Gorące urodziny społeczności Dziennika Eurowizyjnego zgotowała dziś Telewizja Polska niespodziewanie publikując regulamin wewnętrznych „Krajowych Eliminacji” 🇵🇱, w których nowego reprezentanta Polski wybierze specjalna komisja. Trwa aktualnie etap zgłoszeniowy, który zakończy się 5 lutego. Aby wziąć udział należy wysłać swój utwór wraz z formularzem (załącznik do regulaminu) na adres eurowizja@tvp.pl. Telewizja Polska dopuszcza zgłaszanie się obcokrajowców (zarówno jako kompozytorów i wykonawców) i nie stawia żadnych wymogów względem utworu poza tymi obowiązującymi na samej Eurowizji. Wyniki obrad komisji poznamy nie później niż 8 lutego. Odejście od publicznego finału narodowego na rzecz wyboru wewnętrznego sygnalizował już wcześniej prezes TVP, jednak mało kto spodziewał się selekcji w takiej formie, licząc bardziej na negocjacje Telewizji Polskiej z wybranym już artystą.
Zgłoś się do Krajowych Eliminacji! Regulamin i formularz dostępny TUTAJ!
Masz pytania lub chcesz się pochwalić zgłoszonym utworem?
Napisz na blazewicz.poczta@gmail.com!
Jak to było 14 lat temu?
W najnowszej historii polskiej Eurowizji tego rodzaju preselekcje zorganizowano tylko raz, w 2005 roku, jednak w zupełnie innej atmosferze niż to ma miejsce obecnie. Po porażce Blue Cafe w Stambule Telewizja Polska informowała o planach organizacji selekcji narodowych, jednak później częściej pojawiały się spekulacje na temat wycofania się kraju z udziału w Eurowizji w Kijowie. Powodem miały być względy finansowe. Ostatecznie jednak w styczniu ogłoszono organizację selekcji wewnętrznych, co zniechęciło wielu wykonawców (m.in. zespół Virgin). Na zgłoszenia TVP dała niewiele czasu – nieco ponad pół miesiąca. Łącznie zebrano 63 propozycje – wśród kandydatów nie było tych najpopularniejszych wykonawców. Utwory oceniało aż 28 osób – zwyciężyła piosenka „Czarna Dziewczyna” zespołu Ivan i Delfin, a na drugim miejscu znalazł się duet złożony z Moniki Jarosińskiej i Zenona Boczara. W czołówce byli też m.in. zespół Abra (liderką była Iwona Węgrowska), Agata Torzewska, Krzysztof Antkowiak czy nieznana szerzej formacja Ewa Kowalska i Przyjaciele. Wynik ogłoszono pod koniec stycznia w programie „Stratosfera”, tym samym całe selekcje – od momentu publikacji regulaminu do wyników – zmieściły się w jednym miesiącu.
2019: Oczekiwania vs. rzeczywistość
14 lat później Polacy cieszą się zwycięstwem Roksany Węgiel na Eurowizji Junior, czekają na organizację konkursu w Krakowie i nawet porażka Gromee’go i Lukasa Meijera w Lizbonie nie wyprowadziła ich z eurowizyjnej euforii. W związku z sukcesem polskiej delegacji w Mińsku fani zaczęli mieć coraz większe oczekiwania względem ekipy TVP i liczyli, że triumf przełoży się na rzetelniejsze podejście do tematu dorosłej Eurowizji by i podczas tego konkursu cieszyć się z dobrego wyniku. Prezes TVP podkreślał w wywiadach, że preselekcje narodowe nie spełniają swojej roli gdyż odstraszają tych najbardziej znanych wykonawców, jednak czy zechcą oni przystąpić do konkursu w którym nie ma mowy o żadnej promocji, a jedyną nagrodą jest wyjazd na Eurowizję? Niestety wiele „złych” nawyków TVP nadal nie da się przeoczyć – nowy regulamin zdaje się być „sklejką” z poprzednich tego typu dokumentów, o czym świadczy m.in. niespójna numeracja punktów regulaminu. Od momentu publikacji regulaminu minęło parę godzin, zanim Telewizja Polska dodała brakujący załącznik z formularzem zgłoszeniowym. Udział w konkursie deklarują już niektórzy mało znani wykonawcy.
