Ormiańsko-australijska wymiana punktów 🇦🇺
Top5 finału Eurowizji dopełniły Australia i Włochy – w obu przypadkach było to zaskoczenie, bo Delta Goodrem typowana była wyżej (nawet do wygranej, co znów uruchomiło spekulacje o tym, gdzie konkurs mógłby się odbyć), a Sal da Vinci niżej, chociaż oczekiwano, że viralowa weselna piosenka spodoba się widzom. „Eclipse” w swoim półfinale było dopiero trzecie, co dla SBS nie jest wielkim osiągnięciem, wszak Australia ma na koncie trzykrotny triumf w tej rundzie (2016, 2019 i 2023). Delta, spodziewanie, wygrała głosowanie jury ze 137 punktami. Dostała dwie dwunastki – z Malty i Armenii. Ta druga nota jest dość zaskakująca, zwłaszcza, że jury australijskie w tej samej rundzie przekazało swoje „douze ponts” właśnie na konto Simona. Czy doszło tu do jakiejś zmowy?
W typowaniu telewidzów popularna wokalistka nie osiągnęła dużego sukcesu, bo wylądowała na 6. pozycji z 85 punktami i bez dwunastek. Łącznie zgarnęła 222 punkty, 12 mniej niż Rumunia. Chociaż awans Delty był spodziewany, na pewno dał jej rodakom sporo radości, bo Australia powróciła do finału ESC po dwóch latach eliminacji i zajmowania 11. miejsca z 41 punktami (osiągnąć identyczny wynik rok po roku to dość ciekawy przypadek).
Australia wyzerowała Izrael
Korzystająca ze specjalnego podnośnika (ponoć pożyczonego od Beyonce) i błyszcząca na wszystkie możliwe strony (zwłaszcza dzięki 7 tysiącom kryształków Svarowskiego) artystka wyrwała Danii drugie miejsce w głosowaniu jury finału konkursu. Razem z Sorenem zdobyła po 165 punktów, ale wygrała remis wyższą liczbą not (25:24). Dwanaście punktów dostała znów od Armenii, ale też od Izraela (mimo, że Australia to jedyny kraj, który Noamowi nie dał absolutnie żadnych punktów w finale) oraz od Rumunii (która nie dała najwyższej noty bratniej Mołdawii i nikt w Kiszyniowie nie robi z tego wielkiej awantury). W typowaniu widzów była niżej – miała jednak aż 122 punkty, co wystarczyło na 9. miejsce. Łącznie to 287 punktów i 4. lokata – 9 punktów mniej niż Rumunia. Gdyby Rumunia była Australią, to mogłaby się wściekać na Mołdawię, że zbyt niska nota od jury nie dała wejścia do top3.

Zdobyła serca fanów i uczestników Eurowizji
Czy ten wynik to rozczarowanie? Absolutnie nie. „Reprezentowanie Australii na scenie Eurowizji i bycie częścią tej niesamowitej społeczności było niezapomnianym przeżyciem” – mówi wokalistka, nie kryjąc wdzięczności za ogromne wsparcie, jakie otrzymała zarówno w Australii jak i w Europie. Była niekwestionowanym „nazwiskiem” tegorocznej stawki, posiadała wyjątkową aurę, a wśród swoich konkurentów miała osoby, które wprost mówiły o sobie, że są jej fanami (np. Lion z Litwy). Nie dotarły do nas jednak żadne informacji, jakoby miała gwiazdorzyć. Wręcz przeciwnie – jej social media pełne były contentu z interakcjami z innymi wykonawcami, chętnie udzielała wywiadów nawet tym mniejszym mediom eurowizyjnym, sama też dzieliła się wszystkim, co działo się na Eurowizji – zarówno w profesjonalnych jak i bardziej personalnych nagraniach w social mediach. A fani ją pokochali o czym świadczy popularność jej nowej trasy koncertowej, gdzie zaprezentuje swoją nową muzykę, wracając tym samym do Europy.
Australii wróciła chęć do udziału w Eurowizji
Powody do zadowolenia ma też telewizja SBS o której mówiło się, że jest w „eurowizyjnym kryzysie” i Australii raczej bliżej do wycofania się z ESC niż pozostania. Decyzja o wyborze Delty była strzałem w dziesiątkę, bo spełniło się marzenie rzeszy fanów, a popularna gwiazda przyciągnęła tłumy. „Wspaniale jest widzieć, jak hipnotyzujący występ Delty Goodrem podniósł tegoroczne wyniki oglądalności i wyniósł transmisję na nowy, spektakularny poziom” – radowało się SBS podając, że łączny zasięg telewizyjny w całym kraju, obejmujący transmisje na żywo i w godzinach największej oglądalności wydarzenia (SBS zarówno transmitowało show w godzinach porannych, a później też emitowało ponownie w prime-time), wyniósł ponad 3,27 miliona, a zasięg w ramach usługi SBS on Demand wyniósł 538 000 widzów.
„Liczba ta stanowi wzrost o 45,2% całkowitego zasięgu telewizyjnego w porównaniu z ubiegłoroczną widownią” – podaje nadawca. To dobra motywacja na przyszłość i sugestia, by kontynuować tę strategię, zresztą w australijskim rynku muzycznym jest jeszcze sporo znanych w Europie nazwisk, które chętnie pojechałyby na ESC, gdyby zostały zaproszone. A może obecność Australijczyków będzie nawet większa, bo fani z tego kraju już spekulują o możliwym udziale Bobi’ego Andonova w barwach powracającej Macedonii. Wokalista od lat mieszka w Australii, chociaż na Eurowizji chciałby reprezentować kraj swojego urodzenia.
