Eurowizyjna piosenka sprzed trzech lat wygrała tegoroczny Sopot Festival. TVN zawiódł oczekiwania fanów konkursu

20-letni Frans Jeppsson Wall ze szwedzkiej Skanii wygrał Bursztynowego Słowika w ramach Top of The Top Sopot Festival 2019 – tak zdecydowali widzowie, którzy na piosenkę „If I were sorry” oddali wieczorem najwięcej sms-owych głosów. Chociaż spodziewano się, że Szwed wygra, to jednak rezultat wywołał sporo kontrowersji głównie dlatego, że Frans wykonał utwór, który premierę miał 28 lutego 2016 roku i był szwedzką propozycją na Eurowizję w Sztokholmie. W finale konkursu Szwecja zajęła wtedy 6. miejsce u widzów i 9. u jurorów plasując się ostatecznie na 5. miejscu. Polscy widzowie już wtedy ją docenili – dali aż 10 punktów, a Fransa pokonała w naszym głosowaniu tylko Jamala z Ukrainy. Był to ostatni utwór wokalisty, który dotarł do 1. miejsca list przebojów w Szwecji oraz jedyny, który był notowany także w innych krajach. Był też hitem w Polsce. Kolejne piosenki 20-latka nie odniosły sukcesów nawet w jego własnym kraju. Czy „If I were sorry” powinno rywalizować w Sopot Festival aż trzy lata po swoim komercyjnym sukcesie? Raczej nie…

Rywalami w sopockiej walce o Grand Prix byli Luca Hanni, Lake Malawi, Alma i Christopher. Sam konkurs potraktowano jednak marginalnie, wplatając uczestników pomiędzy reklamy i występy polskich gwiazd muzyki, przez co pewnie widzowie nie zwrócili na nich uwagi. Duńczyk Christopher, który otwierał stawkę, śpiewał po 20:30, a zamykająca konkurs Alma z Bułgarii po 23:00 – na 3 minuty przed zamknięciem linii. O ile przedstawiciela Danii trudno było zapamiętać, tak dwóch uczestników Eurowizji warto pochwalić. Luca Hanni skopiował choreografię i strój z Tel Awiwu, chociaż tym razem nie wykorzystano dalekich czy panoramicznych ujęć, więc przystojnemu Szwajcarowi można się było lepiej przyjrzeć. Czesi wypadli jak zwykle dość energicznie, a Albert na pewno zdobył sympatię widzów mówiąc do nich po polsku. Sensacyjną katastrofą okazała się Bułgarka Alma, która wykonała „Perfect” w karygodny sposób – fatalnie śpiewając, źle wyglądając i śmiejąc się z nieznanego powodu.

Polskie gwiazdy muzyki wcale nie wypadły lepiej, a cała środowa część festiwalu charakteryzowała się beznajdzienym duetem prowadzących (I część) i nierówną walką artystów z odsłuchami. Największą ich ofiarą stała się Kayah, która w pewnym momencie zmuszona była zejść ze sceny, by poprawić działanie sprzętu. Poniżej oczekiwań (dla większości fanów ESC komentujących Sopot Festival na Facebooku) wypadła Edyta Górniak, która zaśpiewała nowy utwór wyprodukowany przez Gromee’go. Niestety diwa zapomniała tekstu i sama zasugerowała widzom, by nie próbowali pokochać nowej piosenki po tym występie. Cleo wykonała dwa swoje (dość infantylne) hity, a Blue Cafe zamiast zachwycić – znudziło. Ewelina Lisowska świetnie nadała się do zapowiedzenia reklam, a Ewę Farną spotkała spora przykrość – zaraz po jej występie ktoś wkradł się na konto facebookowe piosenkarki i dopiero przed chwilą profil udało się zablokować. Margaret po raz kolejny udowodniła, że ma pomysły na ciekawe występy sceniczne, ale jednocześnie nie ma zapału do starannego śpiewania i doboru chórzystów. Sama realizacja festiwalu pozostawiała wiele do życzenia. O ile wtorkową część oglądało się przyjemnie, tak tym razem panowało poczucie zawodu i żenady, zwłaszcza w towarzystwie syna Zygmunta Chajzera. Niezrozumiały był w wielu przypadkach dobór repertuaru, kolejność występów oraz całkowite zepchnięcie części konkursowej na drugi plan. Było też sporo problemów dźwiękowych i w wielu przypadkach dość ciężkie aranżacje, które nie kojarzyły się z taneczną tematyką wieczoru.

