizyjnych startów. Chociaż było ich może za wielu, goście specjalni nie zawiedli i zaprezentowali medleye swoich utworów eurowizyjnych oraz piosenek z innych krajów.

Kulisy koncertu „Tu bije serce Europy”

A jak wyglądało to za kulisami? W ostatniej chwili podjęto decyzję o wpuszczeniu nielicznej publiczności, stąd w Green Roomie widać było nawet niektórych czytelników Dziennika Eurowizyjnego, którzy wygrali wejściówki w szybkim konkursie na Facebooku. Z uwagi na ograniczenie limitu nie wszystkim udało się niestety wejść do studia. Dla dziennikarzy zorganizowano Centrum Prasowe w studiu „Pytania na Śniadanie”, gdzie na wielkim ekranie śledziliśmy finał narodowy, a w międzyczasie realizowaliśmy wywiady z osobami, które się tam pojawiły. TVP przygotowało też dla prasy skromny poczęstunek, co jest miłym akcentem, a koordynatorka Centrum Prasowego dwoiła się i troiła by wszystkich na bieżąco informować o tym co się dzieje i organizować odpowiednie warunki do wywiadów. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy Natalii Żuchowskiej z zespołu PR Biura Programowego TVP za okazaną pomoc, wsparcie i zaufanie. Wywiady ze zwycięzcą, Krystianem Ochmanem, realizowane były już na scenie po zakończeniu transmisji, a zainteresowanie medialne wykonawcą utworu „River” było ogromne. Krystian cierpliwie udzielał wywiadów, dumnie pozował do zdjęć ze statuetką, był przy tym uśmiechnięty i pełen energii – widać, że triumf dodał mu skrzydeł. Wywiadów udzielali też inni wykonawcy, m.in. Daria, Kuba Szmajkowski czy Lidia Kopania oraz goście specjalni, m.in. Sara James, a także jurorzy i prowadzący. Niestety, zabrakło czasu by każdy przedstawiciel mediów mógł przygotować wywiad na scenie, stąd na pewno warto zastanowić się jak poprawić to w kolejnych latach.

„Tu bije serce Europy” powinno być kontynuowane

Czy finał narodowy w tej formie powinien być kontynuowany? Pomimo niedociągnięć jakie się pojawiły warto iść w tym kierunku, bo sobotnie show pokazało, że zainteresowanie konkursem Eurowizji w kraju rośnie i nabiera większej wagi, choć wciąż jeszcze nie tak dużej jak Eurowizja Junior. Być może sukces Ochmana w Turynie (na co wszyscy liczymy) sprawi, że będzie coraz lepiej, a co za tym idzie poziom zgłaszanych utworów będzie rósł. Zdecydowanie warto zachować zasadę bardzo szybkiego informowania o preselekcjach i wcześniejszego przyjmowanie zgłoszeń, a przede wszystkim działać w tym konsekwentnie, by koncert „Tu bije serce Europy” zapisał się na stałe w kalendarz muzycznych wydarzeń telewizyjnych. Z pewnością należy też wydłużyć czas na próby, bazując chociażby na doświadczeniu innych nadawców (w Słowenii próby trwały przez cały tydzień przed transmisją). Warto też ustalić jeden konkretny format głosowania, dobrze go opisać i zaprezentować by nie działać w pośpiechu i nie powodować zamieszania, które z pewnością pojawiło się chociażby wśród czytelników Dziennika Eurowizyjnego. Do pełnej transparentności i udowodnienia, że taki system głosowania działa przyda się publikacja pełnych wyników, zwłaszcza jeśli chodzi o głosowanie jurorów. Dopóki pandemia trwa rozwiązanie z dwoma studiami jest dobre, jednak wymaga paru poprawek by było to lepiej odebrane przez widzów i jak najbardziej komfortowe dla uczestników. W ramach zachowywania konsekwencji warto też nadal korzystać z tej nazwy, być może stworzyć też stałe logo i oprawę (jak na Litwie czy w Szwecji) by konkurs był kojarzony nie tylko z Eurowizji, ale też sam w sobie stał się marką.

Preselekcje za nami, przed nami Turyn!

Dziennik Eurowizyjny kończy sezon preselekcyjny w związku z polskim finałem narodowym. Był to sezon niezwykle intensywny, a efekty naszej pracy zobaczyć możecie m.in. na YouTube, gdzie znajdują się materiały video, w tym wywiady (ale nie tylko!) profesjonalnie przygotowane przez Natalię Kowalczyk i ekipę techniczną (Arkadiusz Cach, Szymon Bolek, Piotr Niedźwiedź). Kolejne rozmowy, realizowane w ramach Centrum Prasowego (przy współpracy z Mają Wojcieszek, która jest członkinią turyńskiej redakcji DE) pojawią się na naszym kanale już wkrótce. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do stworzenia tej serii materiałów video, a przede wszystkim jestem wdzięczny wszystkim finalistom za otwartość, zaangażowanie i zaufanie okazane naszej redakcji. Wszystkim życzymy wielu kolejnych sukcesów i mamy nadzieję, że nasze eurowizyjne i preselekcyjne ścieżki jeszcze się przetną. Dziękujemy też wszystkim pracownikom TVP, a zwłaszcza Mai Frybes (polskiej szefowej delegacji), którzy pomogli nam w pracy dziennikarskiej i umożliwili obecność w Centrum Prasowym i Green Roomie. Dziennik Eurowizyjny nie zwalnia tempa, nadal codziennie na naszej stronie znajdziecie zestaw newsów, grupa Facebook nadal będzie pełna komentarzy, a Instagram wypełniony będzie nowymi postami i stories. Kolejne odcinki podcastu nadal pojawiać się będą co czwartek, dlatego serdecznie zapraszamy do słuchania. Jeśli podoba Wam się nasza praca i chcecie nas wesprzeć zwłaszcza przed wyjazdem do Turynu, możecie to zrobić poprzez platformę Tipply TUTAJ. Za każdą pomoc serdecznie dziękujemy! Na koniec dziękuję wszystkim czytelnikom za obecność i śledzenie Dziennika Eurowizyjnego – to dla Was to robimy i cieszymy się, że jesteście z nami!

Redaktor naczelny

Maciej Błażewicz

(tekst oparty o subiektywne wrażenia)

Zdjęcia: M. Wojcieszek, M. Błażewicz

%d blogerów lubi to: