Eurowizja 2021: Dostępne chórki „z taśmy”. Talenty wokalne pójdą w odstawkę, a do konkursu wróci show?

Dzisiejza decyzja o możliwości korzystania z nagranych chórków podczas występu na Eurowizji 2021 spowodowała lawinę komentarzy wśród fanów konkursu. Oczywiście, miłośnicy ESC zazwyczaj bardzo negatywnie reagują na jakiekolwiek zmiany w formacie show, ale tym razem spora część argumentów jest faktycznie zasadna. Mówi się m.in. o tym, że muzyka zejdzie na drugi plan (wbrew temu co mówił zwycięzca z 2019 Duncan Laurence: „Music first„), a większą uwagę skupić będzie można na tancerzach czy innych nieśpiewających osobach na scenie (wbrew temu co mówił Salvador Sobral, zwycięzca z 2017: „Music is not fireworks„). Korzystanie z taśmy skłoni z pewnością wiele delegacji do przesady i nagrania wieloosobowego chóru, niestety część ekip może też pokusić się o oszustwa czy wykorzystywanie nowej reguły by ukryć brak wystarczającego talentu swojego reprezentanta (działo się to już wcześniej, gdy chórek schowany za sceną podkładał głos pod osobę śpiewającą na wizji i tylko ruszającą ustami – patrz video poniżej). Z pewnością niektóre reprezentacje postawią jednak na śpiewanie w pełni na żywo, ale czy wypadną na tym lepiej (bo bardziej przekonująco) czy gorzej (bo różnice między osłuchaną a studyjną wersją będą większe co może wpłynąć na odbiór)? Tego na razie nie wiemy, ale zapewne Eurowizja 2021 będzie ciekawym wydarzeniem do obserwacji nowych trendów. Wbrew temu, co mówi EBU i Grupa Referencyjna, nowa zasada może zupełnie nie poprawić bezpieczeństwa delegacji poprzez zmniejszenie jej składu, bo niektóre kraje mogą po prostu chórzystów wymienić na … tancerzy. Dla wielu (np. dla Szwecji 🇸🇪) będzie też łatwiej, bo do tej pory trzeba było szukać tancerzy potrafiących też śpiewać i często wymieniać skład sceniczny z Melodifestivalen.

Eurowizja: Z chórzysty w reprezentanta

Warto podkreślić, że przez eurowizyjną scenę przewinęło się mnóstwo wokalistów, którzy nigdy nie stanęli na jej środku, ale wspierali reprezentantów swoim talentem gdzieś na boku lub nawet za sceną. Ale byli tam fizycznie, mieli okazję uczestniczyć w Eurowizji, a także często zaprezentować się np. podczas imprez towarzyszących czy w Euroclubie. Część z nich wypadła w swojej roli tak dobrze, że zaproponowano im później możliwość reprezentowania swojego kraju samodzielnie. Z kolei inni wyrobili sobie renomę jako chórzyści i mieli szansę śpiewać już w wielu delegacjach i dla wielu różnych państw. W stawce Eurowizji 2020 miał pojawić się Macedończyk Vasil Garvanliev 🇲🇰, który wspierał Tamarę Todevską podczas Eurowizji 2019. Ta z kolei wcześniej śpiewała w chórkach Tose Proeskiego (2004) czy swojej siostry Tijany (2014). Pomiędzy swoim zwycięstwem w JESC 2015, a samodzielnym udziałem w Eurowizji (2020-2021) Destiny 🇲🇹 z Malty pomogła Micheli podczas jej występu w Tel Awiwie. Vincent Bueno, który miał reprezentować Austrię 🇦🇹 w 2020, będzie śpiewał dla swojego kraju w 2021, w 2017 roku wspierał wokalnie Nathana Trenta. Z kolei Cesar Sampson, który w 2018 roku wygrał głosowanie jurorów, w 2016 roku pojawił się jako chórzysta Bułgarii 🇧🇬. Jedna z trzech członkiń serbskiego Hurricane, Ksenija Knezević 🇷🇸, w 2015 roku występowała jako wsparcie wokalne swojego ojca Kneza, ówczesnego reprezentanta Czarnogóry 🇲🇪. To tylko te najnowsze przykłady, a w historii Eurowizji znajdzie się ich mnóstwo.

