Eurowizja 2012/2013, Eurowizja dla Dzieci 2012

Terror i dyktatura

Polska Agencja Prasowa podaje, że azerbejdżańskie służby bezpieczeństwa udaremniły zamach terrorystyczny, który przygotowywano na dzień finału Eurowizji 2012 w Baku. W związku z tym aresztowano już ok. 40 osób. Atak miał nastąpić podczas trwania finału (bowiem część podejrzanych miała przy sobie bilety do Crystal Hall), ale swoim zasięgiem miał objąć nie tylko samą halę, ale też posterunki policji i hotele, w których nocowali cudzoziemcy. Celem zamachu mieli być zarówno mieszkańcy Baku i jak i goście zagraniczni, ale głównie „celowano” w prezydenta Aliyeva, który wraz z małżonką obserwował finał na żywo w Crystal Hall (na zdj.). Ministerstwo bezpieczeństwo narodowego nie podało ten informacji wcześniej by nie wywołać paniki, natomiast wielu fanów wątpi w prawdziwość całej historii, a coraz częściej pojawiają się opinie, że stoi za tym propaganda azerska. Tak czy siak, o tym incydencie poinformowały dziś media w Polsce – m.in. TVN24, RP czy Wprost, ale czy faktycznie była to prawda, pewnie nigdy się nie dowiemy.

Eurowizja 2012 przejdzie do historii jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych właśnie ze względu na organizatora – Azerbejdżan, kraj niedemokratyczny, w którym władze nie szanują praw człowieka i wolności słowa. Europejska Unia Nadawców była krytykowana przez wiele instytucji za zezwolenie na organizację show w takim właśnie kraju. Co prawda do bojkotu ESC nie doszło (bardzo chciała tego strona armeńska), ale media zachodnie dobrze przyjrzały się Azerbejdżanowi w ostatnim czasie. BBC przygotowało specjalny reportaż dot. wszystkich ciemnych stron ESC 2012 w Baku („Eurovision’s Dirty Secret”), a z kolei Anke – prowadząca ESC 2011 i tegoroczna „podawaczka” punktów – na żywo pogroziła Azerom palcem, mówiąc m.in., że „Europa na was patrzy„. Kraje skandynawskie oraz Wielka Brytania i Austria przygotowały projekt zmian w regulaminie ESC, który zabroni udziału w konkursie krajom niedemokratycznym, w których włada dyktator. Jeśli te ustalenia zostaną przez EBU zaakceptowane, udział w ESC będzie niemożliwy dla takich krajów jak Białoruś czy Azerbejdżan, mimo iż nadawcy publiczni z tych krajów są aktywnymi członkami EBU. Na jakiej zasadzie miałoby być to ustalane? Nie wiadomo, ale zgodnie ze „Wskaźnikiem demokracji” (opracowanym przez Economist Intelligence Unit) z ESC w pierwszej kolejności pożegnały by się właśnie Azerbejdżan i Białoruś (odpowiednio miejsca 140. i 139. na liście), a dalej Kazachstan (miejsce 137. – kraj bardzo chciałby zadebiutować na ESC), Maroko (miejsce 119., do tej pory tylko raz ten kraj wziął udział w ESC), Rosja (miejsce 117.) i Armenia (miejsce 111.). Polska na tej liście zajmuje 45. miejsce. Większość państw z „czarnej listy” organizowało już konkurs EBU – Azerbejdżan i Rosja Eurowizję, a Armenia i Białoruś Eurowizję dla Dzieci.

TELEGRAM, TELEGRAM

Władze miasta Malmo bardzo chcą zorganizować przyszłoroczną Eurowizję, mimo iż proponują znacznie mniejszy obiekt niż Sztokholm. Obiecują za to, że atmosfera będzie magiczna i że całe miasto żyć będzie konkursem. Rywalami Malmo są (oficjalnie) Sztokholm i Goteborg. Wybrano już producenta wykonawczego ESC 2013 i nie został nim Christer Bjorkman, ale Martin Osterdahl.

