Eurowizja 2019 w Jerozolimie? Co ze statusem stolicy, szabatem, halą? Netta wystąpiła na Rabin Square, a co zrobiła Dana International? Oglądalność Eurowizji w Polsce na niskim poziomie! Gromee w szczerej rozmowie z Dziennik.pl – przeczytaj fragmenty wywiadu

Dopiero niedawno Izrael wygrał Eurowizję, a już piętrzą się problemy z organizacją – czy Jerozolima zdobędzie akceptację EBU? Co z szabatem i świętami żałobnymi? Podczas Eurowizji 2018 ukryto fakt łączenia się z Jerozolimą! Poza tym: Oglądalność Eurowizji 2018 w Polsce! Dlaczego tak słabo? Gromee w szczerej rozmowie z Dziennik.pl o problemach technicznych, wokalu Lukasa i powrocie na Eurowizję! 

Po tym, jak władze miasta Tel-Awiw poinformowały, że nie będą starać się o organizację Eurowizji 2019, staje się już niemal pewne, że Eurowizja trafi do nieuznawanej stolicy Izraela – Jerozolimy, co nie napawa optymizmem ze względu na panujący tam tłok (ogromny ruch pielgrzymkowy), napiętą sytuację polityczną, konserwatyzm czy ceny noclegowe. Władze Tel-Awiwu nie podały konkretnego powodu, dla którego rezygnują z walki o ESC, ale można się spodziewać, że działały pod naciskiem rządu, który upiera się, by konkurs przygotować w Jerozolimie, co po raz kolejny potwierdzono podczas koncertu na Skwerze Rabina, gdzie w poniedziałek Netta wystąpiła dla wiwatującego tłumu. Zwyciężczynię Eurowizji witało w kraju ponad 50 tys. osób, a szaleństwo i zabawa trwały bardzo długo. Ponoć Dana International spełniła swoją obietnicę daną Netcie przed Eurowizją i…wskoczyła do fontanny. Wiwatujących skrytykowały osoby, które uważają, że tego rodzaju celebracja nie powinna mieć miejsca, gdy w Strefie Gazy w starciach z izraelskim wojskiem zginęło ok. 60 Palestyńczyków strajkujących przeciwko przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy. Działania Izraela i USA skrytykowały m.in. władze Francji, a w Irlandii, Szwecji, Wielkiej Brytanii pojawiają się głosy, by z uwagi na konflikt i chęć solidarności z Palestyńczykami zrezygnować z udziału w Eurowizji.

Nie ma jeszcze żadnego komunikatu Europejskiej Unii Nadawców w sprawie organizacji Eurowizji 2019 w Jerozolimie. EBU może nie wyrazić zgody na lokalizację konkursu w tym mieście, a w przypadku braku odpowiedniego dialogu ze stacją KAN i władzami kraju może nawet odebrać Izraelowi prawo do organizacji i przekazać je w inne, „sprawdzone” ręce, np. Szwedów czy Niemców. Przypominam, że Jerozolima ma w ofercie dwa obiekty, w którym może ugościć Eurowizję – stadion Teddy (potrzeba zbudowania dachu) i Pais Arena Jerusalem, która wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. Pewne jest, że Jerozolimskie Międzynarodowe Centrum Kongresowe w którym organizowano konkursy w 1979 i 1999 nie wchodzi w grę, bo jest już za małe na aktualne wymagania EBU. Media izraelskie alarmują, że Europejska Unia Nadawców próbowała ukryć fakt, że Jerozolima jest stolicą tego kraju. Stało się to podczas głosowania, chociaż pewnie niewielu widzów to zauważyło. Prezentująca głosy Erez Tal podkreśliła, że wszyscy inni podawacze byli powitani przez prowadzące słowami zawierającymi nazwę miasta, z którym Lizbona miała się łączyć, natomiast w przypadku Izraela było inaczej, a Catarina i Daniela przywitały Erez (stojącą na tle Jerozolimy) słowami „Shalom Israel„. Poczynania EBU spaliły jednak na panewce ze względu na zwycięstwo Izraela i mowę Netty, w której zapowiedziała, że za rok „widzimy się w Jerozolimie„. Głosowanie Izraela w filmie poniżej (od 31:46).

Kolejnym problemem organizacji Eurowizji 2019 w Izraelu jest kalendarz, który w maju jest pełen świąt przez które już wielokrotnie kraj musiał prosić o automatyczną lokację w jednym z półfinałów lub był zmuszony opuścić konkurs. 1 maja 2019 roku obchodzone będzie święto Yom HaShoah czyli Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu – wszelkiego rodzaju eventy rozrywkowe są zakazane, a w telewizji mogą być emitowane programy dotyczące Holocaustu, a w radiu grane jedynie wolne piosenki. 8 maja 2019 pora na Yom Hazikaron czyli Dzień Pamięci Poległych Żołnierzy Izraelskich oraz Ofiar Terroryzmu i wtedy również zabronione są wydarzenia rozrywkowe. Dzień później uroczyście obchodzony jest Dzień Niepodległości (Yom Ha’atzmaut). Ze względu na dni żałobne konkurs powinien się odbyć w drugiej połowie maja – najsensowniejsza opcja to 21-25 maja, co pozwoli na rozpoczęcie sezonu eurowizyjnego w Jerozolimie 11 maja 2019. A co z szabatem, czyli sobotą, która jest w judaiźmie dniem świętym? „Zakazana jest praca zarobkowa, sprzątanie, rozniecanie ognia (i używanie elektryczności), a także podróżowanie na większe odległości. Nie wolno też nakłaniać innych (zwłaszcza żydów) do wykonywania tych obowiązków zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio” – informuje Wikipedia. Minister zdrowia – Yaakov Litzman wystosował do Ministerstw Kultury i Sportu, Komunikacji oraz Turystyki list w którym prosi, by w trakcie Eurowizji 2019 przestrzegano zasad szabatu. W odpowiedzi Dr. Frank-Dieter Freiling z Europejskiej Unii Nadawców poinformował, że Konkurs Piosenki Eurowizji musi odbyć się w sobotę o 22:00 czasu lokalnego, co oznacza, że jedynie na dwie godziny pokryje się z szabatem. Co jednak z próbami technicznymi i konferencjami oraz wszelkiego innego rodzaju pracami logistycznymi, które na pewno odbywać się będą we wcześniejsze soboty? EBU uważa, że ich partnerem w organizacji Eurowizji jest stacja telewizyjna KAN, a nie rząd Izraela i to zarząd telewizji ma decydujące zdanie w kwestiach związanych z konkursem. W 1999 roku szabat był przestrzegany, jednak nie zorganizowano prób generalnych, co groziło telewizyjną katastrofą w przypadku jakiejkolwiek awarii. Freiling uważa, że organizacja Eurowizji 2019 w kraju takim jak Izrael będzie dla Europejskiej Unii Nadawców ogromnym wyzwaniem.

WirtualneMedia.pl informują, że finał Eurowizji 2018 bez udziału reprezentacji Polski stracił sporo widzów. Oglądalność show w TVP1 wyniosła 1,41 mln widzów przy udziale w rynku telewizyjnym na poziomie 14,36 w grupie 4+, a w TV Polonia 118 tys. widzów – podaje Nielsen Audience Meauserement. Łącznie dało to słaby wynik 1,53 mln. Dla porównania – II półfinał w którym Gromee i Lukas Meijer zajęli 14. miejsce śledziło 2,48 mln widzów. I półfinał cieszył się zainteresowaniem jedynie 1,04 mln Polaków. Tegoroczny finał stracił względem ubiegłorocznego show aż 1,2 mln widzów i jest to najsłabszy wynik wśród pomiarów prowadzonych od 2005 roku, a przecież w latach 2005-2007 i 2009-2011 Polaków także nie było w finale. Finały z lat 2014-2016 śledziło ponad 4,5 mln widzów, ubiegłoroczny miał już niższą oglądalność ze względu na mniej znane nazwisko reprezentanta naszego kraju. Rekordowe niskie wyniki oglądalności zanotowano też na Węgrzech czy w Holandii, z kolei w Serbii, Grecji, Irlandii, Finlandii czy Słowenii show cieszyło się znacznie wyższym zainteresowaniem niż w ubiegłych latach. Kolejne kraje potwierdzają udział w Eurowizji 2019 – są to m.in. Bułgaria, Islandia, Szwajcaria, Finlandia i Albania.

W rozmowie z Dziennik.pl Gromee zapowiedział swój eurowizyjny powrót i tłumaczył się ze słabego startu w II półfinale. „Będę długo analizował, co można było zrobić lepiej. Popatrzę na głosy widzów. (…) Myślę sobie, że nikt, kto nie był na Eurowizji nie ma prawdziwego pojęcia o tym, co się dzieje przez trzy minuty występu. To, co widzimy przez trzy godziny konkursu to też jest nic. Eurowizja to są miesiące przygotowań oraz prób. Na miejscu byliśmy dwa tygodnie wypróbowując właściwie wszystko. A koniec końców za wszystkim stoją ludzie – wokalista może mieć słabszy dzień, człowiek od wypuszczania efektów może mieć słabszy dzień i ich nie wypuścić” – mówi producent, który uważa, że profesjonalna obsługa konkursu dopuściła się paru błędów technicznych, m.in. wypuszczenie nieplanowanego efektu dymnego, brak odpowiedniej pirotechniki, za którą polska ekipa zapłaciła i którą oglądać można było podczas prób. „Moglibyśmy składać protesty, ale przyjęliśmy to na klatę. Nie chodzi o to w konkursie, by o tego typu rzeczy walczyć. Mieliśmy przekonać do siebie ludzi swoim utworem, a nie pirotechniką” – dodaje reprezentant Polski. Chociaż nie chce się usprawiedliwiać to dodaje, że Lukas miał w Lizbonie problem z gardłem, był u lekarza i brał mocne leki. Nie ujawniono jednak tej informacji przed półfinałem. „Chcieliśmy zrobić wszystko, jak najlepiej, ale nie zawsze się to udaje. Ważne, że zdajemy sobie z tego sprawę i nie uciekamy przed tym„. Cały wywiad przeprowadzony przez Marcina Cichońskiego możecie przeczytać TUTAJ – warto, bo porusza wiele istotnych kwestii i pokazuje Eurowizję zza kulis.

Żródło: EScbubble, Arutz Sheva, Haaretz, Globes, WirtualneMedia.pl, Dziennik.pl, Wikipedia, inf. własne, fot.: Tomer Appelbaum Instagram. Dziennik Eurowizyjny korzysta ze żródeł lokalnych w zbieraniu informacji dot. organizacji Eurowizji 2019 w Izraelu.