Preselekcje: Chórzyści walczą o Eurowizję

Nie wolno zapominać o The Mamas 🇸🇪, które były istotną częścią sukcesu Szwecji w 2019 roku, ale jednak nadal głównym reprezentantem był John Lundvik. W 2020 panie miały okazję śpiewać na Eurowizji samodzielnie, bo wygrały preselekcje. W selekcjach europejskich 2020 było zresztą wielu chórzystów eurowizyjnych. Alvaro Estrella ze Szwecji wspierał wokalnie na Eurowizji Szwecję (2011 i 2017), Azerbejdżan (2013) 🇦🇿, Rosję (2016) 🇷🇺 i Norwegię (2018) 🇳🇴. Bozidar Wolfand ze Słowenii 🇸🇮 wystąpił jako chórzysta reprezentacji Jugosławii 1984. Ruta Loop z Litwy 🇱🇹 śpiewała w chórkach swojego kraju w 2015 roku, z kolei panie z formacji The Backs wspierały Jurija na scenie w Izraelu. Catarina Sandu z Mołdawii 🇲🇩 wystąpiła na Eurowizji jako chórzystka SunStroke Project w 2017 roku. Czeszka Pam Rabbit 🇨🇿 śpiewała razem z Mikolasem Josefem w Lizbonie. Serbska 🇷🇸 mega gwiazda Neda Ukraden reprezentowała Jugosławię jako chórzystka w 1981, z kolei Ana Milenković była częścią formacji Beauty Queens, z którą Marija Serifović wygrała w 2007 Eurowizję. Albański wokalista Tiri Gjoci 🇦🇱 miał okazję pojawić się na Eurowizji 2019 jako wsparcie wokalne Jonidy. Tokionine 🇦🇲 to z kolei chórzysta Srbuk z Armenii 2019. Nie można zapominać o naszej Kasi Dereń (na zdj.), która zajęła 3. miejsce w „Szansie na Sukces”, a w 2018 roku dzielnie wspierała słabego wokalnie Lukasa Meijera 🇵🇱. Dodatkowo warto wspomnieć o Portugalczyku Rui’m Andrade 🇵🇹, który w tym roku podawał punkty podczas naszej Eurowizji w Internecie, a w 2014 roku wspierał wokalnie Rosję 🇷🇺, z kolei cztery lata później pojawił się w ekipie Azerbejdżanu 🇦🇿.

Bezpieczeństwo czy show?

Tych wspaniałych i utalentowanych ludzi będzie na Eurowizji mniej. Zamiast tego pojawić się może więcej show przyciągającego uwagę, bardziej skomplikowane układy taneczne, a (nie daj Boże) cyrkowcy, akrobaci czy magicy albo modelki ubijające masło. Oczywiście, jeśli zachowany jest balans pomiędzy show a talentem, wszystko jest w porządku, ale czy przez postawienie na widowisko Eurowizja nie starci? Czy nadal będzie się tam liczyć muzyka i talent wokalny, a może zacznie się walka nadawców na droższe prezentacje sceniczne i śmielsze choreografie? Czy może są to tylko pesymistyczne wizje, które wcale się nie spełnią, bo przecież na JESC chórki są obecne od dawna i tragedii nie ma? Przekonamy się już w maju 2021 roku! Warto tylko na koniec przypomnieć, że pięć Eurowizji z ostatnich sześciu wygrały osoby, które na scenie były same, a wielu komentatorów podkreślało, że to poprawia jakość konkursu. Z kolei gdy wygrywało show takie jak zrobiły Marie N, Ruslana, Sertab Erener czy Helena Paparizou twierdziło się, że Eurowizja idzie w złym kierunku. W przyrodzie ważna jest równowaga i tego trzeba życzyć Eurowizji w przyszłym roku. A czy te nowe zasady faktycznie mają związek z covidem-19 i czy delegacje rzeczywiście zmniejszą swój skład czy po prostu zamienią chórzystów na tancerzy? Czas pokaże. Pomimo negatywnych opinii (na Instagramie 71% głosujących twierdzi, że EBU realizuje zły pomysł) fani spodziewają się, że nowe regulacje po rocznej „próbie” na stałe wejdą do zasad konkursu.

Felieton własny, fot.: M. Błażewicz 2020

<span>%d</span> blogerów lubi to: