Służby bezpieczeństwa Ukrainy mają już przygotowany odpowiedni dokument, który zabroni Yulii Samoylovej przekroczenia granicy kraju i tym samym występu podczas Eurowizji 2017 w Kijowie. Vasyl Hrytsak ujawnił, że nie oznacza to, iż decyzja ws. reprezentantki Rosji została już podjęta – czasu na zastanowienie jest jeszcze sporo. Wcześniej informowałem, że służby bezpieczeństwa będą się w tej kwestii kontaktować zarówno z EBU jak i Ministerstwem Kultury. Europejska Unia Nadawców już zapowiedziała, że będzie respektować decyzję Ukraińców. Rzecznik prasowy Władimira Putina – Dmitry Peskov – poinformował natomiast, że w przypadku negatywnej decyzji Ukrainy telewizja rosyjska nie będzie szukać innego kandydata, a po prostu nie wystartuje w konkursie. Nie wiadomo jak w tej sytuacji zachowa się EBU i czy nałoży na Rosję karę za zbyt późne wycofanie się z Eurowizji. Niektórzy twierdzą, że całe zamieszanie może być elementem strategii Rosjan, którzy chcą prowokować i pokazać Europie, że nie oni bojkotują konkurs, a organizatorzy (Ukraińcy) nie pozwalają im jednoczyć się muzycznie z resztą kontynentu. Co ciekawe, wczoraj wieczorem media rosyjskie informowały, że Yulia otrzymała zgodę na pobyt na terenie Ukrainy – dziś te informacje zdementował pierwszy kanał telewizji rosyjskiej.

Chociaż los delegacji rosyjskiej jest wciąż niepewny, Moscow Eurovision Party 2017 i tak się odbędzie, a póki co pięciu wykonawców zapowiedziało swój udział w imprezie organizowanej w stolicy Rosji. 21 kwietnia w Moskwie wystąpią Yulia Samoylova, Francesco Gabbani, SunStroke Project, Demy oraz Kristian Kostov. Show odbędzie się w Vegas City Hall. O ile Kristian jest pierwszym reprezentantem Bułgarii, który wystąpi w tej imprezie, tak duet NAVI (fot.) to pierwsza reprezentacja Białorusi, która odmówiła udziału. Powodem są przygotowania do największego koncertu Arcjoma i Ksenii, który zaplanowano na 22 kwietnia w Mińsku. Także Kasia Moś nie wystąpi w Moskwie – tutaj powodem jest zbyt późny termin Moscow Eurovision Party.

Serbia nieoficjalnie potwierdza udział w Eurowizji 2018, a rzecznika RTS – Duska Vucinic Lucic poinformowała portal Mondo.rs, że nadawca myśli nad powrotem do preselekcji narodowych, a aktualne wybory wewnętrzne nie znaczą, że tak będzie zawsze. Aż 79% głosujących w ankiecie portalu uważa, że to byłaby świetna decyzja, bo to mieszkańcy kraju powinni mieć prawo do wyboru reprezentanta. 8% jest przeciwnego zdania i ufa komisjom, które do tej pory wewnętrznie wybierały przedstawicieli. 12% głosujących obawia się, że wraz z powrotem selekcji wrócą też skandale jak np. z Flamingosi w 2006 roku, czy z Aną Nikolić w 2009 roku. Serbia od czasu debiutu organizowała preselekcje Beovizija, a ostatnią edycję przygotowano w 2009 roku. W latach 2010-2011 wybierano reprezentantów poprzez mini-preselekcje z trzema wykonawcami. Tak samo było też w 2015. W 2013 przygotowano format selekcji narodowych „Beosong”, jednak nie przyniósł upragnionego sukcesu, a rok później kraj w ogóle nie startował w konkursie. W latach 2012 i 2016-2017 RTS sam decyduje o wszystkim.

Głosowanie w plebiscycie „NASZ FAWORYT” trwa!

Szczegóły TUTAJ. Do tej pory zagłosowało już pół tysiąca osób!

Reklamy