Jednym z niespodziewanych uczestników Eurowizji 2017 jest Jimmie Wilson – amerykański wokalista, będzie reprezentował maleńkie San Marino w duecie z najbardziej eurowizyjną piosenkarką tego kraju – Valentiną Monettą. Za całym projektem stoi Ralph Siegel, który napisał dla tej pary utwór „Spirit of the Night”. Jak już wcześniej informowałem, Jimmie ma większe związki z Polską niż z krajem, który będzie reprezentował na Eurowizji, jednak uważa, że uczestnictwo w barwach tego kraju to wspaniałe uczucie. „Wspaniałe rzeczy często znajdziemy w małych opakowaniach” – przyznał w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym. Co jeszcze zdradził?

Wokalista przyznał, że to Ralph Siegel, słynny eurowizyjny kompozytor, przedstawił mu Valentinę Monettę i w całym teamie czuć było dobrą „chemię”, a praca z takimi muzykami to dla Jimmie’go prawdziwa przyjemność. „Ralph Siegel to twórca tego duetu. Jestem mu bardzo wdzięczny za możliwość zaangażowania się w to. Pracował z Valentiną przy jej trzech poprzednich udziałach. Naszym celem w Kijowie jest świetnie wystąpić i bawić się tym. Nic więcej nie jest od nas zależne” – przyznaje wokalista, dodając, że chociaż pochodzi z USA, a dokładniej z Detroit – miasta słynącego z motoryzacji ale też muzyki, teraz mieszka w Niemczech, które nazywa swoim domem i właśnie tu został fanem Eurowizji. „To jest tutaj tradycją i kocham to” – twierdzi. Rozpiera go duma, że pochodzi z Detroit, miasta ważnego dla początku kariery takich artystów jak np. Stevie Wonder, Aretha Franklin, Diana Ross, Eminem czy Michael Jackson.

Po raz pierwszy przyjechałem do Polski na casting do trzeciej edycji Must be the Music, wtedy gdy wygrał Igor z LemOn. W sumie to byłem fanem (a teraz jestem przyjacielem) Igora. Wiedziałem, że wygra. Pomysł, by się tam pojawić był spontaniczny. Zawsze powtarzam – świat jest ogromny, nigdy nie wiesz gdzie znajdziesz szczęście i odniesiesz sukces, więc chwytanie okazji jest bardzo ważne” – twierdzi Jimmie, dla którego udział w polsatowskim talent-show był wspaniałym przeżyciem, a do polskiej publiki zapałał ogromną sympatią i to właśnie z jej powodu postanowił wrócić do programu w 2015 roku. „Tym razem chciałem zaprezentować utwory, które sam napisałem, więc wystąpiłem z So damn beautiful i The Color Red. W obydwu podejściach doszedłem do półfinałów. Nadal odwiedzam Polskę by brać udział w różnych eventach” – mówi.

Jimmie na razie nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość – na ten moment skupia się na przygotowaniach do Eurowizji razem z Valentiną. Jak mówi, nie skupia się na tym, co będzie kiedyś, bo tak naprawdę nikt nie wie, co go czeka. Jego celem jest bycie szczęśliwym robiąc to co kocha, czyli śpiewając. Nie czuje specjalnej potrzeby bycia słynną gwiazdą popu. „By tak było, potrzeba mnóstwo szczęścia” – przyznaje. On sam po prostu cieszy się tym, co się w jego życiu dzieje.

San Marino już po raz ósmy startuje w Eurowizji, a po raz drugi w historii wystawia na konkurs duet. Ostatni raz stało się tak w 2015 roku, a Anita i Michele zajęli 16. miejsce w półfinale. Połowę startów tego kraju stanowią udziały Valentiny Monetty, która jako jedyna wprowadziła swoją ojczyznę do finału – doszło do tego w 2014 roku. „Spirit of the night” jest czwartym z rzędu utworem San Marino w języku angielskim i piątą kompozycją napisaną dla tego kraju przez Ralpha Siegela. Valentina i Jimmie wystartują w II półfinale, więc polscy widzowie nie będą mogli głosować na San Marino.

Źródło: inf. własne, fot.: Facebook

Reklamy