Boo! Sprawdzamy jakie są obawy fanów
Niedawno Eurowizję Junior wygrała piosenka mocno nawiązująca do Halloween, a niektórzy fani zastanawiają się, czy przesunięcie konkursu z listopada/grudnia na październik pomogło zwyciężyć Armenii, reprezentowanej przez Nare z utworem „Boo!” i występem pełnym duszków. W Polsce Halloween nierozerwalnie łączy się z kolei z pierwszą reprezentantką naszego kraju na Eurowizji i jej słynnymi wypowiedziami krytykującymi ten zwyczaj. Hallloween ma być straszny i pełen grozy, dlatego Dziennik Eurowizyjny zapytał fanów Eurowizji w Polsce, czego najbardziej się boją! Odpowiedzi skupiły się wokół działań jednego nadawcy…
Boimy się głównie TVP
Nie ma co ukrywać, że fani konkursu w Polsce najbardziej boją się Telewizji Polskiej, której niespójne i niestabilne działania często nas zaskakiwały, bulwersowały, rozczarowywały, a na pewno pozostawiły głęboką traumę, z której ciężko jest wyjść nawet, gdy na Eurowizji idzie nam całkiem dobrze. Nie da się zapomnieć, ciężko zaufać i pewnie minie jeszcze sporo czasu, zanim fani przestaną patrzeć na to, co się dzieje na Woronicza bez cienia obaw i podejrzliwości. A czego najbardziej się boją w kontekście TVP i Eurowizji? Wachlarz opcji jest całkiem rozbudowany, zaczynając od „kolejnego przekrętu„, „powrotu upolitycznionych preselekcji” i „ustawek” co jest nawiązaniem przede wszystkim do sytuacji po „Tu bije serce Europy. Wybieramy Hit na Eurowizję” w 2023 roku, gdy konkurs wygrała Blanka zamiast faworyta fanów, Janna.
Boimy się marnowania potencjału
Wiele obaw wiąże się też z samym występem na Eurowizji, m.in. „polskiej pracy kamer„, „zniszczenia potencjału piosenki„, „marnowania dobrych piosenek na słabe stagingi” czy „powrotu nakładek do polskich występów i ludzi za nie odpowiedzialnych„. Chociaż ostatnio nie mamy powodów do narzekań, występy takie jak Rafała Brzozowskiego, Blanki, Krystiana Ochmana, a wcześniej także Tulii, Gromee’go czy Kasi Moś nie są oceniane przez fanów zbyt pozytywnie, a decyzje związane z tym, jak dany staging ma wyglądać zazwyczaj nie spotykały się ze zrozumieniem, stąd za ewentualną porażkę obwiniano najczęściej nie samego artystę, tylko reżysera.
Boimy się słabych preselekcji
Chociaż przyszłoroczne selekcje mają przypominać formatem i realizacją te z 2025 roku, to jednak tegoroczne show nagrane w studiu i z wynikami następnego dnia w „Pytanie na Śniadanie” doprowadziło nas na skraj wytrzymałości psychicznej, stąd wielu fanów nie uwierzy, dopóki nie zobaczy, że osoby odpowiedzialne za finał narodowy 2027 zdołają doprowadzić program do porządku tak, by nie trzeba było się go wstydzić wśród widzów zza granicy. „Nielogiczne decyzje” to jedna z odpowiedzi na pytanie o obawy, a wśród kolejnych pojawiają się też pomysły dodania jury do preselekcji i doboru niewłaściwych osób do zasiadania w jury. Fani boją się nie tylko bałaganu jaki był w 2026 roku, ale też preselekcji z lat 2017-2018, które nie miały zbyt wysokiego poziomu. Panuje też strach przed „nagłym odebraniem nadziej na porządne preselekcje, czyli zmianę zasad” oraz to, że „pojawi się w preselekcjach osoba, którą przepchną fani niezależnie od piosenki„. Pojawiła się też fan, który wpisał, że boi się „holu TVP„, ale to już na szczęście przeszłość.
Boimy się konkretnych osób
W odpowiedziach na pytanie o obawy fani często wymieniali konkretne nazwiska osób, których z pewnością nie chcieliby widzieć jako uczestników preselekcji, członków jury, odpowiedzialnych za występ, za delegację czy za decyzje podejmowane w TVP. Niektórzy boją się też tego, że „Roksana Węgiel nie weźmie udziału w Eurowizji„, a inni powrotu niektórych, mniej lubianych reprezentantów Polski czy nawet konkretnego typu muzyki, który miałby się w konkursie znaleźć (disco polo). Istnieją też obawy, że Polska mogłaby się wycofać z dorosłej Eurowizji czy Eurowizji Junior. Chociaż czasem zdaje się, że doniesienia z Woronicza świadczą o tym, że niemal co roku jesteśmy na skraju rezygnacji, ostatecznie ostatnia nasza pauza to lata 2012-2013.
Boimy się wygranej konkretnych krajów
Patrząc po odpowiedziach, to Polska jest głównym źródłem obaw polskich fanów, jednak są też dwa inne kraje, które wspominaliście. Część osób boi się wygranej Izraela na dorosłej Eurowizji, co z pewnością doprowadziłoby do jeszcze większego kryzysu politycznego w ramach konkursu. Inni obawiają się Francji wygrywającej Eurowizję Junior, co zdarzało się ostatnio dość często – chociaż nie jest to tak krytyczne i polityczne jak w przypadku Izraela. Obawy o wygraną Izraela pojawiają się regularnie od 2024 roku, nie bez powodu – widzieliśmy już w jaki sposób rozkładają się głosy telewidzów na ten kraj, a zarówno w 2025 jak i 2026 to reprezentanci Izraela dzielili finałowy „split-screen”, ostatecznie jednak zawsze przegrywając, co sprawiało, że Europa mogła odetchnąć z ulgą. W przypadku Francji, była ona na „split-screenie” Eurowizji Junior już siedem razy w ciągu dziewięciu ostatnich edycji konkursu.

Boimy się, ale i tak w tym trwamy!
Stowarzyszenie OGAE Polska organizuje pierwszy polski konkurs na pracę dyplomową dotyczącą Eurowizji. Czy wśród zgłoszeń znajdą się prace na temat społeczności fanów Eurowizji i specyfiki, która sprawia, że jest to tak ciekawa do badań grupa osób w różnym wieku, o różnych gustach, ale o tym samym poziomie nieufności i ztraumatyzowaniu, który objawia się na wiele różnych sposobów? Z pewnością członkowie grupy Dziennika Eurowizyjnego na Facebooku doskonale wiedzą o co chodzi, ale fakt, że pomimo traumy, cierpień i niedoli polskiego fana wciąż stoimy murem za konkursem i wspieramy naszych reprezentantów świadczy o tym, że pasja do konkursu, która nas połączyła, przezwycięży wszystko!
Trwają głosowania w plebiscytach:
- Nasz Azjatycki Faworyt
- Rejected Song Contest Asia
Szczegóły dostępne TUTAJ! Czas na głosowanie – do poniedziałku włącznie!
Artykuł na podstawie odpowiedzi fanów na pytanie zadane na Instagramie Dziennika Eurowizyjnego – tekst jest felietonem, fot. M. Błażewicz / przerobione przez AI
