Bez niespodzianki! Europejska Unia Nadawców poinformowała, że o Grand Prix Konkursu Piosenki Eurowizji 2019 w Tel Awiwie 🇮🇱 walczyć będą reprezentanci z 42 państw, co oznacza, że show utraciło jednego uczestnika (Bułgarię 🇧🇬) i nie będzie mieć żadnego debiutanta czy państwa powracającego. Takiej stawki można się było spodziewać, chociaż zapewne część fanów po cichu liczyła na dopuszczenie Kazachstanu 🇰🇿 do listy, tak jak w przypadku Eurowizji Junior 2018. Tak się jednak nie stało. Eurowizja 2019 w Izraelu nie wyrówna rekordu ustanowionego w Belgradzie 🇷🇸, gdy po raz pierwszy w szranki stanęły 43 kraje. Później taka frekwencja powtórzona została też w 2011 i 2018 roku. Co ciekawe, w latach 2016-2017 również na ESC miało być 43 reprezentantów, ale w ostatniej chwili zdyskwalifikowano Rumunię 🇷🇴 (2016) czy odsunięto Rosję 🇷🇺 (2017). Z kolei w 2018 roku Eurowizja miała mieć 42 uczestników, ale po ogłoszeniu oficjalnej listy do stawki dorzucono zadłużoną Macedonię 🇲🇰. Być może aktualny spis jeszcze się zmieni?

Po raz pierwszy Eurowizja z 42 krajami odbyła się w 2007 roku w Helsinkach 🇫🇮. Organizowano wtedy tylko jeden półfinał, który szybko przeszedł do historii jako półfinał śmierci, gdyż z 28 piosenek tylko 10 wchodziło do finału (skrót piosenek poniżej). Polskiej propozycji 🇵🇱 „Time to party” się to nie udało. Kolejny konkurs z taką liczbą uczestników to rok 2009 i Moskwa 🇷🇺, jednak tym razem już z dwoma półfinałami. Wynik dla Polski i tak nie był szczęśliwy – Lidia Kopania zajęła 12. miejsce w grupie. Trzecia taka Eurowizja to Baku 2012 🇦🇿, bez udziału naszego kraju. Kolejne dwa konkursy z 42 państwami to lata 2016-2017, w których Polska osiągnęła spory sukces (8. miejsce w Sztokholmie 🇸🇪 dla Michała Szpaka) i godnie prezentowała się za sprawą Kasi Moś w Kijowie 🇺🇦. Jeśli nic się nie zmieni, w półfinałach ESC 2019 wystartuje po 18 krajów, a 6 będzie mieć gwarantowany finał (kraje Big5 + Izrael).

Telewizja chorwacka HRT 🇭🇷 jeszcze pracuje nad finalną wersją regulaminu preselekcji „Dora”, ale dziennik „Slobodna Dalmacija” już donosi o sporym zainteresowaniu konkursem wśród lokalnych wykonawców. Wiadomo już teraz, że w finale konkursu wystartuje 16 kandydatów na Eurowizję, a po raz pierwszy w historii przyjmowane będą też utwory zagranicznych autorów (pod warunkiem, że śpiewane są przez Chorwatów). Swój powrót zapowiedział Jacques Houdek, reprezentant Chorwacji 2017 i weteran Dory. Wokalista nie będzie jednak występował na scenie, ale napisał już utwór dla kogoś innego. „Jako wykonawca dałem z siebie wszystko w Kijowie i niech tak na razie zostanie. Cieszę się z powrotu Dory. Piosenkę już napisałem, mam też idealnego wykonawcę. Będzie to idealne połączenie na Eurowizję, a całą koncepcję wymyślił team, który stworzył też projekt My Friend” – zapowiada Jacques. Spekuluje się, że może zaangażować w projekt kogoś z „The Voice”. Zainteresowany Eurowizją jest też młody wokalista Damir Kedžo (fot.), który ostatnio święci triumfy na chorwackim rynku muzycznym. Zgłoszenie planuje wysłać także Lidija Bačić, uczestniczka „Idola” (miała wtedy 15 lat) czy festiwalu „Suncane Skale”. „Na pewno wyślę tam adekwatną piosenkę, bo zainteresowanie publiczności jest ogromne. Hity z Dory często są bardziej popularne niż zwycięski utwór” – mówi wokalistka ze Splitu. Istnieją spore szanse, że do selekcji zgłoszą się też Mia Dimsic czy Jure Brkljaca z „The Voice”.

Indira Levak z legendarnej formacji Colonia na razie skupia się na promocji nowej płyty, ale wie, że jej fani chętnie widzieliby ją ponownie w preselekcjach. Preselekcjom nie mówi „NIE” także Antonija Šola, natomiast byłe reprezentantki kraju – Nina Kraljić (2016), Maja Blagdan (1996) czy Emilija Kokić (1989) zdecydowanie nie widzą się na konkursowej scenie i nie planują wysyłać zgłoszeń. Udział w preselekcjach planuje wziąć kompozytor Boris Đurđević, założyciel grupy Colonia, ale o szczegółach powie dopiero, gdy zapozna się z regulaminem i zdecyduje kogo i z czym wysłać. Inni popularni chorwaccy kompozytorzy – Tonči Huljić i Andrej Babić raczej nie planują wysyłania swoich piosenek do HRT. Dziennik „Slobodna Dalmacija” oczekuje, że prawdziwa lawina komentarzy, deklaracji i odmów względem udziału w preselekcjach dopiero przed nami, a w stawce mogą się znaleźć zarówno bardzo znani wykonawcy jak i nowe twarze.

Telewizja estońska 🇪🇪 potwierdziła, że półfinały preselekcji Eesti Laul 2019 odbędą się w mieście Turku, a do preselekcji zgłoszono od 160 do 320 piosenek. Nie znamy jeszcze dokładnego wyniku, gdyż jest to część specjalnego konkursu dla fanów. Nadawca podał, że z opłat za zgłoszenie do preselekcji uzbierano 8100 euro. Zgłoszenie piosenki w języku estońskim kosztowało 25 euro, a w innym języku 50 euro. Tymczasem twórcy formatu 1in360 poinformowali, że telewizja SMRTV 🇸🇲 nie zdecydowała się na wykorzystanie ich pomysłu w ramach preselekcji do Eurowizji 2019, tym samym konkurs najpewniej się w ogóle nie odbędzie. Christer Bjorkman z SVT 🇸🇪 zasugerował, że preselekcje szwedzkie Melodifestivalen 2019 wcale nie muszą być prowadzone przez wszystkich czterech prezenterów naraz. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy już w lutym!

Źródło: EBU.ch, inf. własne, Wikipedia, Slobodna Dalmacija, Wiwibloggs, Eurovoix, fot.: Instagram

 

 

 

Reklamy