Teoria 1: TVP sprawia pozory
Fani Eurowizji żywiołowo dyskutują też nad powodem organizacji preselekcji w takiej formie. Powstały dwie główne teorie na ten temat. Pierwsza z nich (roboczo nazwana „ustawką”) głosi, że tak naprawdę Natalia Szroeder (lub ktoś inny) będzie reprezentować Polskę na Eurowizji 2019 i zostało to już ustalone w TVP, natomiast by zachować pozory demokracji i otwartości, zorganizowano preselekcje do których każdy może się zgłosić by i tak ich nie wygrać. Według zwolenników tej teorii świadczyć ma o tym krótki czas na zgłoszenie (jedynie 2 tygodnie) i bardzo krótki czas na decyzję o reprezentancie. Wiadomo, że w ciągu 14 dni nie da się przygotować dobrego utworu od zera, więc większość zgłoszeń zapewne pochodzić będzie z tzw. „szuflady”, co zresztą nie zawsze jest złe, bo jak wiemy „Anyone I want to be” przeleżało aż 5 lat zanim trafiło do Roksany Węgiel. Dziwny jest też pośpiech – Telewizja Polska nie stoi pod ścianą i ma czas do ok. 10 marca na wybór reprezentanta oraz piosenki, jednak zdecydowano się na załatwienie wszystkiego w pół miesiąca. Fani zwracają też uwagę na dziwną zbieżność z sytuacją, w której Natalia Szroeder informuje o Instagramie, że „coś ważnego” w lutym ogłosi, a media polskie podkręcają temat twierdząc, że chodzi o Eurowizję. Dziś rano wokalistka podaje, że nie miała na myśli konkursu, a nowy singiel. Parę chwil później Centrum Informacji TVP publikuje regulamin preselekcji. Zauważone jest też, że Natalia nie powiedziała w jasny sposób, że „nie jedzie” na Eurowizję.
Teoria 2: TVP nie sprawia pozorów
Druga grupa fanów skłania się ku opcji pod roboczą nazwą „ręka w nocniku”. Scenariusz jest następujący: TVP była blisko zakończenia negocjacji z danym wykonawcą (np. z Natalią Szroeder) jednak w ostatniej chwili rozmowy przerwano i zakończyły się fiaskiem, a stacja została na lodzie, w związku z tym na szybko postanowiła zorganizować preselekcje licząc, że otrzyma jakieś ciekawe propozycje. Krótki czas na zgłoszenia nie musi być problemem – w 2016 roku polscy artyści również mieli tylko dwa tygodnie na wysłanie zgłoszenia, a poziom nie był najgorszy. Czas na decyzję – 3 dni – to w polskich realiach niewiele, ale jest to możliwe do wykonania i w Europie wiele jest przykładów na to, że komisje telewizyjne nie potrzebują tygodni by spośród wszystkich zgłoszeń wybrać stawkę. Zwolennicy tej teorii twierdzą też, że Telewizja Polska ma pełne prawo wybrać reprezentanta bez żadnego konkursu i jeżeli miałaby to zrobić, to nie organizowałaby preselekcji wewnętrznych. Podobnie było zresztą przed Eurowizją Junior, gdy nadawca konsekwentnie milczał w kwestii preselekcji chociaż wielu rodziców przygotowywało piosenki dla swoich dzieci, a w Internecie pojawiła się nawet petycja o organizację finału narodowego. Roksanę Węgiel wybrano bez żadnego konkursu, więc nie ma konieczności udawania, że wszyscy mogą się zgłosić.
Czy któraś z tych teorii jest prawdziwa? Może informacje, które pojawią się w kolejnych dniach odkryją nowe fakty, a może będzie to można ocenić dopiero po ogłoszeniu zwycięzcy? Istnieje oczywiście prawdopodobieństwo, że TVP po prostu zapomniała/zignorowała temat wyboru reprezentanta do Tel Awiwu skupiając się na organizacji Eurowizji Junior, stąd tak późne (najpóźniejsze w Europie) ogłoszenie metody selekcji. Co by nie było, czekają nas teraz dwa tygodnie spekulacji, domysłów, a być może także deklaracji mniej lub bardziej rozpoznawalnych artystów o tym że (nie) zgłoszą się do konkursu. Wszyscy trzymamy kciuki by wśród zgłoszonych znalazły się perełki, a zwycięzca osiągnął nasz cel minimum: awans do finału Eurowizji!
W porównaniu do polskiego zamętu w Wielkiej Brytanii 🇬🇧 wszystko zdaje się być przewidywalne, nawet jeśli BBC wprowadziła zmiany w formacie preselekcji „You Decide”. Dziś ogłoszono szóstkę finalistów i opublikowano trzy piosenki konkursowe. Zgodnie z nowym formatem, dwóch wykonawców zaśpiewa ten sam utwór i zawalczy w duelach o miejsce do rundy superfinału. Utwór „Bigger than us” (napisany m.in. przez uczestnika Melodifestivalen Johna Lundvika) wykonają Michael Rice (zwycięzca show „Śpiewajmy Razem. All together now”) oraz Holly Tandy (uczestniczka „X Factor”). Piosenkę „Freaks” zaśpiewają Jordan Clarke (z grupą Luminites zajął 5. miejsce w „Birtain’s Got Talent 2013”) oraz zespół MAID. Trzeci utwór to „Sweet Lies” i zaprezentują go Kerrie-Anne (uczestniczka „X Factora”) oraz Anisa. Zgodnie z przypuszczeniami o reprezentowanie Wielkiej Brytanii znów walczą ledwo rozpoznawalni wykonawcy. Wszystkie piosenki dostępne są TUTAJ.
Zdjęcie: M. Błażewicz (2018)
