Eurowizja 2024: Justyna Steczkowska chce wrócić do konkursu. Fani i media reagują na zaskakującą deklarację wokalistki

Steczkowska: Mam pomysł na utwór

Piątkowa deklaracja Justyny Steczkowskiej o tym, że chciałaby wrócić na Eurowizję odbiła się szerokim echem wśród polskich fanów konkursu i w mediach rozrywkowych. Artystka, która reprezentowała Polskę w 1995 zdradziła, że ma pomysł na ciekawy utwór, który mógłby przyjąć się w konkursie. Podczas „The Voice of Poland” jedna z uczestniczek wykonała utwór „Tattoo” ze Szwecji, który ewidentnie Steczkowska lubi, bo po wykonaniu powiedziała: „Aż pomyślałam, że warto raz jeszcze znaleźć w sobie siły, żeby pojechać i przeżyć ten wielki show„. Za kulisami dodała, że Eurowizja w ostatnich latach stała się największym telewizyjnym show wokalnym. Ona sama ma już swoją wizję, jednak nie wie, czy zdążyłaby ją przygotować, bo pochwaliła się, że ma prawie 50 zakontraktowanych koncertów. To prawda, a imponującą listę występów opublikowała na swoim Instagramie. Gdzie można ją usłyszeć?

Zapracowana diwa

We wrześniu wokalistka wystąpiła w Karpaczu na zamkniętej imprezie Polsatu, a w sobotę zaśpiewała podczas koncertu „Nie ma większej miłości” w Markowej. W drugiej połowie miesiąca odwiedzi Kraków, Tomaszów Mazowiecki i Szczecin, gdzie grać będzie koncerty w ramach trasy „Zimmer, Morricone, Williams” ale nie tylko. W październiku odwiedzi Ostrów Wlkp., Warszawę, Poznań, Szczawno-Zdrój, Rzeszów, Bielsko-Białą, Kraków i Wrocław, a w listopadzie także Gdańsk i Katowice. Grudzień upłynie jej w świątecznej atmosferze i podczas trasy Christmas Time, z którą pojawi się w Zielonej Górze, Wrocławiu, Szczecinie, Gliwicach, Poznaniu, Ostrowi, Toruniu, Gdańsku, Radomiu, Warszawie, Rzeszowie i Krakowie. Przyszły rok również będzie intensywny głównie za sprawą Koncertu Muzyki Filmowej. Steczkowska pojawi się wtedy w największych miastach Polski. Póki co ostatni zaplanowany koncert ma mieć 4 maja w Rzeszowie i musiałaby go odwołać, jeśli zostałaby reprezentantką Polski na Eurowizji bo data ta wchodzi już w zakres dwóch tygodni przygotowań w Malmo.

Zaskakująca deklaracja

Jak media zareagowały na deklarację Steczkowskiej? Pojawiło się sporo opinii i ankiet na ten temat. 74% czytelników Party.pl uważa, że wokalistka powinna pojechać znów na Eurowizję. Interia Muzyka uznała słowa wokalistki za zaskakujące, a powrót do konkursu określono jako wielkie marzenie Justyny. Przypomniano też, że w 1995 Steczkowska pojawiła się na eurowizyjnej scenie. „Wokalistka – będąca w tamtym czasie u szczytu popularności – nie zawojowała jednak Europy” – czytamy. Radio Złote Przeboje sądzi, że eurowizyjna propozycja Steczkowskiej mogłaby być przebojem na skalę światową, a ona sama jest wciąż topową wokalistką w kraju. „Fakt” przytacza historię piosenki „Sama” bazując na wywiadzie, jakiego Justyna udzieliła portalowi Eurowizja.org. Dziennik podkreśla, że piosenka nie była wielkim sukcesem, tak samo jak zdobyte miejsce – raptem osiemnaste. „Choć od jej występu minęły prawie trzy dekady, wokalistka najwyraźniej wciąż wspomina go z rozrzewnieniem” – twierdzi z kolei Radio Zet. „Utwór znacznie różnił się od typowo festiwalowego „To nie ja!”, z którym rok wcześniej Edyta Górniak zajęła drugie miejsce – wciąż najwyższe w historii reprezentantów Polski na Eurowizji” – czytamy na portalu NaTemat.pl.

Kolejna odsłona konfliktu z Górniak?