Kto by się spodziewał? 🇮🇹
Sześć punktów mniej od Delty z Australii uzyskał Sal da Vinci z USA, który w Wiedniu reprezentował Włochy z piosenką i inscenizacją weselną, w której tańczyła jedna z najbardziej znanych gwiazd parkietu – Francesca Tocca. Utwór szybko stał się popularny, królował na TikToku, stąd spodziewano się, że może rozgromić televoting. Okazało się jednak, że wynik u jurorów i widzów był dość podobny. Sal od publiki zgarnął 147 punktów, remisując w ten sposób z Grecją. Pojedynek ten przegrał ilością not 27:23 więc zajął 7. miejsce. Mógł jednak liczyć na dwie dwunastki od „bratnich” narodów Malty i Albanii.
W typowaniu komisji miał aż 134 punkty (punkt więcej niż Alicja z Polski) i zajął 6. miejsce, chociaż na początku głosowania zdarzyło mu się nawet być liderem tabeli. Najwyższe noty otrzymał z Azerbejdżanu i Albanii. Łącznie miał 281 punktów i 5. miejsce – o 2 punkty przegonił przedkonkursowych faworytów z Finlandii. Jednocześnie więc Włochy powtórzyły swój wynik sprzed roku, a od 2017 roku ani razu nie wypadły poza najlepszą siódemkę. Co więcej – od czasu powrotu w 2011 roku tylko dwukrotnie nie udało im się zająć miejsca w top9. To jedyny kraj spośród automatycznych finalistów, któremu idzie tak dobrze.
Zwycięstwo na piątym miejscu
„Nie wygrał… ale sprawił, że Włochy wygrały: fenomen Sal Da Vinci podbija Europę po piątym miejscu w Wiedniu” – relacjonował dziennik Libero chwaląc wokalistę za zdobycie nowych fanów czy występ, który miał pozostawić niezatarte wrażenie. Chociaż nie wygral, jest już zapraszany na koncerty do Francji czy Litwy, a „Per sempre si” podbija listy streamingowe. 29 maja wyda swój nowy album, ma zaplanowaną trasę koncertową, a udział w Eurowizji z pewnością był dla niego przełomowy, bo udowodnił, że nawet z „przestarzałym” utworem (a często tak właśnie się mówiło) jest w stanie osiągnąć sukces, jeśli w występie pokaże swoje wewnętrzne ciepło i pasję do muzyki – ocenia portal „Il Resto del Carlino”.
„Eurowizja była niesamowitym doświadczeniem, gdzie różne kultury spotkały się i współistniały w najlepszy możliwy sposób, w cyrku emocji” – mówił po przylocie do kraju dodając, że piąte miejsce to dla niego tylko liczba, bo liczy się to, jak utwór jest teraz odbierany. „Kiedy Włochy są reprezentowane z uczciwością, radością i dumą, w końcu coś się dzieje. Zostałem wychowany tak, aby niczego nie oczekiwać (…). Nie myślę o tym, żeby być pierwszym, ale o tym, żeby dobrze śpiewać” – przyznał.

Ilu Włochów głosowało na Alicję?
W ankiecie portalu GDB 44% internautów uważa, że 5. miejsce to bardzo dobry wynik, zwłaszcza, jeśli jest wzmocniony popularnością w streamingu. 41% sądzi, że wynik był do przewidzenia, a Sal da Vinci nie wygrał, bo nie pasował do europejskiej publiczności. Włosi jak zwykle podzieleni, zarówno w ocenie udziału Izraela w konkursie czy nawet tego, jak powinno wyglądać przyszłoroczne Sanremo, które zostanie poprowadzone przez nowego dyrektora artystycznego, Stefano De Martino. Eurowizja, chociaż nadal uważana jest w Italii za wydarzenie mniej ważne niż włoski festiwal, zyskała nieco na oglądalności. Finał śledziło ponad 5 milionów widzów (wzrost o ponad 250 tysięcy w stosunku do 2025), co dało wyższy udział w rynku (36% czyli o ponad 2% więcej).
Nadawca RAI jest też jedynym, który opublikował pełne wyniki televotingu w procentach. W półfinale wyróżniła się Mołdawia, która zgarnęła aż 31,39% poparcia, drugi był Izrael z 24,13%, a trzecie San Marino, które otrzymało 10,86% głosów. Piąty najlepszy wynik miało „Pray” (4,65%). W finale znów wygrał Satoshi (21,98%), ale druga była Rumunia z 14,14%. Nie ma się co dziwić, bo ta diaspora jest we Włoszech liczna i stęskniła się za Eurowizją. Inne mniejszości też dały o sobie znać, bo w top5 włoskiego televotingu były Izrael, Albania i Ukraina. Na Alicję głos z Włoch oddało 2,16% widzów.
Tekst na podstawie informacji z Rolling Stone Australia, Eurovision.com, Variety.com, Libero, Il Resto del Carlino, Giornale di Brescia, Radio Italia, RAI, Tio, inf. własne, fot.: M. Błażewicz 2026
