Rezultat eurowizyjny: Australia

REZULTAT EUROWIZYJNY

Miejsce 5. Australia

Australia była specjalnym gościem 60. Konkursu Piosenki Eurowizji i w związku z tym wystąpiła od razu w finale. Jej reprezentantem był Guy Sebastian, najpopularniejszy wokalista w tegorocznej stawce. Zwycięzca „Idola” miał jedno zadanie – wygrać konkurs by zapewnić państwu start w przyszłym roku. Był blisko, ale nie udało mu się i, póki co, przygoda Australii z Eurowizją się kończy, a kraj wraca do biernego śledzenia transmisji. Coraz więcej jest jednak plotek dotyczących rychłego powrotu Australii, przy jakiejkolwiek sensownej okazji. Czy wraz z tym krajem powróci także wiekowa indonezyjska prezenterka, która podawała punkty z Sydney, wywołując owacje w Centrum Prasowym? Przekonamy się niebawem.

W finale Eurowizji 2015 faworyzowany Guy Sebastian zajął 5. miejsce, zdobywając 196 punktów, w tym dwie dwunastki – od Austrii i Szwecji. Dziesiątki przyznały mu Wielka Brytania i Norwegia, Polska dała 8 punktów. Sześć państw nie doceniło „Tonight Again” i nie dało punktów Australijczykowi – były to Czarnogóra, Macedonia, Azerbejdżan, Czechy, Gruzja i Portugalia. Gdyby o wynikach finału decydowali jedynie jurorzy, Guy zająłby czwarte miejsce (224 punkty). W głosowaniu widzów był szósty (132 punkty) i dał się przegonić Estonii.

Australia debiutowała podczas tegorocznej Eurowizji, więc nie mam możliwości przygotowania żadnych statystyk historycznych. Sprawdźmy więc jak głosowali widzowie i jury z tego kraju. Jako gość specjalny, Australia miała prawo głosu we wszystkich częściach Eurowizji i jest pierwszym w historii krajem, któremu taki przywilej dano. Przypomnę, że pomimo wczesnej pory transmisji, telewizja SBS przeprowadziła televoting podczas półfinałów i finału. W pierwszym półfinale głosowanie jury wygrała Rosja, druga była Gruzja, a trzecia Serbia. Najsłabiej wypadłą Finlandia. Televoting okazał się szczęśliwy dla Serbów, drugie miejsce przyznano Belgii (6. miejsce u jury), a trzecie Estonii (10. miejsce u jury). Rosja zajęła 4. miejsce, Gruzja była ósma, a Finlandia dziewiąta. Najsłabiej głosowano na Albanię. Spora różnica widoczna jest przy ocenie Węgier, które u jury były na 4. miejscu, a u widzów na 13. Macedonia, która ma silną diasporę w Australii, zajęła 5. miejsce u widzów oraz 11. u jury. Po wyciągnięciu średniej, 12 punktów trafiło do Serbii, 10 do Rosji, a 8 do Belgii.

W drugim półfinale rankingi jurorów i widzów zgadzały się w kwestii pierwszego miejsca – zajęła je Szwecja. U jury na drugim miejscu była Norwegia (5. u widzów), a na trzecim Azerbejdżan (dopiero 14. u widzów). Z kolei publika doceniła Izrael (7. u jury) oraz Łotwę (4. u jury). Co ciekawe, głosowanie komisji i widzów było zgodne także przy określeniu trzech ostatnich miejsc półfinału – był tam Czechy, Szwajcaria i San Marino. Polska zajęła 10. miejsce u jury i 9. u widzów co łącznie dało nam 10. lokatę i 1 punkt. Richard Wilkins uznał, że Monika zasługuje na 5. miejsce, pozostali jurorzy ocenili „In the name of love” na miejscach 11-12, a jeden dał nam 14. Bardzo wysoko w głosowaniu widzów była Malta (4. miejsce), której przeszkodziło jury, dając jej 13. miejsce. Ostatecznie 12 „dużych” punktów Sydney dało Szwecji, 10 Łotwie, a 8 Norwegii.

A jak było w finale? Jury postanowiło swoje pierwsze miejsce przyznać Rosji, drugie miejsce miała Szwecja, a trzecie Norwegia. Ostatnia była Armenia, chociaż wokalistka australijska występowała w zespole Genealogy. Publika głosowała na Szwecję, drugie miejsce dając Belgii (8. u jury), a trzecie Serbii (9. u jury). Ostatni był Azerbejdżan, a Armenia zajęła 13. miejsce. Polska wypadła słabo w obydwu głosowaniach. U jury byliśmy na 22. miejscu. Jedynie wspomniany wcześniej Richard ocenił nas wysoko – 11. miejsce. U pozostałych jurorów Polska zajęła miejsca w przedziale 22-25. W televotingu Monika zajęła 23. miejsce i taka też była generalna pozycja Polski, co oczywiście nie dało nam żadnych punktów. Rozbieżności? Rosja wygrała u jury, ale u widzów była siódma; Estonia 13. u jury, a 6 u widzów; Wielka Brytania 18. u jury, a 9. u widzów; Grecja 20. u jury, a 11. u widzów; Azerbejdżan 6. u jury, a ostatni u widzów. Nie ma w tym głosowaniu jednak nic kontrowersyjnego, więc Australia dobrze wykonała swoje zadanie.

Czy głosy Australii miały realny wpływ na wyniki półfinałów Eurowizji? Nie, gdyż i tak te same kraje otrzymałyby awans, jednak z nieco innych pozycji. W pierwszym półfinale Armenia zamieniłaby się miejscami z Grecją, a Albania z Serbią, więc Bojana awansowałaby do finału z 10. miejsca. W dole tabeli doszłoby do zmiany miejsc między Danią a Holandią. W drugim półfinale z głosowania Australii może się cieszyć tylko Polska, która dzięki skromnemu wsparciu (1 punkt) zajęła 8. miejsce. Bez Australii Monika Kuszyńska nie dogoniłaby Czarnogóry więc zajęłaby 9. miejsce w swoim półfinale (56 punktów). Zamiana miejsc Polski z Czarnogórą to jedyna zmiana jakiej dokonała punktacja Australii w tej grupie.

1 komentarz

  1. Myślę, że Australii nie będzie w 2016, bo tak to było ustalone, ale już w 2017 znowu może pojawić się na Eurowizji.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.