Czy czekają nas powroty krajów w 2027 roku?
Jak co roku o tej porze fani rozochocili się myśląc o potencjalnych powrotach do Konkursu Piosenki Eurowizji w przyszłym roku. Nie baczy się nawet na sytuację konkursu czy bojkot, który jest największą tego typu akcją protestacyjną w historii. Sezon ogórkowy, w który wchodzimy, rządzi się swoimi prawami i teraz liczą się tylko nadzieje na powracające do stawki flagi, chociaż często te nadzieje prędzej czy później gasną lub w ogóle od początku są złudne.
Najbardziej rozgrzała ten temat telewizja macedońska, a dokładniej jej dyrektor, który miał ogłosić, że Macedonia Północna planuje powrót do konkursu, o czym świadczyć mają rozmowy z Europejską Unią Nadawców. Dyrektor Zoran Ristoski liczy na dogodne warunki finansowe udziału MRT oraz obiecuje transparentny sposób wyboru reprezentanta, mniej więcej tak jak to ma miejsce w przypadku Eurowizji Junior, w której ten bałkański kraj uczestniczy pomimo absencji w dorosłym wydaniu.
Wszystko zależy od finansów 🇲🇰
Pierwszy informację podał lokalny portal Lider, a za nim kilka innych wiodących stron informacyjnych, w tym m.in. Time.mk czy 24chasa, a portal Zhurnal przypomina, że w protokołach zebrań telewizji macedońskiej nadal widnieje informacja, że MKRTV chce być organizatorem Eurowizji Junior w 2027 roku. Podkreśla się też, że powrót na dorosłą Eurowizję wymaga strategii i czasowego wykonywania wszystkich działań, w tym głównie tych związanych z odpowiednim podejściem do selekcji reprezentanta. Dziennik Sloboen Pechat sugeruje, że lokalni fani chętnie wysłaliby do Sofii wokalistkę Antonię Gigovską, jednak sama zainteresowana na razie nie wypowiada się w tej sprawie.
Czy powrót Macedonii w 2027 faktycznie jest możliwy? Chęci są, pomysł może jakiś już się klaruje, ale czy pozwolą na to finanse? To właśnie budżet był powodem, dla którego MRT przerwało starty po 2022 roku i od tej pory nigdy nie wróciło do rywalizacji. Dodatkowymi czynnikami były niezadowolenie z wyników oraz nikłe zainteresowanie wydarzeniem w kraju, a jak już ktoś się nim interesuje, to głównie w negatywnym kontekście dotyczącym samego wizerunku konkursu, ale też krytyki reprezentantów czy samej telewizji.
Premier Węgier nie widzi powodu do absencji 🇭🇺
O ile myśl o powrocie Macedonii już nam dość spowszedniała, kolejnym atrakcyjnym tematem był powrót Węgier i tutaj nadzieje dał nam sam premier kraju, Peter Magyar, który w wywiadzie dla austriackiego ZIB przyznał, że to nie od niego zależy, czy nadawca publiczny z Budapesztu przystąpi do Eurowizji, ale on sam nie widzi powodu, dla którego Węgry miałyby w konkursie nie uczestniczyć. Powodów (i to sporo) widział jego poprzednik, Viktor Orban. Za jego rządów telewizja węgierska opuściła Konkurs Piosenki Eurowizji, startując ostatni raz w 2019 roku i nie awansując do finału. Uznano, że nadawca powinien się skupić na promocji lokalnej muzyki w lokalnym zasięgu, a Eurowizja tak naprawdę nie jest Węgrom do niczego potrzebna. Nie mówiono o tym wprost, ale problemem miało być silne akcentowanie środowiska LGBT w trakcie konkursu, co nie pasowało do rządów Orbana.
Powrót jako symbol nowej władzy
Chociaż festiwal „A Dal”, który był kiedyś preselekcjami do ESC, nadal istnieje i ma się całkiem dobrze, to jednak nie jest pewne na ile powrót Węgier już w 2027 roku jest możliwy. Magyarowi trochę zajmie odgruzowywanie kraju po rządach poprzednika, który bardzo mocno uzależnił od siebie i swoich wpływów praktycznie wszystkie media w kraju. Wielu sądzi, że Węgrzy mają teraz ważniejsze sprawy na głowie niż powrót na Eurowizję chociaż obecność w europejskim konkursie byłaby mocnym sygnałem ich ponownej proeuropejskości. Jeśli uda się to już w 2027, z pewnością fani Eurowizji przyjmą ich z otwartymi ramionami, zwłaszcza po tym jak cały kontynent z zapałem kibicował Magyarowi w walce o wygraną w wyborach.
Słowackie marzenia menadżera programowego 🇸🇰
Najnowsze spekulacje dotyczą naszych bezpośrednich sąsiadów. Dennik N przeprowadzić miał wywiad z Jindřichem Bardonem, którego niektóre media eurowizyjne błędnie określają dyrektorem Radio Slovensko (STVR), a tak naprawdę pełni on u nadawcy rolę menadżera programowego. Bardon zdradził, że STVR planowało powrót na Eurowizję w 2026 roku jednak plan okazał się być zbyt kosztownym i zarząd stacji nie wyraził na to zgody. „Prędzej czy później wrócimy na największy konkurs muzyczny na świecie” – dodał, chociaż ciężko powiedzieć, czy jego zdanie popiera cały zarząd nadawcy.
