DZIENNIK EUROWIZYJNY NA ŻYWO Z LIBONY: Próby techniczne II półfinału

Trwają próby techniczne II półfinału. Poza Polską dziś na scenie także inne kraje! Sprawdź, jak wypadli reprezentanci i co przygotowali! Relacje live także na grupie Dziennika Eurowizyjnego na Facebooku. 

sroda

Poza Polską próby mają też inne kraje z tej części II półfinału. Gruzińska formacja Iriao występuje w czarnych strojach, występ jest bardzo statyczny ale silny wokalnie. Pod koniec występu pojawia się wodospad iskier, co uatrakcyjnia występ. Gruzja spodobała się w Centrum Prasowym, chociaż jej awans stoi pod znakiem zapytania.

Po Polsce próbę miała Malta. Christabelle ubrana jest na czarno, a na scenie ma ustawione cztery bloki z ekranami LED-owymi, na których wyświetlają się różne grafiki, ale też postacie ludzkie, a pod koniec tygrys. Całość utrzymana jest w czerwieni i granacie. Wokalnie jest dość przyzwoicie. Dodatkowo występ ma również efekt laserów. Bardzo duże owacje dla Malty w Centrum Prasowym.

W kolejnych próbach Christabelle odkrywa jeszcze więcej – kolejne efekty, w tym również ognie! Występ w każdej próbie cieszy się ogromnym zainteresowaniem oglądających, którzy nagradzają Maltankę wielkimi brawami.

Węgierska formacja AWS prezentuje się w typowym dla siebie stylu, bardzo podobnie jak na preselekcjach narodowych i w tych samych strojach. Kolorystyka na zwrotkach jest niebieska, a na refrenach złota. Główny wokalista w trakcie utworu przechodzi na catwalk – warto też podkreślić, że przez cały czas występuje boso. Pojawia się też jeden muzyków, który rzuca się w tłum, ale ujęcie z tym związane jest niezwykle krótkie. Niestety wokalnie AWS zawodzi – być może kolejne próby będą lepsze.

Laura z Łotwy nie przygotowała ciekawego występu. Występuje w długiej, seksownej, czerwonej sukni i przez pierwszą część utworu jedynie rusza rękoma. Później oddala się od statywu, wykonuje seksowne ruchy, pokazuje wycięcie w sukni, ale to nadal nie wystarcza, by zachwycić widza. Cała scena jest czerwona, bez konkretnej gry świateł. Wokalnie wypada poprawnie, jednak nie jest przekonująca.

Występ Szweda Benjamina Ingrosso jest dokładnie taki sam jak podczas Melodifestivalen. Ta sama konstrukcja, ten sam układ choreograficzny, te same efekty. Dopiero pod koniec, gdy pokazywana jest scena z daleka, możemy uwierzyć, że ten występ jest faktycznie na żywo i odbywa się w Lizbonie, a nie w Szwecji.

Vanja ubrany jest w brzydki garnitur zrobiony jakby z siatki. Strój nieco go pogrubia. Na scenie ma też cztery chórzystki w długich, białych sukniach. W tle siedzi muzyk grający na fortepianie. Występ jest bardzo teatralny i dramatyczny – choreografia kojarzyć się może z np. „Molitvą” czy „Adio”. Wokalnie bez zarzutu, ale czy to wystarczy by się wyróżnić?

Lea Sirk przygotowała taki sam występ jak w preselekcjach narodowych, ale pojawiają się dwie niespodzianki! W trakcie prezentacji nagle urywa się muzyka, Lea zaskoczona pyta „Where is the music”, zachęca tancerki do klaskania i śpiewania a-capella, później muzyka wraca i utwór leci dalej. Pod koniec zamiast słów „hvala, ne” słyszymy słowa po portugalsku.

Melovin rozpoczyna występ leżąc w białym fortepianie przykryty specjalymi nakładkami, które później otwierają się, a specjalna platforma podnosi Melovina. Wokalista schodzi z fortepianu po schodkach i śpiewa na środku sceny. Po lewej stronie ma czteroosobowy chórek. Później Ukrainiec wbiega po schodkach, siada za fortepianem. W kulminacyjnym momencie część stopni schodów zapala się. Wokalnie występ jest na wysokim poziomie, chociaż było parę problemów technicznych. Mocne i interesujące zamknięcie półfinału.