Telewizja Polska może mieć problem z organizacją Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu ze względu na masowe rezygnacje wielu gwiazd muzyki, w tym uczestników Eurowizji czy polskich preselekcji. Po tym, jak prezes TVP, Jacek Kurski, nie zgodził się na występ wokalistki Kayah, a później zdyskwalifikowano uczestnika konkursu „Premier” – Dr. Misio – za „nieemisyjny” teledysk do konkursowej piosenki, w geście solidarności wielu innych wykonawców (już ponad 20) postanowiło zrezygnować z występu w Opolu. Wśród nich są m.in. Andrzej Piaseczny, Michał Szpak, Kasia Cerekwicka, Lanberry, Blue Cafe, a także eurowizyjny komentator Artur Orzech, który miał prowadzić koncert tegorocznych „Premier”. Na ten moment w „Premierach” pozostało jedynie siedmiu wykonawców – nie wiadomo, czy TVP zaproponuje kolejnym kandydatom udział i zapełnienie wolnych miejsc. Przypomnę, że do konkursu „Premier” zgłosiła się Kasia Moś, ale jej utwór nie został zakwalifikowany do konkursowej dziesiątki.

Festiwal w Opolu organizowany jest od 1963 roku i nazywany jest „świętem polskiej piosenki”. Wielokrotnie pojawiali się w nim wykonawcy reprezentujący Polskę na Eurowizji m.in. Edyta Górniak, Justyna Steczkowska, Kasia Kowalska czy ostatnio Michał Szpak. Rok temu koncert „Premier” wygrał Mesajah pokonując m.in. grupę Wilki, Varius Manx czy Kasię Wilk. W specjalnym plebiscycie „Grand Prix Publiczności – Złote Opole” triumfował Michał Szpak z „Jesteś bohaterem” pokonując m.in. Justyną Steczkowską, Andrzeja Piasecznego czy Dodę. Tegoroczny festiwal ma się rozpocząć już 9 czerwca.

W Polsce temat Eurowizji został już stłumiony przez skandal z Opolem, ale np. w Chorwacji o konkursie w Kijowie nadal jest głośno, a Jacques Houdek wciąż dziękuje wszystkim za wsparcie, ale też wytyka błędy i niedociągnięcia. W swoim najnowszym oświadczeniu na Facebooku wokalista przyznaje, że sukces „My Friend” mógłby być znacznie większy, gdyby nie zachowanie jurorów krajów sąsiedzkich. Uważa, że brak wsparcia komisji Słowenii czy Serbii świadczy o tym, jak trudno było tym krajom przyjąć do wiadomości, że to Chorwacja jako jedyna znalazła się w finale. „Piosenka My Friend to jedno z najlepszych muzycznych rozwiązań tegorocznej Eurowizji – twierdzę tak bez fałszywej skromności. Dlatego uważam, że powinna zostać adekwatnie oceniona przez muzycznych profesjonalistów” – napisał.

Houdek krytykuje też władze Chorwacji, które w żaden sposób nie pomogły w realizacji ambitnego projektu jakim było przygotowanie „My Friend” w wielu wersjach, z paroma teledyskami i z bardzo bogatym w efekty specjalne występem scenicznym. Ponoć delegacha chorwacka wielokrotnie próbowała skontaktować się z panią prezydent kraju, jednak ta po długim czasie w końcu uznała, że jednak nie ma czasu się z nimi spotkać. Houdek nie oczekiwał wsparcia finansowego, ale poparcia m.in. w mediach społecznościowych, na których Kolinda Grabar-Kitarović jest bardzo aktywna. „Eurowizja to przecież jedyne chorwackie okno na świat” – twierdzi piosenkarz, dodając, że poparcia nie udzielił mu ani premier, ani władze miasta stołecznego. Chwali jednak pomoc organizacji turystycznych jak i Ministerstwom Turystyki i Spraw Zagranicznych oraz ambasadorów.

Valentina Monetta myśli nad swoim piątym udziałem w Eurowizji i chciałaby wystąpić już w przyszłym roku – podczas konkursu w Lizbonie. Jak jednak zdradziła w jednym z wywiadów, na pewno nie będzie reprezentować San Marino, gdyż otrzymała propozycję z … innych państw! Nie zdradziła jeszcze jakich, ale przyznała, że bardzo ją to zaskoczyło i ucieszyło. Jak widać, piosenkarka nie zraziła się porażką z Kijowa, gdzie wraz z Jimmie’m Wilsonem zajęła ostatnie miejsce w półfinale, zdobywając tylko 1 punkt. Warto jednak dodać, że Valentina bardzo krytycznie odnosiła się do pomysłu wysyłania na Eurowizję obcokrajowców (np. Serhata), więc czy będzie miała problem by reprezentować kraj, z którym nie ma żadnych powiązań? Dyrektor generalny telewizji SMRTV jest niemal pewien, że Eurowizja nie jest konkursem dla takich małych państw i najprawdopodobniej San Marino zrezygnuje z uczestnictwa.

Reklamy