Sergej Ćetković, popularny czarnogórski wokalista, znalazł się wśród publiczności finału Eurowizji 2012 w Baku, by (jak twierdzi) przyjrzeć się konkursowi z bliska. Piosenkarz, dobrze znany w całej b. Jugosławii, jest gotów reprezentować Czarnogórę na ESC w przyszłym roku.

Rona Nishliu spotkała się z premierem Albanii, który pogratulował wokalistce wspaniałego wykonania utworu „Suus” i doskonałej pozycji zajętej w finale ESC 2012. Premier stwierdził, że osiągnięcie najwyższego w historii albańskich startów miejsca w konkursie to wspaniały prezent na 100-lecie niepodległości Albanii. Wokalistka w mediach lokalnych nazywana jest już „królową muzyki pop”.

Z kolei na lotnisku w stolicy Malty na Kurta Calleję i jego ekipę czekało prawie 300 fanów, którzy gromkimi brawami przywitali reprezentanta. Gratulowano mu m.in. awansu do finału. Ostatni raz Malta uczestniczyła w finale ESC w 2009 roku za sprawą Chiary.

3 czerwca rozpocznie się sezon preselekcyjny przed JESC 2012 w Amsterdamie. Tradycyjnie pierwszym krajem, który wybierze swojego reprezentanta będzie Rosja. W finale narodowym wystąpi 20 wokalistów, a zwycięzcę wskażą widzowie i jury. Trzy dni później reprezentanta wybiorą Szwedzi, bowiem 6 czerwca odbędzie się „Lilla Melodifestivalen” telewizji SVT. Z kolei 8 lipca poznamy reprezentanta Ukrainy. Pozostałe kraje, które potwierdził już udział w JESC 2012 to Armenia, Białoruś (finał selekcji we wrześniu), Belgia i Holandia (gospodarz). Mówi się o trzech potencjalnych debiutantach – są to Włochy, San Marino i Bośnia i Hercegowina, oraz o jednym powrocie – Serbia.

23 komentarze

  1. Nie widzę ESC bez Rosji, EBU też raczej nie chciałaby urazić takiego członka.Co innego Białoruś, a co innego Rosja ,czy Azerbejdżan ,nie twierdzę ,że to nie miałoby racji bytu, ale na Eurowizji muzyka to nie wszystko (niestety), liczy się też polityka i pieniądze.

    Polubienie

  2. Mnie uczono na geografii ,że Azerbejdzan czy Armenia to już Azja.

    Oba kraje nie dość ,że kontrowersyjnie „leżą” na granicy Europy- to biorą udział w ESC.

    Mało tego,mają również wspólny polityczny konflikt.
    Co takie kraje robią w konkursie.
    Dodajmy w konkursie gdzie oprócz muzyki jest wolność słowa i radość ze zjednoczącej się Europy.Oba kraje psują ten wizerunek.

    I do tego Azerska 12 points…Turkey.Słuchać tego nie idzie.

    Niech EBU zastanowi się 5 razy zanim zadebiutuje kolejny kraj,a nie kolejna piosenka.

    Europa ma Eurowizję.
    Ameryka ma swoje imprezy.

    Nie przesadzajmy z rozszerzaniem konkursu o kolejne kraje to już galimatias.
    …A Kazachstan to kraj azjatycki.Bez przesady,że chce zadebiutować.niech sobie Azja wymyśli swoją imprezę.

    NIE MAM ŻADNYCH UPRZEDZEŃ.Jednak to nasza kontynentalna impreza. W której mamy problem z wejściem do finału.

    Ebu niech zrobi porządek z tym co jest.

    Polubienie

    1. Ale Australia bierze udział w mistrzostwach Azji bo jest zrzeszona w tej federacji, tak samo jest z EBU, kraje członkowskie mają prawo brać udział, Izrael to też nie Europa.

