Kolejny skandal z Ukrainą, Rosją i Europejską Unią Nadawców w rolach głównych. Ukraiński „Kiev Vlast” opublikował list, który dyrektor generalna EBU skierowała do premiera Ukrainy 23 marca. Został on wysłany zaraz po ogłoszeniu wprowadzenia zakazu dla Yulii Samoylovej. Ingrid Deltenre napisała, że zakaz postawi Ukrainę w bardzo negatywnym świetle i kraj straci w oczach Europy. Dodała również, że sytuacja ta ma bardzo zły wpływ na EBU i innych aktywnych członków organizacji. Wiadomo, że niektóre telewizje skierowały do EBU swoje opinie na temat decyzji Ukraińców i, co gorsza, pojawiły się głosy, że nadawcy myślą o rezygnacji z udziału w Eurowizji 2017. W liście znajduje się też informacja, że nigdy wcześniej taka sytuacja nie miała miejsca i jest też groźba, że w przypadku zakazu UA:PBC może być wykluczony z przyszłych eventów EBU. Co istotne, wczoraj dementowano informacje, jakoby takie groźby miały się w ogóle pojawić. Jak widać, kłamano, bo dziś EBU potwierdziło, że list Ingrid Deltenre jest autentyczny. Na ten moment żaden kraj nie poinformował jednak o ewentualnym wycofaniu się z udziału w konkursie.

Francesco Gabbani będzie miał na scenie czterech chórzystów i…małpę, w którą wcieli się choreograf Filippo Ranaldi. Wokalnym wsparciem dla reprezentanta Włoch będą Nausicaa (uczestniczka „The Voice”), Chanty, Daniele Sari oraz brat Francesco – Filippo, który jest współautorem utworu „Occidentali’s Karma”. Włochy pozostają nadal faworytem do zwycięstwa w tegorocznej Eurowizji. W zakładach bukmacherskich zaraz za Francesco znajdują się Kristian z Bułgarii i Robin ze Szwecji. Nicola Caligiore, szef włoskiej delegacji poinformował, że w przypadku wygranej Włoch telewizja RAI będzie chciała zorganizować otwarty konkurs na miasto-gospodarza imprezy w 2018 roku. Mówi się jednak, że największe szanse mają Turyn i Werona, a Rzym nie będzie raczej brany pod uwagę.

Aż 60% czytelników Dziennika Eurowizyjnego, którzy głosowali w ankiecie na Facebooku nie jest w stanie określić, czy 11. pozycja startowa dla Kasi Moś to dobra czy zła opcja. 27% uważa, że takie miejsce jest dla Polki całkiem dobrym rozwiązaniem, 13% jest przeciwnego zdania i obawia się o awans utworu „Flashlight”, zwłaszcza, że w notowaniach bukmacherskich pierwszego półfinału Polska balansuje pomiędzy miejscem dziesiątym a jedenastym, chociaż jeszcze wczoraj była ósma. Według bukmacherów do finału z tej grupy na pewno wejdą Szwecja, Armenia, Grecja, Azerbejdżan i Australia, wysokie są szanse także Belgii czy Portugalii. Na samym dnie rankingu znajdują się Czechy. Party.pl także przygotował ankietę na temat tego, czy 11. pozycja startowa będzie dla Kasi szczęśliwa – głosować można TUTAJ. „Niestety jak pokazuje wieloletnie doświadczenie, publiczność najgorzej zapamiętuje piosenki prezentowane w połowie stawki, a co za tym idzie oddaje na nie najmniej głosów. A to właśnie taką pozycję otrzymała reprezentantka Polski. Dodatkowo Kasia Moś występuje ze swoją liryczną balladą pomiędzy wyjątkowo przebojowymi propozycjami z Grecji i Mołdawii. To niestety znacznie zmniejsza szanse Polski na awans do finału Eurowizji 2017 w Kijowie” – podaje portal Eska.pl

Na 18 uczestników, którzy startowali w półfinałach z jedenastej pozycji startowej do finału przeszło jedynie sześciu, w tym Loreen z „Euphorią” w 2012 roku (1. miejsce) czy Kraljevi Ulice z Chorwacji (4. miejsce). Średnio reprezentanci występujący z tej pozycji zajmowali w rankingu…także 11. miejsce, jednak w wielu przypadkach były to piosenki z góry skazane na porażkę tak jak np. Bułgaria 2009, Słowenia 2010, Macedonia 2011, San Marino 2012 czy Mołdawia 2014. W ubiegłym roku Cypr zdobył awans startując z jedenastki, jednak Słowenia, która miała ten sam numerek startowy w II grupie, nie została wpuszczona do finału. Białoruś, Macedonia i Słowenia startowały z 11. pozycji dwukrotnie.

Trwa głosowanie w finałowym etapie plebiscytu „Nasz Faworyt 2017” oraz Miss i Mister Eurowizji 2017. Formularz dostępny jest TUTAJ, a głosowanie będzie otwarte do końca tego tygodnia. 

Reklamy