Chociaż Rosję i Ukrainę dzieli aktualnie bardzo wiele, to jednak w jednym te dwa kraje są zgodne – zarówno strona ukraińska jak i rosyjska odrzuciły kontrowersyjną propozycję Europejskiej Unii Nadawców, by Yulia Samoylova wystąpiła na Eurowizji 2017 poprzez łącza satelitarne. W dzisiejszym oświadczeniu EBU poinformowało, że chcąc jednocześnie uszanować decyzję ukraińskich władz ale też zachować apolityczny charakter Eurowizji zaproponowano telewizji rosyjskiej udział jej reprezentantki poprzez satelitę. Występ Yulii miałby się odbyć na terenie Rosji i miałby być transmitowany w trakcie drugiego półfinału i finału. Podkreślono, że taka sytuacja miałaby miejsce po raz pierwszy w historii, ale EBU zależy, by wszyscy uczestnicy mieli prawo występu na Eurowizji i walki o Grand Prix. Jon Ola Sand przypomniał jednocześnie, że trwają negocjacje z Ukraińcami na temat zniesienia 3-letniego zakazu przebywania na terytorium Ukrainy, co pozwoliłoby Yulii na 100% udział w konkursie. Pomysł transmisji satelitarnej występu Rosji spotkał się z bardzo krytycznymi komentarzami fanów Eurowizji. Miłośnicy konkursu uznali takie działania EBU za żenujące oraz wprowadzające podwójne standardy tylko po to, by nie stracić tak dużego kraju jakim jest Rosja. Już wczoraj nadawca rosyjski poinformował, że nie będzie transmitował Eurowizji, jeśli Yulia w nim nie wystąpi.

Jak się okazało, skrytykowany pomysł EBU nie został nawet skonsultowany z ukraińskimi organizatorami Eurowizji 2017 i dopiero po opublikowaniu oświadczenia Jona Oli Sanda pojawiły się komentarze od władz tego kraju. Wicepremier Ukrainy Vyacheslav Kyrylenko przypomniał, że programy telewizyjne czy jakiekolwiek eventy związane z osobą, która nie ma prawa wstępu na terytorium kraju są na Ukrainie zabronione i dla telewizji UA:PBC transmisja występu Yulii byłaby takim samym złamaniem prawa jak przepuszczenie wokalistki przez granicę kraju. Oskarżył też EBU o upolitycznione działania. Według niego jedynym możliwym rozwiązaniem jest zmiana reprezentanta. Na takie rozwiązanie wskazują też czytelnicy Dziennika Eurowizyjnego – w specjalnej ankiecie na Facebooku aż 44% uznało, że Rosjanie powinni zmienić reprezentanta i utwór na Eurowizję 2017. 34% jest zdania, że kraj powinien się wycofać z udziału w tegorocznym konkursie, a 14% uważa, że Rosjanie powinni na dłużej zbojkotować Eurowizję. Tylko 7% jest za tym, by strona rosyjska walczyła o prawo udziału Yulii w ESC 2017 w Kijowie, a jedynie 1% głosujących chce zachowania utworu „Flame is burning” z jednoczesną wymianą reprezentanta.

Transmisja satelitarna nie wchodzi jednak w grę – uznali Rosjanie. Telewizja Channel One opublikowała specjalne oświadczenie, w którym podkreśla, że jako aktywny członek EBU prawidłowo wybrała reprezentanta, który został zarejestrowany zgodnie z procedurami podczas spotkania szefów delegacji. Przypomniano, że organizatorzy powinni zapewnić wszystkim uczestnikom dostęp do kraju, w którym odbywa się konkurs, poprzez np. ułatwienia wizowe. Zakaz wjazdu na terytorium Ukrainy jest złamaniem zasad Eurowizji – uznali Rosjanie, jednocześnie oceniając pomysł EBU jako dziwny i łamiący główną zasadę imprezy – by reprezentanci prezentowali się na żywo na scenie. Nadawca wyraził nadzieję, że EBU zrobi wszystko, by udział Rosji w ESC 2017 był możliwy według istniejących zasad. Na ten moment Rosja nie wycofuje się z udziału w konkursie, nie planuje jednak zmieniać reprezentanta.