Sam Bardon dodaje, że dużym problemem jest brak zainteresowania Eurowizją w Słowacji, chociaż miało się to trochę poprawić, gdy reprezentantem sąsiednich Czech był Słowak Adonxs. Życzymy Badronowi, by znalazł w STVR jak największe grono zwolenników powrotu Słowacji do Eurowizji i by na planach/marzeniach się nie skończyło. Zarówno w mediach słowackich jak i węgierskich temat Konkursu Piosenki Eurowizji i potencjalnych powrotów nie występuje.
Dara chce Turcję, bo jej mąż stamtąd pochodzi
Dara, zwyciężczyni Eurowizji 2026, mówiła w wywiadzie dla CNN Turk, że chciałaby powrotu Turcji 🇹🇷 w 2027, głównie ze względu na pochodzenie męża wokalistki. Fani z Turcji z pewnością ucieszyliby się, gdyby nadawca TRT podjął decyzję o powrocie, ale patrząc na to, kto rządzi krajem, szanse są znikome. Podobnie w przypadku Bośni i Hercegowiny 🇧🇦, jednak tam głównym problemem pozostaje katastrofalne zadłużenie i brak podstawowych środków finansowych BHRT.
Nie za bardzo mamy co liczyć na powrót małych krajów – Andora 🇦🇩 i Monako 🇲🇨 zapewne także w 2027 pozostaną poza Eurowizją. Powodem są fundusze i kwestie strukturalne. Z uwagi na obecność Izraela nie ma co marzyć o starcie takich krajów jak Maroko 🇲🇦 czy Liban 🇱🇧, chociaż zdaje się, że nawet, gdyby telewizji KAN zabrakło, te kraje nie byłyby chętne do obecności w Eurowizji.
Czy kraje bojkotujące wrócą?
A jak wygląda sytuacja z krajami bojkotującymi? W Holandii 🇳🇱 i Irlandii 🇮🇪 władze telewizji publicznych oczekują na raport EBU z Eurowizji 2026 i wykazanie efektu wprowadzonych reform. W przypadku Holandii pojawia się też alternatywa, bo Eurowizją jest zainteresowany nadawca Omroep Max, który jest aktywnym członkiem EBU i miałby prawo przejąć konkurs, jeśli AVROTROS pozostanie poza stawką. „Chociaż potępiamy działania rządu Izraela, nie musi to prowadzić do bojkotu” – twierdzi dyrektor stacji, który zaznacza, że jeśli doszłoby do akcesji, na pewno Omroep Max nie będzie płacić za udział z własnej kieszeni i będzie musiał znaleźć sponsorowanie.
W przypadku Słowenii 🇸🇮 i Hiszpanii 🇪🇸 odejście od bojkotu mogłoby się wiązać ze zmianami na scenie politycznej. „Wielu obserwatorów w Słowenii uważa, że wycofanie się z Konkursu Piosenki Eurowizji jest ściśle powiązane z klimatem politycznym za rządów Goloba i presją wewnętrzną wywieraną na RTVSLO podczas kryzysu w Strefie Gazy. Nowe kierownictwo polityczne mogłoby pozwolić RTVSLO na stopniowe odejście od bojkotu bez narażania się na zarzut politycznej niespójności” – sugeruje portal Eurofestival News powołując się na rozmowy w Centrum Prasowym w Wiedniu.
Bez obecności w EBU nie ma obecności na Eurowizji 🇷🇺🇧🇾
Powrót Rosji i Białorusi nie wchodzi w grę – nadawcy z tych krajów nie należą już do Europejskiej Unii Nadawców i chociaż dyrektor Martin Green w Wiedniu „palnął”, że teoretycznie powrót Moskwy byłby możliwy, wywołał tym jedynie oburzenie i jeszcze większe spadki popularności własnej (chociaż ciężko stwierdzić, czy ktokolwiek w świecie Eurowizji w ogóle go lubi). Sprawę prostował producent wykonawcy Gert Kart w wywiadzie dla estońskiego programu radiowego „Vikerhommik”.
Podkreślił, że Rosjanie nie posiadają żadnej telewizji w EBU i jakiekolwiek chęci powrotu wymagałyby dołączenia do unii, a tutaj tak łatwo może nie być. Rosyjskie media publiczne wycofały się z EBU w 2022 roku uprzedzając spodziewane wykluczenie ze strony samej organizacji po tym, gdy zdecydowano, że Rosja, jako agresor, nie wystartuje w Eurowizji w Turynie. Rosyjskie władze i tak nie są zainteresowane Eurowizją twierdząc, że jest ona narzędziem szatana – tak ostatnio powiedział minister spraw zagranicznych, Sergey Ławrow.
Artykuł na podstawie Lider.mk, Time.mk, Sloboden Pechat, ZIB, Eurofestival News, Eurovision Fun, CNN Turk, Eurovoix, inf. własne, fot.: M. Błażewicz 2026
