Zenek Martyniuk reprezentantem Polski na Eurowizji 2020? Plusy i minusy takiego rozwiązania. Co nowego w Mołdawii, Grecji, na Ukrainie i Litwie?

Szał na Zenka Martyniuka w Polsce 🇵🇱 trwa, a wszystko za sprawą m.in. TVP, która intensywnie promuje tą 50-letnią postać. Wielkim sukcesem okazał się świąteczny benefis wokalisty nadawany przez TVP2 – druga część widowiska zebrała ponad 4 mln widzów. Dodatkowo już 14 lutego do kin wchodzi film „Zenek”, który jest w całości wyprodukowany przez TVP, a Martyniuk będzie oczywiście po raz kolejny gwiazdą „Sylwestra Marzeń” w Zakopanem. Tak duża popularność wokalisty zespołu Akcent nasuwa pytanie, czy jego fenomen powinna poznać cała Europa poprzez udział w Eurowizji? Fani konkursu, pół żartem pół serio, sugerują, że tylko on może być gwarantem sukcesu, a pojawiają się głosy, że Polsce tak fatalnie idzie ostatnio w konkursie, że może warto poeksperymentować i wystawić do Rotterdamu gwiazdę disco polo, nurtu muzycznego tak samo krytykowanego jak i kochanego, a dotkliwie promowanego przez polskiego nadawcę telewizyjnego i samego prezesa stacji. Wśród komentarzy pojawiają się opinie, że udział Zenka to niemal pewne silne poparcie diaspory i wysokie miejsce w televotingu, przy jednoczesnym fatalnym wyniku w głosowaniu jurorów, co jest w naszym przypadku dość częstą sytuacją. To dzięki głosom publiczności do finału dostali się wszyscy ostatni reprezentanci naszego kraju (Donatan i Cleo, Monika Kuszyńska, Michał Szpak, Kasia Moś), a gdyby w latach 2018-2019 o wynikach decydowała tylko publika, z awansu cieszyliby się też Gromee i zespół Tulia. Chociaż Eurowizja Junior pokazała, że potrafimy też zgarnąć wysokie miejsce w rankingu jurorskim, na dorosłym konkursie wciąż jest to nie do wykonania.

Muzycy disco polo wielokrotnie pukali do drzwi Eurowizji, ale nie dane im było nawet wkroczyć na scenę preselekcyjną, gdyż propozycje tego typu wykonawców były odrzucane przez komisję, co spotkało się z krytyką środowiska fanów tych prostych brzmień. Nieśmiało można stwierdzić, że najbliższą charakterem piosenką była „Czarna dziewczyna” zespołu Ivan i Delfin, która wybrzmiała na Eurowizji 2005 zajmując 11. miejsce na aż 25 krajów (w półfinale) – jest to dość dobry wynik. Z lokalnej muzyki czerpie na Eurowizji m.in. Mołdawia, chociaż wystawiane piosenki mogą być kojarzone z przaśnością i czymś, z czym na pewno nie chcielibyśmy, żeby Eurowizja była łączona. Formacja DoReDos zaśpiewała w Lizbonie biesiadną piosenkę „My Lucky Day”, która przebojem wdarła się do finału i zajęła tam 10. miejsce. Czy nasze disco polo miałoby szansę powtórzyć ten efekt? Nie wiadomo i może warto to sprawdzić, skoro (jak wielu twierdzi) nie mamy już nic do stracenia. Obawy są jednak duże – pomijając fakt, że możemy się na takim wyborze nieźle przejechać, a charakterystyczny wokal Zenka Martyniuka może raczej Europę zirytować, to zszargamy w ten sposób wizerunek konkursu w Polsce i już tylko Eurowizja Junior będzie w stanie wybronić show w oczach przeciętnego Polaka. Promowanie disco polo przez TVP podczas Eurowizji doprowadzić też może do tego, że w kolejnych latach żaden szanujący się polski wykonawca z innego nurtu nie zechce już nas reprezentować by nie być porównywanym z Zenkiem. Discopolowy kij ma więc dwa końce. Obserwatorzy Dziennika Eurowizyjnego na Instagramie są niemal jednogłośni – 84% nie chce, by Martyniuk reprezentował Polskę w 2020 roku. A co zrobi TVP? Czy pokusi się o wysłanie swojej sztandarowej gwiazdy i zechce mieć wysoką oglądalność Eurowizji kosztem jej jakości? Tego nie wiemy i niestety nie mamy żadnych informacji o tym, kiedy nadawca planuje cokolwiek w kwestii konkursu ogłosić.