Od momentu ogłoszenia Yulii Samoylovej reprezentantką Rosji, temat z nią związany wciąż jest bardzo gorący. Sama wokalistka przyznała, że nie do końca rozumie, jakie zagrożenie widzą w niej – małej dziewczynie – Ukraińcy i całe zamieszanie uważa za śmieszne. Wokalistka przyznała, że na razie nie przejmuje się wszystkim tym, co dzieje się wokół niej, planuje nadal przygotowywać się do Eurowizji i ćwiczyć utwór „Flame is burning”. Wierzy, że wszystko będzie dobrze i jej marzenie o udziale w konkursie będzie mogło się spełnić już w tym roku. Jeżeli nie, to Rosjanie chcą by Yulia wystartowała w Eurowizji 2018 – wspólną decyzję w tej sprawie podjęło dwóch publicznych nadawców telewizyjnych z tego kraju. Taka deklaracja może świadczyć o tym, że Rosja wycofa się z Eurowizji jedynie na ten rok.

Rzeczniczka prasowa Służb Bezpieczeństwa Ukrainy przyznała, że wszyscy uczestnicy Eurowizji 2017 muszą stosować się do ukraińskiego prawa i każdego z osobna sprawdzono pod kątem np. wykroczeń takich jak nielegalne przekroczenie granicy czy sam pobyt na Krymie już po aneksji. Oczywiście Kasia Moś nie ma się o co obawiać, ale pod lupą znalazła się reprezentantka Armenii – Artsvik, która od lat mieszka w Moskwie. Pojawił się bowiem nieoficjalne doniesienia, że wokalistka także odwiedziła ostatni półwysep krymski. Służby bezpieczeństwa przyznają, że nie będą w stanie zlustrować „krymskiej” przyszłości wszystkich osób, które planują przyjechać na Ukrainę w maju 2017 roku, ale jeśli tylko pojawią się jakiekolwiek sygnały o złamaniu prawa, będą musieli tę sprawę dokładnie zbadać.

Rosyjsko-ukraiński skandal jest nadal gorącym tematem w polskich mediach. „Gwiazdy rosyjskiego show-biznesu opowiedziały się za tym, by Rosja wycofała się z Eurowizji, jeśli Europejska Unia Nadawców zezwoli na przeprowadzenie konkursu bez udziału Julii Samojłowej” – podaje Fakt.pl. „Od początku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego władze w Kijowie dysponują listą kilkudziesięciu rosyjskich artystów, którzy zostali uznani za osoby niepożądane  ze względu na popieranie aneksji Krymu i polityki Kremla na zajętych przez prorosyjskich separatystów obszarach Donbasu na wschodzie Ukrainy. Pod koniec 2016 roku wicepremier Wiaczesław Kyryłenko oświadczył, że lista nie przestanie obowiązywać na czas Eurowizji.” – przypomina Interia.pl. Portal Party.pl zaprasza do głosowania w ankiecie dotyczącej słuszności decyzji Ukraińców. „Sama artystka oświadczyła, że liczyła się z taką decyzją ukraińskich służb, więc nie jest ona dla niej powodem do zdenerwowania. Szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Leonid Słucki wyraził opinię, że decyzja Kijowa nadszarpnęła prestiż konkursu Eurowizji” – podaje Polskie Radio.

Nadal nie wiadomo kiedy Europejska Unia Nadawców oficjalnie ogłosi rezygnację Rosji z udziału w Eurowizji 2017. O tym, czy Rosjanie powinni mieć prawo do głosowania, nawet bez aktywnego udziału w konkursie, przeczytać można w moim felietonie na Eurowizja.org – TUTAJ.

Źródło grafik: Dziennik Eurowizyjny (Facebook)

Reklamy