Jak wyglądać będzie II półfinał Eurowizji 2018? Co przygotują prowadzące? Jak prezentuje się stawka konkursowa? Jak wypadł Lukas Meijer? Znamy wyniki oglądalności I półfinału w niektórych krajach! Chiny ocenzurowały niektóre występy – które? 

Pierwsza próba generalna II półfinału Konkursu Piosenki Eurowizji 2018 pokazała, że Portugalczycy nadal nie mają widzom nic ciekawego do zaoferowania. Ponownie zabraknie Opening Act’u, a zamiast tego obejrzymy jedynie filmik z Lizboną, który zaprezentowano też w trakcie wtorkowej transmisji. Stawka konkursowa prezentuje się ciekawie, jeśli chodzi o występy, ale piosenki są tu zdecydowanie słabsze niż w pierwszej grupie. Rozpoczyna Alexander Rybak z efektami graficznymi, a później mamy serię występów z różnymi gadżetami – Rumunia (manekiny), Serbia (bębny), San Marino (roboty), Dania (żagle), Rosja (góra), Mołdawia (drzwiczki i okienka). Dość dobrze prezentuje się Holandia, chociaż nadal pojawiają się krytyczne opinie co do występu. Australia nie prezentuje niczego ciekawego, z kolei na występie Gruzji widzimy świetną grę świateł. Lukas Meijer nie zaśpiewał dziś pełnym głosem, zapewne oszczędza się na bardzo ważną dla Polski próbę jurorską. Pokazano natomiast wzmocnione efekty pirotechniczne pojawiające się w występie dwa razy. Po Polsce bardzo „bogato” prezentują się Malta i Węgry, chociaż co do występu AWS mówi się, że jest jednak zbyt agresywny. Łotwa jako jedna z nielicznych zrezygnowała w tym półfinale z jakichkolwiek „bajerów”, z kolei ekipa szwedzka miała na tyle duże problemy techniczne, że ich występ przesunięto pod koniec stawki. Czarnogóra nadal prezentuje okropne stroje, Słowenia ma przerwę w utworze, a Melovin z Ukrainy śpiewa zamknięty w fortepianie. W pewnym momencie ekipy wnoszące i znoszące przedmioty zupełnie się zagubiły i zaczęły wprowadzać ukraiński fortepian na występ…Słowenii.

Przerwy i wejścia z Green Roomu z fenomenalną Filomeną będziemy widzieć po piosenkach Rosji i Malty. Prowadząca porozmawia m.in. z reprezentantami Danii, Rosji i Polski, a Gromee ma pokazać w trakcie przerwy swój „snake dance”. Po stawce konkursowej zobaczymy pierwsze recap, a później rozpoczną się różnego rodzaju filmiki, chociaż można mieć wrażenie, że puszczane są one w zupełnie losowej kolejności. Będziemy mieć  więc kolejny odcinek „eurowizyjnej encyklopedii”, a tym razem z polskimi akcentami (zobaczymy Słowianki z 2014 i…Blue Cafe z 2004), drugi odcinek nieśmiesznej serii „Planet Portugal”, a także ciekawy materiał Making Of z nagrywania pocztówek (pojawią się tam Gromee i Lukas) oraz krótką historię Portugalii w kontekście eurowizyjnym. Ciekawym elementem będzie występ czterech prowadzących pokazujących znane choreografie eurowizyjne. Niestety występ ma spory potencjał, ale jest bardzo krótki. Bryluje w nim Filomena udająca Loreen i parodiująca występ Bucks Fizz ściągając spodnie…tancerzowi. Niestety nadal ma się wrażenie, że całość jest chaotyczna i przygotowana „na szybko”. Szkoda, bo Portugalia na pewno ma sporo więcej do zaoferowania niż skecze produkowane zapewne przez Szwedów.

Zgodnie z nowymi zasadami, pokazane będą też trzy występy finałowe – Włoch, Niemiec i Francji, a prowadzące będą rozmawiać z tymi reprezentantami. Po występach finalistów odbędzie się prezentacja „fejkowych” wyników – w pierwszej próbie Polska została „wywołana” do finału, podobnie jak np. San Marino, Gruzja czy Ukraina.

Media eurowizyjne alarmują o fatalnych wynikach oglądalności I półfinału w wielu krajach. Poza Czechami, gdzie show śledziło jedynie 110 tys. widzów (najmniej w historii), we Włoszech oglądalność spadła o 20% (404 tys.) w stosunku do ubiegłego roku, w Wielkiej Brytanii konkurs śledziło 480 tys. widzów, a w Niemczech tylko 390 tys. W Holandii oglądalność spadła o ponad 340 tys. widzów, a we Francji był to najsłabiej oglądany półfinał od lat. Na szczęście są też pozytywne wieści – w Grecji oglądalność wzrosła o 400 tys. widzów (łącznie ponad milion śledziło półfinał i widziało porażkę Yianny), w Belgii eliminację Sennek obserwowało ponad 250 tys. widzów, z kolei sukces Cesara widziało w Austrii ponad 500 tys. widzów. Na Cyprze półfinał osiągnął ponad 64% udziału i również oglądalność kolejnych części będzie zapewne wyższa ze względu na prawdopodobieństwo wygranej tego kraju. Aż 746 tys. widzów oglądało półfinał w Hiszpanii – to spory wzrost porównując do ubiegłego roku (506 tys.) związany z udziałem popularnej w tym kraju pary Alfreda i Amayi.

Telewizja chińska Mango TV ocenzurowała występy trzech reprezentacji z I półfinału. W prezentacjach scenicznych Albanii i Szwajcarii zamazano tatuaże wykonawców, co związane jest z zakazem propagowania tego typu ozdób na ciele. Dodatkowo wycięto cały występ Irlandii ze względu na treści LGBT. Podczas występu duetu Zibbz zamazano także tęczową flagę. Warto dodać, że wczoraj w trakcie konkursu ochrona skonfiskowała flagę Kraju Basków, którą jeden z widzów nielegalnie wniósł do Areny.

Dziś od godziny 21:00 czasu polskiego transmisja audio drugiej próby, czyli tej jurorskiej.  Znajdziecie ją na grupie facebookowej Dziennika Eurowizyjnego. To na jej podstawie komisje oceniać będą piosenki, a ich noty stanowić będą 50% łącznych wyników półfinału. Drugie 50% to televoting.

Reklamy