RMF Maxx uważa, że takiej deklaracji nikt się nie spodziewał i jest w tym sporo prawdy. Justyna Steczkowska co jakiś czas pojawia się w spekulacjach czy na „liście marzeń” fanów, ale zdaje się, że zawsze była w tym kontekście całkowicie nieosiągalna. Pomponik.pl sądzi, że udział Justyny w ESC 2024, czyli 30 lat po debiucie Polski i udziale Edyty Górniak byłby dość kontrowersyjny. „Górniak byłaby wściekła jak osa” – czytamy w nagłówku. Dwie diwy polskiej muzyki nie za bardzo przepadają za sobą i co jakiś czas dochodzi między nimi do publicznych kłótni, tak jak po koncercie dla Ukrainy, gdzie wokalistki starły się o kwestię honorarium. „Być może komentarze Steczkowskiej to zwykły i już tradycyjny „pstryczek w nos” Edzi. A może rzeczywiście coś jest na rzeczy?” – zastanawia się portal. Świat Gwiazd również zwraca uwagę na to, że Górniak nie byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw. „Z pewnością taki ruch nie ucieszyłby diwy, która otwarcie przyznała, że nie przepada za swoją koleżanką ze sceny” – podaje portal.

Plotki wokół decyzji TVP. Nie będzie preselekcji?

O sprawie informuje nawet Telewizja Polska. Na portalu TVP.pl pojawiła się deklaracja wokalistki i cytaty z jej wypowiedzi podczas „The Voice of Poland”. Nie ma jednak słowa o tym czy i w jaki sposób wybrany zostanie reprezentant Polski do przyszłorocznego konkursu. Coraz częściej mówi się o tym, że polskie preselekcje publiczne nie zostaną zorganizowane. Fani spekulują, że idzie to w parze z tegorocznym skandalem, sprawą sądową wytoczoną TVP przez OGAE Polska czy nawet odsunięciem Anny Cyzowskiej, która do tej pory władała jednostką odpowiedzialną za starty Polski w konkursie. Miłośnicy Eurowizji zastanawiają się też, czy słowa Steczkowskiej nie są przypadkiem „badaniem gruntu” pod przyszłą decyzję w sprawie Eurowizji. W ankiecie na Instagramie Dziennika Eurowizyjnego 54% osób uważa, że powrót Steczkowskiej byłby dobrym pomysłem. Bardzo podobny wynik zanotowano w ankiecie Misja Eurowizja. Portal Eurowizja.org przypomina, że Justyna byłaby nową rekordzistką w Eurowizji ze względu na okres między pierwszym a drugim startem w imprezie. Powróciłaby po 29 latach i w ten sposób pobiła rekord Anny Vissi, która powróciła do konkursu w 2006 po tym, jak wcześniej walczyła o Grand Prix 24 lata wcześniej.

Justyna wypadłaby teraz lepiej?

Wielu fanów sądzi, że „Sama” Justyny Steczkowskiej znacznie wyprzedziło epokę i trendy ówczesnego Konkursu Piosenki Eurowizji. Z pewnością teraz oryginalny utwór mógłby poradzić sobie znacznie lepiej niż w 1995 roku. Justyna Steczkowska wybrana została przez TVP wewnętrznie (ostatni taki wybór nastąpił na Woronicza w 2021 roku gdy wskazano Rafała Brzozowskiego). W Dublinie otworzyła stawkę konkursową (kolejność była wtedy losowana). Otrzymała 6 punktów od jury z Islandii, 4 z Norwegii, 3 z Grecji oraz po jednym z Węgier i Portugalii. Dało to łącznie 15 punktów i 18. miejsce na 23 kraje. słabiej wypadły jedynie Bośnia, Belgia, Portugalia, Węgry i Niemcy. Jest to szósty najsłabszy wynik Polski w finale Eurowizji (zrównał się z nią Mietek Szcześniak w 1999). Gorzej w finale oceniono Blankę, Piaska, Kasię Moś, Monikę Kuszyńską i Isis Gee. Steczkowska do tej pory wydała 17 albumów studyjnych, dwie kompilacje i ponad 40 singli. Byłaby zdecydowanie najbardziej topowym nazwiskiem i artystką z największym doświadczeniem wysłaną na Eurowizję z naszego kraju w ostatnich latach.

źródło: przegląd polskich mediów, TVP, Eurowizja.org, Misja Eurowizja, fot.: JustynaSteczkowska.pl