      Polubienie

      1. To zaprośmy Australię.

        Ebu niech tak się nie rozpędza. Nazwa Konkusru brzmi Eurowizja,jak tak dalej pójdzie to zmieni na nazwę na „członkostwowizja”.

        Dla mnie Eurowizja to Europa i nasz konkurs.
        Jakoś Amerykanie nie zapraszają europejczyków na swoje imprezy.Tylko mocno je pielęgnują w swoim gronie. Czy ja mam za złe-nie.

        Dlatego coraz częściej nie dziwię się ,że ludzie zadają pytanie- a ten kraj leży w Europie.

        Zadbajmy o prestiż konkursu,a nie o członkostwo.Tradycja rzecz święta.

        Polubienie

      2. Na jaką imprezę mieliby zapraszać Europejczyków? 😛 U nich nie ma nic na kształt ESC. Tradycje też kiedyś ktoś musiał zapoczątkować 🙂

        Polubienie

  3. Cieszy mnie ostatni telegram 🙂

    Transmisja rosyjskich preselekcji do JESC 2012 w RTR Planeta w niedzielę o 14:00 naszego czasu.

    Polubienie

  4. Eurowizja to święto muzyki w Europie.
    To,że ktoś płaci członkostwo,nie musi oznaczać od razu brania udziału w konkursie.
    Granice tego konkursu dawno powinny być wytyczone.
    Jak sama nazwa wskazuje to EUROWIZJA.
    I tego się trzymam i ma nadzieję ,że EBU również.

    Polubienie

    1. Jeśli jest się członkiem EBU to można wziąć udział w Eurowizji i już. Tobie raczej nic do tego. To,że mamy problem z wyjściem z półfinałów to nie wina tego,że za dużo państw azjatyckich bierze udział a tego,że mamy słabe utwory i już.

      Polubienie

  5. Izraelczycy to tak naprawdę europejczycy, którzy po II Wojnie Światowej osiedlili się na Bliskim Wschodzie i kulturowo, i historycznie związani są z Europą, nie z Azją.

    Polubienie

    1. To w takim razie może zaprośmy USA? Przecież to Irlandczycy, a RPA prawie jak Holandia.Izrael geograficznie leży w Azji, tak jak Azerbejdżan i Armenia. Algieria i Egipt też należą do EBU, ktoś tak kiedyś wymyślił i tak po prostu jest, już zostawmy te „nacjonalistyczne” nastroje, bo i tak nikogo nie usuną.Pomijając fakt ,że Azerbejdżan krajem demokratycznym nie jest, to co roku wysyła mniej lub bardziej udane piosenki, czego niestety nie można powiedzieć o kilku krajach Europy Zachodniej.

      Polubienie

      1. Skoro nie wiesz to po co komentujesz? 🙂 Chyba wiadomo ,że nie można użyć stwierdzenia „nacjonalizm” do całej Europy, bo nie taka jest jego idea (o tak, wiem co to słowo oznacza i to nie z Wikipedii). Może czas wrócić do komentowania notek? To nie forum.

        Polubienie

      2. Skoro nie wiem to chciałbym się dowiedzieć bo twój komentarz albo jest po prostu głupi i napisałeś bzdury [bardzo prawdopodobne] albo jest tam ukryta jakaś głębsza myśl którą chcę żebyś mi wyjaśnił. Bo w takim razie po co użyłeś tego słowa skoro ono wcale nie znaczy tego co znaczy w twoim komentarzu?

        Polubienie

      3. No tak, „głupi” bo nie rozumiesz 😉 typowe. Poczytaj o nacjonalizmie, a potem postaraj się zrozumieć, mam Ci dawać rybę zamiast wędki? Bierzesz wszystko zbyt dosłownie 🙂

        Polubienie

  6. Eurowizja to Eurowizja.
    Ma już swoją tradycję.
    Niczego nie trzeba zapoczątkowywać.
    Oczywiście,że nic mi do tego.
    Tylko państwa Azji i północnej Afryki to raczej nie Europa i nie mają z naszym kontynentem nic wspólnego.
    Rozumiem obecność Izraela ,bo to kraj który powstał z wysiedlenia żydów po 2 wojnie światowej i są oni związani z Europą.
    Jednak zapraszanie nowych państw tylko dlatego,bo płacą członkowskie w EBU-jest przesadzone.
    Rozumiem,że Z tym RPA to sarkazm,nawet udany.

