100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę to powód do dumy i celebracji! W takim dniu spory powinny zejść na dalszy plan, a każdy mieszkaniec powinien czuć w sercu radość. W takiej uroczystej atmosferze nawet Telewizja Polska stanęła na wysokości zadania, produkując wczorajszy koncert „Niepodległa” na Stadionie Narodowym – fani Eurowizji chwalili show za świetną scenę czy pracę kamer, chociaż zazwyczaj miłośnicy konkursu są wobec publicznego nadawcy i jedynej telewizji mającej prawo do startu w ESC niezwykle surowi. Nie bez przyczyny…Często to właśnie TVP obarcza się winą za konkursowe porażki i niepowodzenia. Dziś jednak przypomnijmy sobie nasze najlepsze eurowizyjne momenty i chwile, kiedy rozpierała nas duma!

Oczywiście najważniejszy dla każdego jest i tak Konkurs Piosenki Eurowizji, w którym TVP startuje od 1994 roku i w 2019 roku wyśle tam już 22. reprezentanta. Przez te lata staraliśmy się na różne sposoby zaskoczyć Europę, jednak najczęściej największym sukcesem było jej dogonienie i nie zostawanie w tyle. Były jednak chwile niezwykłe, tak jak 2. miejsce Edyty Górniak w 1994 roku za balladę „To nie ja”. Kraj, który dopiero co debiutował (i to jeszcze w sporym tłumie, bo razem z nami pierwszy raz na ESC pojawiło się jeszcze 6 państw) zdobył aż 166 punktów, w tym najwyższe noty od jurorów z Wielkiej Brytanii, Estonii, Litwy, Austrii i Francji. Nadal uznawane jest to za najlepszy debiut w historii Eurowizji, chociaż teoretycznie pokonała nas na tym polu Serbia w 2007, ale ten naród już wcześniej obecny był w konkursie. Rekord wciąż jest więc nasz!

Kolejne lata były już trudniejsze i mniej kolorowe, ale TVP miała odwagę wysłać na Eurowizję np. wyprzedzającą epokę Justynę Steczkowską, której „Sama” na pewno teraz zdobyłoby uznanie, ocierającą się o folkową atmosferę Annę Marię Jopek czy skrojone pod Eurowizję „To takie proste” grupy Sixteen. Zrzucający futro Piasek (chociaż tak został zapamiętany przez Europę) zapewnił nam roczną przerwę w startach, ale w 2003 roku Ich Troje (pierwszy polski reprezentant wybrany publicznie) przywieźli z Rygi zaszczytne 7. miejsce pokazując, że na Eurowizji nie liczy się tylko dobry utwór, przesłanie i wokal, ale też oprawa sceniczna, promocja pozakonkursowa i obycie w temacie. Michał Wiśniewski i spółka śpiewali aż w trzech językach, ale nie po angielsku. Kolejne utwory eurowizyjne były dość oddalone od jakiejkolwiek polskości – wysłaliśmy latino-utwór Blue Cafe, cygańskie brzmienia z domieszką rosyjską, multijęzykowy cyrk z niemieckiego publishingu, młodzieżowy duet ze zbyt wyuzdanym (jak na tamte czasy) show czy Amerykankę której historia o polskich korzeniach tak bardzo zachwyciła widzów „Tańca z Gwiazdami” czy preselekcji. Z drugiej strony bardzo polski w brzmieniu i obrazku występ do „Legendy” Martina Fitcha okazał się być dla Europy bardziej ogryzkiem do wyrzucenia niż soczystym jabłkiem, a polskojęzyczna piosenka popowa Magdaleny Tul nie została zauważona praktycznie przez nikogo.

Odrodzenie Polski przyszło w 2014 roku za sprawą megahitu „My Słowianie” w którym pokazaliśmy nie tylko nasze dobro narodowe, czyli piękne i utalentowane panie z Mazowsza, ale także nasze ponętne celebrytki, których skandalami żyją przecież Polacy kochający plotki i pudelki. Siła Słowian(ek) pojawiła się też w „In the name of love” niepełnosprawnej Moniki Kuszyńskiej, której historia wzruszyła Europę. Michał Szpak, wielka gwiazda polskiego rynku muzycznego i obiekt westchnień armii (uzbrojonych w dodatkowe karty SIM) fanek niespodziewanie wygrał preselekcje w 2016 roku pokonując faworytki – Margaret czy Edytę Górniak. Nie był typowany do wygranej w Krajowych Eliminacjach, a gdy w finale ESC 2016 jurorzy dali mu łącznie 7 punktów, wszyscy mieli nosy spuszczone na kwintę, ale oto Polska odradza się jak feniks z popiołów (od 2014 kojarzący się już tylko z Conchitą) i wstaje z kolan za sprawą…m.in. Polaków, którzy wyjechali za granicę. Do lichego dorobku jurorskiego dorzucono potężną sumę 222 punktów co dało 8. miejsce – trzeci najlepszy rezultat dla naszego kraju.

Niebawem Eurowizja Junior, w której niestety nasz kraj jeszcze (podkreślam – „jeszcze”) nie odniósł spektakularnych sukcesów, ale nadzieje co roku są wielkie, a radość z faktu, że mamy tak uzdolnioną młodzież napawa nas dumą. Mało kto już pamięta czarne lata 2003-2004, kiedy nasze małe Polki wracały z Danii i Norwegii na tarczy, ale pamiętamy świetny występ Oliwii Wieczorek (i zaangażowanego w temat Piotra Rubika) oraz ubiegłoroczną reprezentantkę – Alicję Regę – która jako pierwsza wprowadziła nasz kraj do top10 i dostała 12 punktów z Irlandii! Ba, dostała punkty od wszystkich jurorów, czym przełamała trend traktowania Polski jako „cierpiętnika” wobec którego cała Europa (w sensie jury) jest wrogo nastawiona, a ratują nas tylko zwykli zjadacze chleba wysyłający sms-y. Pech chciał, że w Gruzji popsuło się głosowanie online i polscy internauci nie mieli okazji pokazać swojej siły i wielkości. Być może uda się to w tym roku – świetnie śpiewająca i doskonale przygotowana Roksana Węgiel z nowocześnie wyprodukowanym utworem oraz wsparciem zarówno swoich fanów (a ma ich setki tysięcy) jak i miłośników Eurowizji (coraz więcej z nich staje się „Węgielkami”) ma szansę na sukces, co byłoby idealnym prezentem na nasze stulecie. Chociaż, uwaga! Była już taka jedna, co piosenkę z JESC poświęciła 100-leciu swojego państwa….Zajęła wtedy ostatnie miejsce. Wiecie, kto to był?

Pozostając w młodzieżowym temacie nie wolno zapominać, jak wspaniale reprezentowali nas tancerze i muzycy uczestniczący w mniej popularnych ale bardziej prestiżowych konkursach Eurowizji dla Młodych Muzyków i Tancerzy. TVP zadebiutowała w konkursie dla muzyków już 1992 roku i…wygrała za sprawą skrzypka Bartłomieja Nizioła, który teraz ma 44 lata, a od września 2008 roku jest profesorem skrzypiec w Bernie. W 2000 roku kolejny triumf zapewnił Polsce pianista Stanisław Drzewiecki. Aktualnie 31-letni muzyk występował na scenach całej Europy, zdobywał też wiele nagród i wyróżnień. Nasz najnowszy sukces w tym konkursie to saksofonista Łukasz Dyczko, który wygrał konkurs w 2016 roku. Warto przypomnieć, że w 1994 roku TVP organizowała imprezę w Warszawie.

Po sukcesie formatów „Taniec z Gwiazdami” czy „You Can Dance” wiemy, że Polacy kochają taniec i kochają tańczące pary (lub solistów) oglądać. Udowodniono to też na Eurowizji dla Młodych Tancerzy, w której Polska startuje od 1993 roku. Pierwsze zwycięstwo to rok 2001 i bracia Kupińscy. W latach 2015 i 2017 nasz kraj triumfował dwa razy – dzięki Viktorii Nowak i Paulinie Bidzińskiej. Polska była aż trzy razy gospodarzem Eurowizji dla Młodych Tancerzy. W 1997 roku tancerzy zaproszono do Gdynii, w 2005 do Warszawy, a w 2013 do Opery Bałtyckiej w Gdańsku. Polska jest aktualnie vice-liderem klasyfikacji medalowej tego konkursu.

Świetnie szło nam także w, nieistniejącym już, Eurovision Dance Contest. Zadebiutowaliśmy w 2007 roku wystawiając zakochaną, do tej pory, parę złożoną z Kasi Cichopek i Marcina Hakiela. Duet wytańczył 4. miejsce, zdobywając m.in. 12 punktów z Niemiec. Rok później Edyta Herbuś i Marcin Mroczek sprytnie wykorzystali kult Michaela Jacksona i dzięki świetnej prezentacji wygrali konkurs, uzyskując 154 punkty, w tym najwyższe noty od Austriaków, Duńczyków, Irlandczyków, Holendrów i Brytyjczyków. Cieniem położyło się co prawda rychłe anulowanie konkursu z powodu braku dobrego organizatora (TVP ponoć nie podołała) i frekwencji, ale triumf do tej pory jest wspominany.

Do tej pory w konkursach Europejskiej Unii Nadawców braliśmy udział łącznie 51 razy. Ile tych okazji wykorzystaliśmy, a jak często potykaliśmy się o małe błędy? Każdy fan i widz może ocenić to sam. Czego więc życzyć 100-letniej Polsce na najbliższe, eurowizyjne lata? Na pewno jak najlepszego rezultatu dla Roksany Węgiel, która za tydzień leci do Mińska. W przyszłym roku przede wszystkim dobrego i przemyślanego wyboru reprezentanta i dobrze zorganizowanych preselekcji lub jasno sprecyzowanego wyboru wewnętrznego. A w samym Tel Awiwie z pewnością należy Polakom życzyć wiele szczęścia, dobrej strategii i rozmysłu, by nasz start był dopracowany w każdym calu. Jeżeli nasz kraj wystartuje w Eurowizji dla Młodych Tancerzy 2019 to z pewnością należy sobie życzyć kolejnego, trzeciego z rzędu zwycięstwa, co dałoby nam status lidera klasyfikacji medalowej! A Telewizji Polskiej, która jest za to wszystko odpowiedzialna należy życzyć mądrych władz, dobrych i przemyślanych decyzji oraz chęci i odwagi!

P.S. A polskim fanom Eurowizji dziękuję za te wszystkie lata obecności na Dzienniku Eurowizyjnym i życzę wielu emocji, radości, śmiechu i memów w kolejnych latach naszych konkursowych startów!

Reklamy