Na szczęście były plusy. Po pierwsze – widzowie w Operze Leśnej dostali kabanosy. Po drugie – świetnie wypadła Roksana Węgiel, która na scenie jest coraz dojrzalsza i zawstydziła wiele starszych gwiazd naszej estrady. Fenomenalnie wypadł medley piosenek Sylwii Grzeszczak, która ma na tyle bogaty i lubiany przez Polaków repertuar, że długością występu przebiła innych wykonawców. Nie można się było z nią nudzić – zarówno wokalnie jak i wizualnie. Z pewnością zgarnie wiele dodatkowych głosów w plebiscycie „Wymarzony Reprezentant Polski„. Pochwalić należy też Baranovskiego i Anię Karwan. Wisienką na torcie był natomiast Duncan Laurence, który niespodziewanie okazał się być gościem specjalnym, a nie uczestnikiem konkursu o Bursztynowego Słowika. Wykonał eurowizyjne „Arcade” pod sam koniec 4-godzinnego chaosu i wprowadził wyczekiwany spokój, który wzruszył nawet prowadzących (tych lepszych, bo z II części show).

Szwecja po raz czwarty wygrała Sopot Festival, po raz trzeci dokonała tego za sprawą artysty, który wcześniej występował na Eurowizji i po raz pierwszy z eurowizyjną piosenką. Kraj zadebiutował już w pierwszej edycji w 1961 rok za sprawą Inger Lindblath, która w głosowaniu zajęła 12. miejsce na 17 piosenek. Pierwszy sukces to 3. miejsce dla Pera Lindquist w 1965 roku. W 1974 grupa Scafell Pike otarła się o wygraną zajmując ostatecznie 2. miejsce i przegrywając tylko z Finką Marion Rung. Po raz drugi w top3 Szwecja znalazła się w 1984 za sprawą Baden-Baden. W 1985 po raz pierwszy wystawiono do Sopotu uczestnika Eurowizji – trio Herrey’s triumfowało dzięki „Summer Party”, rok wcześniej wygrywając ESC. W najnowszej historii konkursu o Bursztynowego Słowika Szwedom zaczęło iść bardzo dobrze. W 2006 roku Arash wywalczył 3. miejsce, rok później taki wynik uzyskała też September. W 2008 na siedmiu finalistów aż czterech pochodziło ze Szwecji, w tym Mans Zelmerlow, Velvet i Danny Saucedo. Wygrała jednak ta niezwiązana z Eurowizją czy Melodifestivalen – Oh Laura. W 2012 kolejne zwycięstwo dla Szwecji osiągnął Eric Saade. Rok po zwycięstwie w Baku do Sopotu przyjechała Loreen. W całej historii Sopot Festival Szwecja startowała bardzo nieregularnie, ale dzięki zwłaszcza tym najnowszym udziałom udało jej się wskoczyć na 2. miejsce klasyfikacji zwycięzców. Tegoroczny, czwarty triumf sprawia, że zrównała się wynikiem z Wielką Brytanią i ZSRR. Lepiej wypada tylko Polska, która ma na koncie 13 pierwszych miejsc, chociaż w nowej formule (o ile TVN będzie ją kontynuował) nasz kraj w konkursie nie ma reprezentanta.

Żródło zdjęcia: @fransbyfrans

%d blogerów lubi to: