Europa ma kaca po pierwszym półfinale Eurowizji 2019. Reakcje na wyniki i realizację show. Bez Polski w finale – co poszło nie tak i czy coś się zmieni?

Pierwszy półfinał wywołał dyskusję i kontrowersje związane nie tylko z wynikami głosowania jurorów i widzów, ale też poprzez sam przebieg show, organizację i realizację. Niestety, dla polskich reprezentantów zakończył się brakiem awansu – zespół Tulia przegrał m.in. z przedstawicielami takich państw jak Estonia, San Marino czy Białoruś. Obserwując komentarze fanów Eurowizji zaraz po zakończeniu występu do „Pali się” można było przewidzieć taki, a nie inny wynik i wielu czytelników Dziennika Eurowizyjnego dość szybko pogodziło się z faktem, że Tulii w finale nie będzie. Na szczęście, na polskie reprezentantki nie spadła fala hejtu, a w większości winą za nieudany awans obarcza się realizatorów i reżysera polskiej prezentacji – występ był niestety nudny, ciężki, brakowało ciekawych ujęć (i bliskich kadrów), a w zamian za to mieliśmy podgląd na widownię, która nie za bardzo bawiła się przy „Fire of Love”. Wokalnie Tulia wypadła fenomenalnie, aczkolwiek należy podkreślić, że mikrofon jednej z dziewcząt nie zadziałał poprawnie.

Co ważne, wielu zagranicznych dziennikarzy żałowało, że Polska nie dostała się do finału i często zdarzało się takie opinie usłyszeć, co było bardzo miłe i pokazywało, że jednak zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie i za zespół Tulia wielu fanów trzymało kciuki. Polska delegacja zostaje w Tel Awiwie do niedzieli i na pewno TVP przeanalizuje wszystko to, co się wydarzyło. Fani sugerują, że powinno dojść do zmian w działaniu polskiego nadawcy, m.in. w kwestii reżyserii polskich prezentacji scenicznych ale też wyboru polskiego reprezentanta. Należy przygotować strategię już teraz i szybciej zacząć szukać idealnego utworu. Niestety polskie realia są inne i bazując na dotychczasowym doświadczeniu można powiedzieć, że zapewne TVP skupi się teraz na organizacji Eurowizji Junior 2019 w Gliwicach i do listopada dorosły konkurs zostanie zepchnięty na margines, by przypomnieć sobie o nim w grudniu… Oby ta wizja się nie sprawdziła!

Reakcje na pozostałe wyniki są bardzo różnorodne, jednak panuje przekonanie, że o ile cieszy awans małego kraju takiego jak San Marino, to jednak Serhat na taki sukces wczoraj nie zasłużył. Krytykowano go za bardzo słaby wokal – turecki piosenkarz wypadł znacznie słabiej niż podczas próby jurorskiej. Pojawiły się nawet opinie, że awans takiej piosenki jak San Marino zamiast np. Polski i Węgier to spory policzek dla państw wyeliminowanych. Wiele negatywnych komentarzy pojawia się również w związku z awansem Estonii i Białorusi, a poza Polską najbardziej żałuje się braku Węgier. Większość fanów jest pewna, że półfinał wygrała Australia, Węgry były jedenaste, a Czarnogóra lub Finlandia zakończyły rywalizację na ostatnim miejscu. Polskę typuje się do zajęcia 12-14. miejsca w grupie.

Pierwszy półfinał zebrał też sporo negatywnych komentarzy względem realizacji. Chwalone są pocztówki, które faktycznie robią ogromne wrażenie, jednak zostały one przyćmione m.in. przez słabe ujęcia kamer w większości piosenek, problemy dźwiękowe oraz przerywanie łączy komentatorskich. Jak informuje „Let’s talk about ESC” część nadawców (w tym TVP) miało ogromne problemy z łączami, przez co polscy widzowie nie zawsze mieli okazję usłyszeć Artura Orzecha, a zastępował go inny komentator, ze studia w Warszawie. Nie wszystkim podobał się też występ Dany International i Kiss Cam, w tym homoseksualny pocałunek, który w dużym kraju Europy Środkowej nadal wywołuje wielkie emocje. Wiele jest jednak głosów zadowolenia, że, Telewizja Polska musiała pokazywać także akcenty LGBT.

Małym skandalem zakończyła się konferencja prasowa zwycięzców półfinału. Prowadziła ją prezenterka, którą od początku bardzo źle oceniano ze względu na słaby angielski, bezmyślne pytania, brak kontroli nad przebiegiem spotkań oraz konfliktem z grupą Hatari. Nie wiadomo, czy był to jej pomysł czy organizatorów, ale wczoraj przebieg konferencji prasowej wyglądał inaczej niż zwykle. Do tej pory każdy finalista miał okazję wyrazić swoje emocje po awansie, wylosować „połówkę” i odpowiedzieć na dwa pytania (jedno od mediów lokalnych i jedno od zagranicznych). Teraz panował chaos – prowadząca zapominała dać dziennikarzom możliwość zadania pytań niektórym reprezentantom. Ze względu na to, że losowanie połówek przebiegło szybciej niż się spodziewano, prezenterka zachęcała dziennikarzy do zadawania pytań różnych finalistom. Pierwsze trzy pytania dotyczyły San Marino, w tym powrotu Turcji, więc odpowiadał tylko Serhat, co zostało złośliwie skomentowane przez Klemensa z Islandii. Kolejne pytania zadawano różnych reprezentacjom, ale nie zachowano odpowiedniej równowagi, przez co niektóre delegacje po prostu nie miały tam co robić i czuły się ignorowane. Ponieważ prezenterka (najpewniej umyślnie) nie pozwalała niektórym zadać pytań i jawnie ich pomijała, w pewnym momencie zarówno część dziennikarzy jak i reprezentantów wstała i wyszła z sali konferencyjnej. Nigdy do tej pory radosne spotkanie z finalistami-zwycięzcami nie zakończyło się w tak niemiłej atmosferze. Złe wrażenie wywarli też Słoweńcy, a Gasper Santl uznał, że pytanie o to, którą pozycję startową chciałby otrzymać w finale, jest głupie i przez to właśnie ma ochotę jak najszybciej wrócić do domu.

Dziś ruszają próby generalne II półfinału, naszpikowanego faworytami. Pierwsza próba generalna odbędzie się o godzinie 16:00 i będzie dostępna dla dziennikarzy w Arenie. Druga próba o 21:00 – będzie to próba jurorska. W kolejnym artykule dowiecie się jakie atrakcje przygotowano na czwartkową część Eurowizji i jak przebiegła pierwsza z prób. Zapraszam do śledzenia relacji na Facebooku Dziennika Eurowizyjnego oraz na Instagramie!

Artykuł przygotowany na podstawie opinii zebranych w Centrum Prasowym i Euroklubie, zawiera też elementy subiektywnych opinii. Foto: M. Błażewicz

%d blogerów lubi to: