Zwyciężczyni Eurowizji 2018, Netta, ewidentnie nie ma daru przewidywania przyszłości. Gdy wygrywała konkurs, krzyknęła „Do zobaczenia w Jerozolimie„, czym wywołała polityczne kontrowersje, a show i tak trafiło do Tel Awiwu. W tym roku podczas wręczania nagrody Duncanowi Laurence, powiedziała „Jedziemy do Amsterdamu„, a już wiemy, że stolica Holandii wycofała się z walki o organizację Eurowizji 2020. Głównym powodem takiej decyzji jest brak dostępnego obiektu – Ziggo Dome jest już zarezerwowany na imprezy, których odwołać lub przenieść nie można. Podobnie jest z innymi obiektami – RAI Amsterdam i Johan Cruyff Arena są już zajęte. AFAS Live Music Room jest z kolei za mały, by zorganizować tam tak duże widowisko. Chociaż zapowiadano, że nie będzie usilnych starań, to jednak pojawił się pomysł, by Eurowizja 2020 trafiła do Amsterdamu pod specjalne namioty, jednak okazało się, że jest to zbyt skomplikowane przedsięwzięcie.

Amsterdam z racji posiadania statusu stolicy był uznawany za faworyta, jednak w typowaniach fanów przegrywał z Rotterdamem, który zdaje się być niemalże pewniakiem do zwycięstwa, chociaż wciąż ma jeszcze czterech konkurentów. Władze miasta planują wyłożyć na organizację ok. 1 miliona euro, ale w projekt zaangażować ma się cały region i wiele okolicznych miast może na tym zyskać, m.in. Gouda czy Haga. Już teraz ceny hoteli w Rotterdamie na maj 2020 rosną, a leżąca niedaleko Haga liczy na to, że część gości Eurowizji trafi właśnie tam. Z obliczeń wynika, że do Rotterdamu przyjechać może nawet 28 tys. osób oraz 3 tys. osób akredytowanych. Władze miasta do 9 lipca planują podjąć ostateczną decyzję ws. budżetu przeznaczonego na Eurowizję 2020.

Coraz mniejsze szanse na przejęcie Eurowizji ma Utrecht, gdzie partie polityczne dominujące w regionie negatywnie wypowiedziały się na temat pomysłu organizacji konkursu. Może to skutkować brakiem finansowego poparcia dla miasta-kandydata, co zapewne wyeliminuje go z gry. Dodatkowym problemem jest fakt, że sufit w hali Jaarbeurs może być za niski względem potrzeb EBU. Obiekt ma wysokość 18 metrów. Spośród wszystkich zgłoszonych do rywalizacji obiektów ten warunek spełniają jedynie trzy – Gelredome w Arnhem, Ahoy w Rotterdamie i Brabanthallen w Den Bosch. Osoby przygotowujące aplikację dot. organizacji Eurowizji 2020 mają jednak pomysł jak problem niskiego sufitu w Utrechcie rozwiązać – nie chcieli jednak zdradzić go publicznie.

Problemy ma też Arnhem – tutaj pojawia się kwestia dostępności obiektu, czyli stadionu Gelredome, który na codzień jest siedzibą Vitesse Football Club, a drużyna ma mecze zaplanowane właśnie na okres eurowizyjny. Władze miasta szukają aktualnie rozwiązań dogodnych dla obu stron – chcą, by mecze rozegrane zostały poza stadionem. Radny miasta – Jan van Dellen zapewnia, że Arnhem nadal jest zainteresowane organizacją Eurowizji 2020, ale władze na pewno nie podejmą żadnych ryzykownych finansowo decyzji tylko po to, by zdobyć prawa do tytułu gospodarza konkursu.

Gotowe do walki jest miasto Den Bosch, chociaż mało kto traktuje tę kandydaturę poważnie. Władze miasta zapewniają, że aplikację złożą, a dodatkowo mają już zapewnione wsparcie finansowe. Wszystkie miasta kandydujące muszą złożyć stosowną dokumentację do 10 lipca. Aplikacja zawierać powinna wszelkie informacje na temat obiektu, miejsca w którym znajdzie się Centrum Prasowe, bazy noclegowej, Euroclubu, Eurovision Village, EuroCafe, a także przedstawić rozwiązania logistyczne, transportowe, pakiet atrakcji kulturalnych i turystycznych, dekoracje i gwarancję bezpieczeństwa gości i mieszkańców. Gotowe aplikacje zostaną przeanalizowane przez EBU i NPO, a decyzja podjęta będzie w sierpniu, po oficjalnych wizytacjach wszystkich miast. Poza wymienionymi w tym artykule miastami, kandydatem jest też Maastricht. Konkurs Piosenki Eurowizji 2020 ma się odbyć (wstępnie) w dniach 12-16 maja.

Jeśli Rotterdam faktycznie wygra i będzie organizować Eurowizję, fani mogą mieć problem z bezpośrednim dotarciem do tego miasta. Chociaż lotnisko „Rotterdam The Hague” jest trzecim największym w Holandii, nie oferuje zbyt wielu połączeń, skupiając się głównie na lotach sezonowych. Z Polski do Rotterdamu nie ma żadnego bezpośredniego lotu. Najlepiej polecieć do Amsterdamu i stamtąd skorzystać z połączeń kolejowych – podróż pociągiem z lotniska Schiphol do Rotterdamu trwa….raptem 30 minut. Nieco dalej jest z lotniska Eindhoven – podróż drogą lądową do Rotterdamu potrwa ok. 2 godzin pociągiem i autobusem. Tanie loty z Polski do Eindhoven oferują linie low-cost, narodowi przewoźnicy Polski i Holandii latają do Amsterdamu.

Artykuł powstał na podstawie publikacji z portalu ESCtoday.com oraz Wikipedii i Google Maps, fot. Needpix.com

Reklamy