Kijów nadal w grze – wbrew plotkom i złośliwościom

Mer Kijowa, Vitaliy Klitschko, ma nadzieję, że wybór miasta-organizatora Eurowizji 2017 zostanie dokonany w ciągu 1-2 tygodni. Stwierdził też, że Kijów jest liderem wyścigu, wbrew różnym plotkom i politycznym zagrywkom mającym na celu osłabienie pozycji stolicy. „Przygotujemy Eurowizję na europejskim poziomie” – mówi. Zdecydowanie silnym atutem miasta jest transport i komunikacja z resztą Europy – stolica może pochwalić się dwoma lotniskami i rejsami do praktycznie wszystkich państw kontynentu. Drugą mocną stroną Kijowa jest ilość miejsc noclegowych – ponad 24 tys. turystów mogłoby przybyć w maju do stolicy Ukrainy.

Podobnie jak Dnipro i Odessa, Kijów boryka się z problemami związanymi z Areną na ESC 2017. I tak jest jednak w dobrej sytuacji, bo jako jedyny ma dwie opcje, które zaproponowano EBU: zrekonstruowany Pałac Sportu lub Centrum Wystawiennicze. Wczoraj lokalne media cytowały posła Borislava Berezę, który w ironiczny sposób pogratulował stolicy odpadnięcia z walki o organizację Eurowizji. Szybko wyszło jednak na jaw, że Bereza nie opierał się na jakichkolwiek faktach, a jedynie na własnych uprzedzeniach wynikających z konfliktu z Klitschką. Telewizja NTU już potwierdziła, że Kijów jest nadal w grze i do podjęcia ostatecznej decyzji nie są planowane już jakiekolwiek nowe eliminacje.

Nadal nie wiadomo kiedy dokładnie poznamy wyniki „Bitwy Miast” i dowiemy się, który z kandydatów wygra prawo do organizacji Eurowizji. W walce nadal są Kijów, Dnipro i Odessa. Najpewniej dopiero po ogłoszeniu zwycięzcy telewizja NTU i EBU ogłoszą też terminarz konkursu. Na razie ponad 20 państw potwierdziło chęć wzięcia udziału w Eurowizji 2017 organizowanej u naszych wschodnich sąsiadów. Pewne jest też, że do rywalizacji wraca Portugalia, która nie uczestniczyła w tegorocznym konkursie.

Źródło: OGAE ROW, fot. bookmundi