    Moi drodzy.
    Dla mnie Eurowizja,to pewne granice,które trzeba przestrzegać,a nie kto płaci ten bierze udział.
    To święto muzyki w Europie. Sorry,ale Egipt,Liban,Kazachstan itd – nie mają nic wspólnego z Europą.
    Można zaakceptować liczbę nowych państw w konkursie{często już azjatyckich}- ale gdzieś leży granica. I trzeba postawić kropkę.Postawić kropkę i powiedzieć okej płać składkę,ale terytorialnie nie jesteś krajem Europejskim i w takim show udziału nie bierzesz.

    Co do kiepskich utworów z Polski,mamy z tym problem.W ogóle mamy problem z ESC w Polsce.

    Na zakończenie- Europa ma swoje granice i trzeba tego przestrzegać.Nie interesują mnie składki,co z tego,że płaci. Reguły gry są jasne—–to konkurs EURO{py]WIZJI.
    I tak ma pozostać.Za to lubię ten konkurs.
    Jeżeli Kazachom lub innym podoba się Europejskie święto muzyki ,niech wymyślą swoje w Azji itd.,a nie podpinają się pod nasze{bo chcą płacić ,a inni już płacą} mogą.
    Sorry,ja pod tym względem jestem konserwatystą.
    Naprawdę nie widzicie,że nowe kraje namieszały w konkursie i do tego ich polityczne zatargi ,ee.

    Europa to Europa.
    szanuję udział tych państw co są,ale więcej państw już nie.

    Polubienie

  7. Kazachstan leży w Europie w 12%… czyli jednak ma coś wspólnego z tym kontynentem

    Polubienie

    1. To zależy gdzie przesunąć granice Europy, bo może i Mongolia i Chiny i nawet Nigeria mogłyby się znaleźć w Europie.

      A Izrael to Żydzi, a żydzi przez ponad dwa tysiące lat tułali się po całym świecie [jednak głównie w Europie, w tym wielu w Rzeczpospolitej].

      Polubienie

  8. Nikt nie napisał ,że nie, ale GEOGRAFICZNIE (o czym jest ta dyskusja) leży w Azji.

    Polubienie

  9. Tak czy inaczej poszerzanie ESC o nowe kraje jest chore,tak jak z perspektywy czasu chory był „niestety” pomysł najpierw z jednym półfinałem,a teraz z dwoma półfinałami.Moim zdaniem,jeszcze do roku 2003 włącznie było tak jak powinno to wyglądać.Każdy uczestniczący kraj miał szansę na wygraną.Wiadomo,że pomysłem było,aby każde z państw co roku miało szansę udziału w ESC,ale zabrnęło to już w złą stronę.

    Polubienie

  10. Kulturowo Armenia i Gruzja należą do Europy – są na styku Wschodu i Zachodu. Ich geograficzna przynależność do Azji jest jedynie umowna, bo trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie zaczyna się Azja. Inaczej wygląda sprawa w przypadku Azerbejdżanu – temu państwu mentalnie daleko do Europy, więc może rzeczywiście należałoby pomyśleć nad jego wycofaniem z konkursu, dopóki sytuacja polityczna tam się nie poprawi?

    Jestem przeciwna debiutowi Kazachstanu – z powodów, które kiedyś podałam, za to chętnie zobaczyłabym na Eurowizji jedno albo dwa (nie więcej, bo to groziłoby powstaniem nowego bloku punktowego) państwa arabskie – może powrót Maroka?

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: