Slavko Kalezić wygrał nagrodę internautów im. Barbary Dex za najgorszy strój sceniczny tegorocznej Eurowizji. Głosowanie ruszyło zaraz po finale i wczoraj poznaliśmy laureatów miejsc w top3. Na podium znaleźli się też reprezentanci Łotwy i Czech. Slavko, jako reprezentant Czarnogóry wystąpił na scenie m.in. w przezroczystym kostiumie, pod którym doskonale widać było umięśniony tors wokalisty. Była też długa niebieska suknia oraz sztuczny warkocz, który był głównym elementem show piosenkarza. Niestety, to co on sam nazywał sztuką, dla widzów okazało się żenadą i powodem do żartów. Czarnogóra po raz pierwszy zdobyła to „wątpliwej sławy” wyróżnienie. Warto podkreślić, że od 2010 roku kraje bałkańskie bardzo często wygrywają w plebiscycie. Najgorszy strój mieli już m.in. Milan Stanković, Moje 3, Rona Nishliu czy Nina Kraljić. Polska wygrała głosowanie tylko raz – w 2001 roku za sprawą Andrzeja Piasecznego.

Wstępnie obliczono, że w pierwszych dwóch tygodniach maja Kijów odwiedziło ok. 60 tys. turystów, z czego 20 tys. pochodziło zza granicy. Przychód z ruchu turystycznego ma wynieść ok. 35 mln euro, ale zważywszy na to, że Ukraińcy prawie 30 mln wydali na organizację konkursu, okazuje się że profit nie będzie wysoki w porównaniu do np. Szwecji, która była gospodarzem ESC rok wcześniej. Pojawiły się informacje, że restauracje i hotele nie zarobiły znacznie więcej niż w normalnym okresie turystycznym, a wynika to zapewne z faktu, że na Eurowizję przyjechali turyści, którzy mocno pilnują swojego budżetu. Zagraniczni turyści najczęściej jedli fast-foody w przydrożnych budkach, nie wydawali zbyt dużo na alkohol, najczęściej korzystali z bezpłatnego transportu, często kupowali też produkty w zwykłych sklepach, zamiast stołować się w restauracjach. Zdecydowanie częściej korzystali z noclegów w apartamentach czy hostelach niż w droższych hotelach. Chociaż dane nie są jeszcze w pełni oficjalne, nie należy się spodziewać, żeby Ukraińcy byli zadowoleni z eurowizyjnego zarobku.

Kolejny mały kraj nie planuje powrotu na Eurowizję. Chodzi o Luksemburg, który nie będzie uczestniczył w Eurowizji 2018 ze względu na koszty, ale nie tylko. Zarząd stacji RTL uważa, że w nowym systemie głosowania szanse na wygraną tego państwa są minimalne. Z podobnego założenia wychodzi San Marino, które najpewniej zrezygnuje z udziału i nie pojawi się w 2018 roku. O Eurowizję nie będzie starać się już kosowska wokalistka Flaka Krelani, która do tej pory parokrotnie próbowała swoich sił w albańskim Festivali i Kenges, zawsze zajmując miejsce w top5, ale nigdy nie wygrywając. Wokalistka uważa, że to dla niej zbyt trudne emocjonalnie. Poza tym uważa, że reprezentanci Albanii czy Kosowa nie mają dużego wsparcia finansowego, muszą większość organizować na własną rękę i nie mają szans z europejską konkurencją. Z podobnych informacji – Szwajcaria nie planuje powrócić do Eurowizji dla Dzieci. Kraj ten tylko raz startował w konkursie – w 2004 roku za sprawą włoskojęzycznej stacji RSI.

Reklamy