Turcja nie wraca na Eurowizję – oczekuje zmian w treści konkursu! Max Barskih gotowy reprezentować Białoruś? Margaret w Szwecji – czy znów wystartuje w Melodifestivalen? Czego oczekują fani?

Dlaczego Turcja nie chce wrócić na Eurowizję? Komu przeszkadza Conchita Wurst? Reprezentowanie Białorusi przez obcokrajowca – Max Barskih zabiera głos w dyskusji! Margaret na Euro Pride! W których preselekcjach Polka powinna wziąć udział w 2019?

Zwyciężczyni Eurowizji 2014, Conchita Wurst, to jeden z głównych powodów, dla których Turcja nie wróci do konkursu – poinformował Ibrahim Eren, dyrektor TRT. Podczas spotkania ze studentami zapytano go o Eurowizję. Turcja pierwotnie planowała zrezygnować z konkursu już po porażce w 2011 roku, gdy formacja Yüksek Sadakat zajęła 13. miejsce w półfinale, jednak niespodziewane zwycięstwo Azerbejdżanu sprawiło, że TRT postanowiła pojawić się w konkursie organizowanym przez braci-Azerów, którzy przecież zwycięstwo w Niemczech świętowali machając zarówno azerskimi jak i tureckimi flagami. Po 2012 (gdzie Can Bonomo zajął 7. miejsce) TRT zrezygnowała z Eurowizji wyrażając niezadowolenie z wprowadzenia głosowania jury oraz utrzymywania grupy Big5, która zawsze ma gwarantowane miejsce w finale. Teraz okazuje się, że problemem jest też Conchita i akcenty LGBT. „Jako nadawca publiczny nie możemy transmitować o dziewiątej wieczorem, gdy dzieci jeszcze nie śpią, kogoś jak tego brodatego Austriaka, który nosi suknię, nie wierzy w płeć i uważa, że jest zarówno kobietą jak i mężczyzną” – powiedział dyrektor stacji wspominając też o odejściu EBU od prawdziwych wartości czy chaosie mentalnym. Zapowiedział, że jeżeli zostanie to naprawione, Turcja do konkursu wróci.

TRT już parokrotnie musiała transmitować występy mocno nawiązujące do środowisk LGBT. W 1998 roku była to Dana International z Izraela (5 punktów od tureckiego jury), w 2002 roku pokazywano występ słoweńskich Sestre (0 punktów od tureckiego jury), rok później lesbijski (ówcześnie) duet Tatu z Rosji (10 punktów od tureckich widzów), w 2007 duńskiego DQ (0 punktów od widzów) czy ukraińską Verkę Serduchkę (3 punkty od widzów). Czy kompromis pomiędzy aktualnymi treściami eurowizyjnymi a Turcją będzie w ogóle możliwy?

Po tym jak Alekseev został pierwszym obcokrajowcem reprezentującym Białoruś na Eurowizji, często dyskutowano o zasadności takiego kroku. Chociaż problemu z tym nie widział nawet sam prezydent Łukaszenka, to np. ukraińska wokalistka i reprezentantka eurowizyjna z 2006 roku – Tina Karol – uznała, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, a Białoruś ma wielu swoich wykonawców, których powinna na Eurowizji pokazać. Niedawno do dyskusji włączył się inny Ukrainiec – Max Barskih (foto), który w jednym z wywiadów powiedział, że byłby to dla niego zaszczyt, jeśli inny kraj zaproponował mu udział w Eurowizji. Wokalista całkowicie nie zgadza się z Tiną przypominając, że przecież Białorusini sami wybrali Alekseeva na reprezentanta. Twierdzi też, że wokaliści z Ukrainy często koncertują na Białorusi i są tam uznawani za „swoich”. Czy on sam chciałby pojechać na ESC? Jak przyznaje, kiedyś był pewien, że chce, teraz jednak musiałby się nad tym mocno zastanowić, bo jak sądzi, w Eurowizji coraz mniej liczy się muzyka. W 2012 roku Max zajął 2. miejsce w selekcjach ukraińskich z utworem „Dance”, chociaż był głównym faworytem do zwycięstwa. W 2016 roku stał za propozycją Tayanny do Eurowizji (utwór „I love you”), jednak wokalistka też zajęła 2. miejsce.

W Szwecji odbył się „Euro Pride”, w ramach którego 2 sierpnia przygotowano „Schlager Evening” pełen eurowizyjnych gwiazd. Wystąpili m.in. Eleni Foureira, Saara Aalto, Kati Wolf, Robin Bengtsson czy Lena Katina z Tatu. Na Europride w Sztokholmie pojawiła się też Margaret, której nowy utwór „Lollopop” został przez wytwórnię Warner Music wybrany na hymn tegorocznej Parady. Wczoraj wokalistka po raz pierwszy zaprezentowała ten utwór na żywo podczas Sommarkrysset telewizji TV4. Jak widać, Polka nadal buduje swoją pozycję w Szwecji i wielu fanów jest pewnych, że Margaret może znów pojawić się w Melodifestivalen, gdyż jest to częste działanie organizatorów – jeśli dany wykonawca dobrze sprawdzi się przy pierwszym udziale, jest zapraszany po raz drugi. Przykładów jest sporo, m.in. Wiktoria, Benjamin Ingrosso, Dinah Nah czy Urlik Munther lub YOHIO. Chociaż przewidywania wskazują na Szwecję, to jednak z ankiety facebookowej Dziennika Eurowizyjnego wynika, że Margaret powinna wystartować w preselekcjach polskich – takiego zdania jest 63% głosujących. Tylko 13% chce, by wokalistka znów pojawiła się w Melodifestivalen, a 22,5% uważa, że Margaret w ogóle nie powinna startować w preselekcjach przed Eurowizją 2019.

Przypomnę, że Margaret miała reprezentować Polskę w 2016 roku poprzez wybór wewnętrzny, jednak zmiana władz w TVP doprowadziła do organizacji preselekcji narodowych z formatem 100% televoting, w których piosenka „Cool me down” przegrała z fankami Michała Szpaka zajmując 2. miejsce. Preselekcyjna propozycja stała się hitem w Europie, a jesienią wygrała OGAE 2nd Chance Song Contest. Margaret była typowana do udziału w Krajowych Eliminacjach 2017, jednak ostatecznie się do nich nie zgłosiła. Mówiło się też o potencjalnym udziale w Melodifestivalen, ale doszło do tego dopiero w 2018 roku, gdy mniej fanów się tego spodziewało. Hit „In my Cabana” zajął 3. miejsce w półfinale, pokonał swojego rywala w dogrywce, a w finale zdobył 7. miejsce (5. pozycja u jury, w tym 12 punktów z Polski oraz 10. u widzów).

Na Margaret i wszystkich innych ulubionych wykonawców możecie głosować w plebiscycie „Wymarzony Reprezentant Polski 2019”! Szczegóły znajdziecie TUTAJ.

Źródło: ESCxtra, Instagram, Warner Music, Euro Pride, Facebook, inf. własne