Eurowizja 2016, Rezultat eurowizyjny: Rosja

Nie ma co czekać!

Chociaż nie minął jeszcze tydzień od zwycięstwa Mansa, w Szwecji prace nad Eurowizją 2016 już się rozpoczęły. Telewizja SVT zaprosiła władze miast do przygotowania swoich ofert, które przekonają organizatorów, że to właśnie tam powinien się odbyć konkurs. Miasta mają na to ok. 3 tygodnii. Na razie wiemy, że chętne są Goteborg i Sztokholm. Ostateczna decyzja w sprawie miasta, do którego trafi europejskie show, zapadnie prawdopodobnie w połowie sierpnia. Trwają też prace nad wyborem osób zarządzających organizowaniem ESC 2016, poszukiwane są też osoby i firmy, które stworzą projekt sceny, oprawę graficzną. Wiadomo, że SVT nie planuje wydać więcej, niż kosztowała Eurowizja w Malmo, nie będzie więc ogromnej sceny, bo ta, która powstała w Malmo Arena była co prawda skromna, ale bardzo funkcjonalna. Być może w przyszłoroczny konkurs zaangażowana będzie Petra Mede, na razie nie jest jeszcze ustalone, w jakiej roli miałaby się tam pojawić. Fani mają nadzieję, że nie zabraknie też słynnej Lyndy Woodruff.

Kolejne kraje wyrażają chęć udziału w Eurowizji 2016. Są to Francja (France 2), Niemcy (NDR), Irlandia (RTE), Norwegia (NRK), Estonia (EER) i Łotwa (LTV). Zabraknie natomiast Australii, której udział w 2015 miał charakter jednorazowy, a kraj zapewniłby sobie start w przyszłym roku tylko wtedy, gdyby Guy Sebastian wygrał Eurowizję. Poinformowano natomiast, że koszt udziału Australii w ESC 2015 poniosła w całości wytwórnia Sony Australia, a udział Guy’a w finale podniósł oglądalność show. Pojawiły się nawet plotki, że EBU zezwoli na stały udział Australii w konkursie. Dla Europejskiej Unii Nadawców na pewno byłoby to finansowo korzystne, jednak takowa decyzja spotkałaby się ze sporą krytyką fanów i innych nadawców.

REZULTAT EUROWIZYJNY

Miejsce 2. ROSJA

Największy kraj świata reprezentowała w tym roku piękna Polina Gagarina z balladą „A Million Voices” napisaną przez międzynarodowy team. Wokalistka była uważana za faworytkę, chociaż mówiono się, że nie wygra, bo śpiewa dla Rosji. Wielu fanów starało się być jednak ponad polityką i wspierało skromną blondynkę. Niestety, podczas podawania punktów w finale publiczność Stadthalle okazywała swoje niezadowolenie, gdy kraje (wschodnie czy zachodnie) przyznawały Rosji punkty. Sytuację starały się załagodzić prowadzące i sama Conchita, która miała okazję rozmawiać z Poliną w Green Roomie. Co ciekawe, producenci, celowo lub przypadkowo, w trakcie występu Rosji pokazywali fanów z flagami LGBT.

Rosjanka wygrała I półfinał, w którym zdobyła 182 punkty, czyli ponad 30 więcej niż Belgia. Głosowały na nią wszystkie kraje z tej grupy, a „A Million Voices” otrzymało pięć dwunastek (z Austrii, Białorusi, Grecji, Węgier i Rumunii). Wysokie noty dały też Armenia, Holandia, Finlandia, Serbia, Dania, Australia i Francja, co oznacza, że propozycja rosyjska spodobała się w wielu częściach Europy. Najniższą notą w półfinale dla Rosji było 7 punktów. Podobnie jak Szwecja (w swojej grupie), Rosja zwyciężyła półfinał zarówno zdaniem widzów (151 punktów) jak i jurorów (167 punktów). W finale Polina zebrała 303 punkty i zajęła 2. miejsce. Tym samym „A Million Voices” to pierwszy w historii utwór Eurowizji, który zdobył ponad 300 punktów, ale nie zwyciężył. Rosja otrzymała w finale pięć dwunastek (od Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Estonii i Niemiec). Polska przyznała jej 6 punktów, a aż 11 państw dało Polinie 10 punktów. Tylko dwa kraje nie docenił Rosji – Litwa (gdzie jury specjalnie zbojkotowało Rosjan) i San Marino (gdzie głosowało tylko jury). Gdyby o wynikach decydowali tylko widzowie, to Rosja zachowałaby drugie miejsce (ulegając jedynie Włochom) z 286 punktami. W głosowaniu jury była na trzecim miejscu i pokonały ją Szwecja z Łotwą.

