Znamy już wszystkie utwory Eurowizji 2019! Dziś swoją premierę miały trzy ostatnie piosenki. Na początek utwór „Chameleon” Micheli Pace z Malty 🇲🇹. Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, piosenką przygotowana została przez Borislava Milanova, który stoi też za azerskim „Truth”. W prace nad piosenką zaangażowali się też Joacim Bo Persson (Szwecja), Paula Winger i Johan Alkanas. Ekipa stała wcześniej m.in. za piosenkami Bułgarii 2016-2018. 45 minut po premierze maltańskiej w sieci pojawił się oficjalny klip do „Walking out” Srbuk z Armenii 🇦🇲. Nowoczesny utwór napisał duet Lost Capital oraz tokionine, z kolei za słowa odpowiada Garik Papoyan. Warto podkreślić, że piosenka powstała więc w pełni przy udziale ormiańskich twórców, bez potrzeby korzystania z zagranicznej pomocy. Także klip jest w pełni „made in Armenia„, reżyserem jest Arthur Manukysn, a choreografię przygotował Hovhannes Sargsyan, zwycięzca trzeciej edycji lokalnego „You Can Dance”.

Gospodarze nie uniknęli „wycieku” i piosenka „Home” Kobi’ego Marimi 🇮🇱 z Izraela już w ciągu dnia zaczęła krążyć po sieci, najpierw w wersji demo śpiewanej przez kompozytora, a później w wersji oryginalnej, z odpowiednim wokalem. Klasyczna ballada na pewno zostanie na żywo świetnie wykonana, ale czy przełamie ostatnią złą passę gospodarzy Eurowizji? W ciągu dwóch ostatnich lat kraje, które były gospodarzami konkursu, kończyły w finale na bardzo niskich pozycjach – Ukraina  w Kijowie była trzecia od końca, a Portugalia w Lizbonie ostatnia. Podobnie było z Austrią w Wiedniu – ostatnie miejsce i zerowy remis z Niemcami. Dla przełamania niekorzystnych statystyk należy jednak przypomnieć, że Szwecja w Sztokholmie była na piątym miejscu. Jaki los czeka Kobi’ego? Przekonamy się już w połowie maja!

Jak co roku zdarza się, że nie wszyscy reprezentanci śpiewają dla krajów, w których się urodzili. W tym roku takich przypadków mamy sześć. Przedstawiciel Azerbejdżanu 🇦🇿, Chingiz Mustafayev urodził się w Moskwie 🇷🇺, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, z kolei Tamta (śpiewająca dla Cypru 🇨🇾) przyszła na świat w Tbilisi, które ówcześnie było stolicą Gruzińskiej SRR 🇬🇪. Turecki wokalista, który wystąpi dla San Marino 🇸🇲 – Serhat – pochodzi ze Stambułu 🇹🇷, a grecka reprezentantka Katerine Duska 🇬🇷 urodziła się w kanadyjskim Montrealu 🇨🇦. Victor Crone, który wygrał selekcje „Eesti Laul”, nie jest Estończykiem 🇪🇪, a Szwedem – urodził się w Osteraker 🇸🇪 i (póki co) nie mówi po estońsku. Triumfator Melodifestivalen, John Lundvik, przyszedł na świat w Londynie 🇬🇧. Patrząc pobieżnie na listę reprezentantów, ok. 15 z nich urodziło się w miastach stołecznych. Serbka Nevena Božović 🇷🇸 pochodzi z Kosowskiej Mitrovicy, miasta, które aktualnie wchodzi w skład tzw. Republiki Kosowa 🇽🇰 i gdzie wielokrotnie wybuchały zamieszki na tle etnicznym. Z kolei zwycięzca „Idola” w Gruzji – Oto Nemsadze urodził się w Gori (tak samo jak Józef Stalin), mieście, które przez dziesięć dni sierpnia 2008 było okupowane przez wojska rosyjskie.

Jak co roku warto przyjrzeć się też różnorodności językowej konkursu i pochwalić państwa, które odważyły się śpiewać po swojemu. Po raz trzeci z rzędu robią to Węgry 🇭🇺, zresztą to Joci Papai w 2017 zapoczątkował tę serię. Wcześniej (w latach 2014-2016) „bratanki” śpiewali po angielsku. Do konkursu po czterech latach przerwy wraca język polski 🇵🇱, podobnie jak w 2014 roku, zmieszany z angielskim, ale przeważający. Po raz drugi usłyszymy z Serbii 🇷🇸 język narodowy, ale kraj po raz pierwszy wystawia piosenkę śpiewaną w dwóch językach (serbsko-angielski). Pierwszy raz od 2012 roku piosenka ze Słowenii 🇸🇮 wykonana będzie w całości w języku narodowym. Rok temu też ten język przeważał, ale pod koniec pojawiły się słowa po portugalsku. Gruzja 🇬🇪 to kraj Zakaukazia, który przestał się wstydzić swojego języka na dorosłej Eurowizji i drugi raz z rzędu w nim zaśpiewa, chociaż rok temu skończyło się to ostatnim miejscem w półfinale. W „Sl tsin iare” pojawiają się też słowa w języku abchaskim, co jest jedyną lingwistyczną nowością w stawce tegorocznej Eurowizji. Po pięciu latach przerwy Islandia 🇮🇸 wystawia utwór w swoim języku, z kolei Portugalia 🇵🇹 konsekwentnie od 2007 roku zawsze wysyła piosenki po portugalsku. San Marino🇸🇲 ma w tekście utworu trzy słowa po turecku 🇹🇷.

Wymienione powyżej kraje znajdują się w I półfinale, gdzie mamy 10 piosenek w całości po angielsku, a pozostałe w językach narodowych lub dwujęzycznie. Druga grupa jest znacznie uboższa i jedynie Albania 🇦🇱 zdecydowała się na utwór w języku narodowym, podobnie zresztą jak rok temu. Dania 🇩🇰 będzie mieć piosenkę w większości po angielsku, ale z wersami po francusku oraz słowami po duńsku i niemiecku, z kolei Chorwacja 🇭🇷 stawia na dwujęzyczną piosenkę po angielsku i chorwacku, tym samym język narodowy tego państwa wraca na Eurowizję pierwszy raz od 2013 roku. Norwegia 🇳🇴 ma w „Spirit in the sky” wersy śpiewane w języku północnolapońskim. W grupie Big5 jak zwykle bogato – Włosi 🇮🇹 i Hiszpanie 🇪🇸 stawiają na swoje języki, Francja 🇫🇷 ma wersję dwujęzyczną. W porównaniu do poprzedniego roku zabraknie greckiego, ormiańskiego, hebrajskiego, litewskiego i tzw. czarnogórskiego.

Źródło: YouTube, Wikipedia, Eurovision.tv, inf. własne, fot.: Instagram

Reklamy