W 42-odcinkowym cyklu Dziennika Eurowizyjnego dotyczącym wyników Eurowizji 2017 przyszła pora na analizę rezultatu osiągniętego przez Polskę, która w tym roku reprezentowana była przez Kasię Moś i utwór „Flashlight”. Analiza jest bardziej dokładna i szczegółowa w związku z tym podzielona została na dwie części. Wczoraj przedstawiłem dane dotyczące półfinału (TUTAJ), a dziś pora na finał.

Kasia Moś wystąpiła w finale z drugiej pozycji startowej i zdobyła 64 punkty, co pozwoliło do zajęcia 22. miejsca. 4 punkty więcej miał Cypr, a aż 25 mniej Izrael. W głosowaniu telewidzów Polska zajęła 12. miejsce z dorobkiem 41 punktów, o 1 mniej niż Azerbejdżan i 8 więcej od Białorusi. W rankingu jurorów „Flashlight” wypadło jednak dość słabo – miało 23 punkty i 23. miejsce. Dwa punkty więcej zdobyła Chorwacja, a reprezentantka Polski pokonała jedynie Ukrainę, Niemcy i Hiszpanię. Należy zaznaczyć, że to najwyższe miejsce naszego kraju w finałowym głosowaniu jury od 2014 roku – takie samo zdobyli zresztą Donatan i Cleo, którzy jednak zajęli 6. miejsce u widzów.

Żaden kraj nie przyznał nam punktów zarówno z televotingu jak i głosowania jury. Od jurorów najwięcej dostaliśmy od Bułgarii (7) i Azerbejdżanu (6). 4 dała Słowenia, 2 Australia i Białoruś, a po jednym Czechy i San Marino. Wśród widzów największe wsparcie Kasia miała w Wielkiej Brytanii (10) oraz Irlandii (7). 5 mamy od Szwecji, 4 dostaliśmy od Belgii, 3 od Islandii i Włoch, 2 od Austrii i Niemiec, a po jednym z Francji i Holandii. Nie ma co ukrywać, że wszystkie te kraje to miejsca, w którym mieszka i pracuje wielu Polaków. 23 kraje nie przyznały Polsce żadnych punktów w tym m.in. Dania, Gruzja, Litwa i Hiszpania.

Magda Steczkowska, Grzegorz Urban i Piotr Iwicki to jurorzy, którzy przyznali Portugalii 1. miejsce w swoich typowaniach. U Marka Dutkiewicza wygrała Belgia, a u Magdaleny Tul Holandia. Generalnie więc to Portugalia zdobyła polskie 12 punktów (najniżej oceniona przez Tul – 4. miejsce). Drugie miejsce przypadło Belgii (najniżej oceniona przez Urbana – 7. miejsce), a trzecie Holandii (najniżej oceniona przez Dutkiewicza – 11. miejsce). W top5 znalazły się też Australia i Bułgaria. Grzegorz Urban i Marek Dutkiewicz trafili 6 państw, które mieli w swoim top10 i które ostatecznie w czołowej dziesiątce Eurowizji się znalazły. Urban w swoim top10 miał Danię, Holandię, Wielką Brytanię i Azerbejdżan – najbardziej pomylił się w stosunku do Włoch, które postawił dopiero na 21. miejscu. Dutkiewicz jako jedyny juror miał w top10 Mołdawię (na 4. miejscu), a pomylił się co do Armenii, Niemiec, Białorusi i Azerbejdżanu. Generalnie polskie jury przyznało punkty aż siedmiu krajom, które znalazły się w czołowej dziesiątce finału. Zamiast Wielkiej Brytanii (6. miejsce u polskiego jury), Armenii (9. miejsce) i Azerbejdżanu (10. miejsce) powinny być tam Mołdawia (12. miejsce u polskiego jury), Rumunia (16. miejsce) i Włochy (22. miejsce). Na dnie Hiszpania, przed nią Grecja i Cypr.

Piosenka belgijska najbardziej spodobała się polskim widzom i to ona zdobyła 12 punktów. Drugie miejsce miała Portugalia, trzecie Bułgaria, a w top5 znalazły się też Rumunia z Mołdawią. Widzowie przyznali punkty aż siedmiu krajom, które zajęły miejsca w czołowej dziesiątce finału! Zamiast Białorusi (7. miejsce w głosowaniu widzów), Ukrainy (9. miejsce) i Chorwacji (10. miejsce) powinny być tam Norwegia (12. miejsce), Australia (16. miejsce) i Holandia (19. miejsce) by trafność była 100%. Najsłabiej w televotingu wypadły Niemcy, Dania i Hiszpania. Największa różnica wobec głosowania jurorów to docenienie Rumunii – 12 pozycji wyżej w televotingu niż w głosowaniu komisji. To samo w przypadku Węgier, a aż o 11 pozycji wyżej były Ukraina, Chorwacja i Włochy. Jurorzy mocno faworyzowali Holandię, która widzom się nie spodobała – trio miało aż o 16 pozycji wyższe miejsce u jury niż w televotingu. 15 miejsc różnicy występuje przy Wielkiej Brytanii, 13 przy Danii, a 12 przy Australii. Tylko jeden kraj oceniono tak samo – Hiszpanię, która zajęła ostatnie miejsce.

22. miejsce w finale to trzeci najsłabszy rezultat finałowy i dziesiąty najlepszy. Słabiej wypadły tylko reprezentantki z 2015 (23. miejsce) i 2008 (24. miejsce). Największym sukcesem Polski jest wciąż 2. miejsce z 1994 roku, a na 14 udziałów w finale tylko trzy razy zdobyliśmy miejsce w czołowej dziesiątce. Od powrotu okazuje się, że miejsce w top15 zajmujemy tylko w latach parzystych, a w latach nieparzystych jesteśmy znacznie niżej. Czy to oznacza, że za rok znów znajdziemy się po lewej stronie tabeli?

Kto powinien być nowym reprezentantem Polski? Weź udział w głosowaniu na „Wymarzonego reprezentanta 2018” i wskaż swoich faworytów! Szczegóły dostępne są TUTAJ. Do tej pory zgłoszono już 66 wykonawców! 

Reklamy