Telewizja mołdawska 🇲🇩 budzi  się z głębokiego snu i ogłasza nabór na reprezentanta kraju podczas Eurowizji 2020. Wszyscy chętni mogą wysyłać swoje propozycje muzyczne do 17 stycznia do godziny 17:00. Finał narodowy się jednak nie odbędzie – wiemy, że najpierw komisja przesłucha wszystkie piosenki i wybierze te najlepsze, a ich wykonawcy będą zaproszeni na casting. Tam o zwycięzcy zadecyduje jury. Czy to wystarczy by wyłonić odpowiedniego reprezentanta? Być może tak, a na pewno pozwoli nadawcy TRM nieco zaoszczędzić. Regulamin preselekcji dostępny jest TUTAJ. Mołdawia po wielu latach rezygnuje z angażowania publiczności w decydowanie o reprezentancie kraju. Ostatnie starty to albo brak awansu (jak w 2014-2016 i 2019) albo wysokie miejsca w top10 finału – 2017-2018. Od 2014 roku kraj konsekwentnie stawia na utwory śpiewane tylko po angielsku.

Telewizja grecka 🇬🇷 planuje jak najszybciej wybrać reprezentanta kraju wewnętrznie by mieć więcej czasu na dokonanie odpowiedniej selekcji utworu i zapewnić sobie czas na przygotowania. Nadawca ERT wyłonił już pięcioosobową komisję, która ma zaproponować dostępne opcje spośród greckich wykonawców. Celem stacji jest ponoć powrót do top10 Eurowizji, co ostatnio miało miejsce w 2013 roku za sprawą „Alcohol is free” grupy Koza Mostra (6. miejsce w finale). Tymczasem na Litwie 🇱🇹 trwają prace przed startem preselekcji narodowych. Do konkursu przyjęto tylko 60 piosenek, z czego 36 zostanie zakwalifikowanych do odcinków „Eurovizijos Atranka”. Emisja show już od 11 stycznia. Łącznie konkurs składać się będzie tylko z sześciu odcinków. Pierwsze cztery to eliminacje – w każdej grupie wystąpi ok. 9 uczestników i mniej więcej połowa będzie odrzucona głosami widzów i jurorów (którzy po raz pierwszy oglądać będą występy poza główną sceną i nie będą ich komentować). Finał zapowiedziano na 15 lutego. LRT planuje też zwiększyć środki finansowe na występ nowego reprezentanta – większa uwaga ma być skupiona na efektach specjalnych, scenariuszu występu, strojach czy lekcjach śpiewu.

Tina Karol 🇺🇦 zadebiutuje w roli jurorki podczas preselekcji ukraińskich 2020. Popularna wokalistka dołączy do Andriy’a Danylko, który jest już w komisji. Na razie nie wiadomo kogo zastąpi, ale wiele wskazuje na to, że z trio oceniającego występy wypadnie kontrowersyjna Jamala, której słynne pytanie do MaruvCrimea is Ukraine?” stało się obiektem żartów i memów, a sama piosenkarka straciła przez to wielu sympatyków. Tina Karol ma aktualnie 34 lata, a już w 2006 roku wygrała preselekcje narodowe i reprezentowała Ukrainę w Atenach. Hit „Show me your love” dał Ukrainie wysokie, 7. miejsce w finale, a Tinie pozwolił na rozwój kariery. Wokalistka wciąż intensywnie koncertuje, wydaje przebojowe single, zgarnia prestiżowe nagrody oraz wyróżnienia, a także udziela się np. w roli prezenterki telewizyjnej czy coacha w „The Voice”. Jest też jedną z najbardziej lubianych osobowości medialnych w kraju. Mało kto wie, że ta radosna piosenkarka ma za sobą niezwykle ciężki okres w życiu prywatnym. W 2013 roku zmarł jej mąż, Eugeny Ogir, którego poślubiła pięć lat wcześniej. Producent przegrał walkę z rakiem żołądka i odszedł w wieku 32 lat.

 Źródło: TVP, Wirtualnemedia, Facebook, Instagram, Eurovoix, fot.: tysol.pl

%d blogerów lubi to: