
Mans powita Europę już o 20:00?
Szwedzkie media tabloidowe są niemal pewne, że to Mans Zelmerlow będzie prowadzącym Eurowizję 2016. O jego kandydaturze mówi się już od czasu zwycięstwa Szwecji w Wiedniu, podkreślając, że przystojny wokalista ma doświadczenie w tej dziedzinie – był już gospodarzem m.in. Melodifestivalen. Ponoć Zelmerlow dogaduje z SVT szczegóły i strony są bardzo bliskie dojścia do porozumienia. Nie wiadomo jeszcze, czy Mans poprowadzi konkurs w pojedynkę. Jako jego eurowizyjną partnerkę najczęściej wymienia się Petrę Mede, która była jedyną gospodynią Eurowizji 2013 w Malmo. Oczywiście ani Mans, ani tym bardziej SVT, na razie nie komentują tych doniesień.
Rewolucją ma być propozycja SVT, by Eurowizja rozpoczynała się o godzinę wcześniej, czyli o 20:00 polskiego czasu (zamiast o 21:00). Jest to argumentowane faktem, że młoda publiczność z krajów Europy Wschodniej miałaby większą możliwość śledzenia konkursu, który np. w Azerbejdżanie rozpoczyna się dopiero o północy. Jednym z pomysłodawców jest Martin Osterdahl, który podkreśla, że z roku na rok Eurowizję w Szwecji ogląda coraz młodsza widownia, więc tak samo powinno być też w krajach takich jak Rosja, Gruzja czy Azerbejdżan. Polska, dzięki swojemu położeniu w środkowej Europie raczej nie ma problemu z godziną rozpoczęcia konkursu, chociaż często słychać głosy, że finał kończy się bardzo późno, bo dopiero około północy. Problemem może być jednak strefa GMT, w której leżą Portugalia, Irlandia Islandia czy Portugalia – tam show ruszałoby już o 19:00. Europejska Unia Nadawców na razie nie zdecydowała o zmianie godziny transmisji konkursu.

Nadawca szwedzki poinformował dziś, że koszt produkcji Eurowizji 2016 wyniesie nie więcej niż 125 milionów koron, czyli prawie 56 mln złotych (ok. 13,3 mln euro). Jest to kwota o połowę niższa niż końcowy koszt konkursu w Kopenhadze i stanowi tylko 1/3 tego, co na ESC w Baku wydał Azerbejdżan. Celem Szwedów jest zrobić konkurs, który kosztować będzie mniej więcej tyle co Malmo 2013 i będzie tańszy niż np. Helsinki 2007.
Kolejne kraje potwierdzają udział w ESC 2016
Dziś internauci z Polski i Europy odkryli, że TVP zaktualizowała artykuł na stronie eurowizja2015.tvp.pl opublikowany w kwietniu. Teraz z treści wynika, że Eurowizja 2016 odbędzie się 14 maja w stolicy Szwecji, którą mylnie nazwano „Oslo” zamiast „Sztokholm”. Ostatnie zdanie przypomina o zasadzie, że zwycięski kraj organizuje kolejny konkurs. Pytanie „Może rok 2016 okaże się szczęśliwy dla Polski?” zostało przez fanów uznane za potwierdzenie udziału naszego kraju w konkursie, czego i tak wszyscy mogli się spodziewać. Niestety, wpadka z Oslo została już odpowiednio skomentowana przez np. portal Oikotimes.com. Póki co nie znamy szczegółów uczestnictwa Polski w konkursie, jednak prawdopodobnie znów dojdzie do wyboru wewnętrznego.
Telewizja BBC potwierdziła dla portalu ESCtoday.com udział Wielkiej Brytanii w Eurowizji 2016. Metoda selekcji reprezentanta nie została jednak jeszcze ustalona. Od 2011 roku nadawca wewnętrznie wskazuje zarówno artystę jak i piosenkę, niestety często wyboru są mocno krytykowane przez lokalne media, a reprezentanci kraju przepadają w finale.
Nadawca CT z Czech poinformował, że reprezentant naszych sąsiadów wybrany zostanie wewnętrznie. Szczegółów niestety jeszcze nie znamy, ale fani Eurowizji z tego kraju twierdzą, że niewielu jest wykonawców, którzy spełnialiby standardy eurowizyjne. Tymczasem pojawiła się plotka, że już w październiku poznamy reprezentanta Holandii. Telewizja Avrotros ma go wyłonić wewnętrznie i jeśli pogłoski się potwierdzą, będzie to bardzo wczesna decyzja. Dwóch poprzednich reprezentantów Holandia podała do wiadomości publicznej w listopadzie.
Bułgaria ma już reprezentantkę, Włosi wybierają w sobotę
Wczorajszy finał preselekcji bułgarskich do JESC 2015 zakończył się remisem pomiędzy Gabrielą Yordanovą (2. miejsce u widzów i jurorów) oraz Ivanem Stoyanovem (faworyrem jury). Ostatecznie zdecydowało większe poparcie widzów i to Gabriela będzie reprezentować swój kraj podczas Eurowizji dla Dzieci w Sofii. Piosenka zostanie dla niej napisana później. Niestety, wczorajszy finał przyćmił popularny prezenter, producent i pomysłodawca powrotu Bułgarii na JESC – Slavi Trifunov, który przeszkadzał prowadzącym, ganił ich, wtrącał swoje trzy grosze i zdecydowanie nie przejmował się tym, że program transmitowany jest na żywo i to nie on powinien być jego główną gwiazdą. Bardzo niezręczną sytuacją zarówno dla prowadzących jak i dla widzów było śledzenie „obrad” jury na żywo, gdyż Slavi nie pozwolił na to, by wyemitowano blok reklamowy, twierdząc, że wszystko powinno być jawne. Parokrotnie podnosił głos, doprowadzał do kłótni między jurorami i sprawiał, że show nieprzyjemnie się oglądało.
Oby wybór reprezentanta Włoch był dla widzów milszy. Telewizja RAI podała, że następcę Vincenzo wyłoni poprzez popularny program „Ti Lascio una Canzone”, a selekcja składać się będzie z trzech rund. Najpierw obejrzymy pięć dueli, z których zwycięzcy przejdą dalej. Do II etapu wejdzie też kandydat, który otrzyma „dziką kartę” od jury. W drugiej rundzie cała szósta wspólnie wykona medley przebojów, a jurorzy zdecydują o tym, kto zajmie dwa miejsca w finałowym starciu. W finale o zwycięzcy zadecydują widzowie, chyba, że dojdzie do remisu – wtedy reprezentanta wybiorą jurorzy. Całość transmitowana będzie już w sobotę o 21:30. Piosenka na JESC przygotowana zostanie w późniejszym terminie.

Mini-głosowanie na Facebooku
Członkowie grupy facebookowej Dziennika Eurowizyjnego wybierają swój ulubiony kraj z konkursu. W kolejnych rundach mają do wyboru jedno z państw, które zadebiutowało w danym okresie historii show. W pierwszej rundzie triumfowały Niemcy, w drugiej zdecydowanie wygrała Szwecja. Do stawki finałowej dołączyły kolejne dwa kraje – Izrael (pokonując m.in. Hiszpanię i Finlandię) oraz Grecja, która w zaciętym pojedynku wygrała z m.in. Islandią i Bośnią i Hercegowiną. Kolejne głosowania są już dostępne – wyniki śledzić można TUTAJ.

Jeszcze jeden komunikat świadczący o udziale jest na nagłówku newsa na głównej stronie sekcji eurowizyjnej w serwisie TVP.PL. Otóż wisi tam wiele mówiący napis: Do zobaczenia w Szwecji!
PolubieniePolubienie
Tak sobie myślę, że oczywistym jest fakt, że wszystko co dobre na Eurowizji w granicach obecnych limitów (3 minuty i 6 osób na scenie) już było. To oznacza, że trzeba te limity rozluźnić. W innym przypadku Eurowizja zdechnie.
PolubieniePolubienie