Rosja już po raz czwarty w swojej historii kończy finał na 2. miejscu. Wcześniej zdarzyło się to w 2000, 2006 i 2012 roku. Po raz drugi wygrała swój półfinał – wcześniej dokonały tego Babushki w 2012 roku. Dorobkiem punktowym Gagarina przebiła dotychczasowy rekord należący do Dimy Bilana. On zdobył w Belgradzie 272 punkty. Rosja od czasu wprowadzenia półfinałów zawsze otrzymuje awans do finału (w latach 2004-2005, 2007 i 2009 miała ten finał zagwarantowany).

Sprawdźmy, jak głosowali Rosjanie! W pierwszym półfinale jury było niemal jednogłośne i pierwsze miejsce przyznało Belgii. Druga była Estonia, a trzecia Albania. Z takim top3 zdecydowanie nie zgodzili się widzowie, stawiając te kraje odpowiednio na 5., 4. i 13. miejscu swojego rankingu. Ulubieńcami widzów byli oczywiście sąsiedzi – Armenia (4. u jury), Białoruś (7. u jury) i Gruzja (5. u jury). Najsłabszą piosenką półfinału wg jurorów była Finlandia, a wg widzów Holandia. Poza rezultatem Albanii, to jednak ciężko znaleźć w tym głosowaniu jakieś duże i niepokojące rozbieżności. Ostateczne top3 Rosji w półfinale stanowiły Armenia, Estonia i Belgia, a Albania załapała się na 3 punkty.

W finale jury zagłosowało bardzo…europejsko, stawiając w top3 Szwecję (5. u widzów), Belgię (3. u widzów) i Australię (12. u widzów). Publiczność najwyżej oceniła Włochy (4. u jury), Armenię (9. u jury) i Belgię. Rozbieżności widać np. w przypadku Serbii (9. u widzów, przedostatnia u jury), Izraela (22. u jury, 10 u widzów), Czarnogóry (24. u jury, 13. u widzów) czy Austrii (7. u jury, ostatnie u widzów). Co jest zaskakujące? Albania wywalczyła 3. miejsce u jury w półfinale, a w finale…zajęła ostatnie miejsce! Monika Kuszyńska w głosowaniu jury zajęła 19. pozycję, chociaż noty dla Polki były dość rozbieżne. Najwyższą dała Dina Garipova – 12. miejsce, najniższą Ljuba Kazarnovskaya (22. miejsce). U widzów Polska nie poradziła sobie lepiej – wywalczyła 17. lokatę. Po zsumowaniu rezultatów „In the name of love” wylądowało na 19. miejscu, bez szans na punkty.

Po analizie głosowania Rosji można sobie zadać pytanie – czy występ Albanki był tak bardzo różny w półfinale i finale, czy może jej ostatnie miejsce u jurorów ma jakiś inny podtekst? Więcej grzechów raczej tu nie ma…

2 komentarze

  1. Znowu Eurowizja po kosztach? Błagam ,niech chociaż scena będzie lepsza (ładniejsza) niż ta z Malmo. Australii ma nie być, ale nie zdziwię się jeśli znowu ich zobaczymy, teraz kolej na Chiny, przecież leżą tak blisko Europy, znacznie bliżej niż Kazachstan ,który od kilku lat puka do eurowizyjnych drzwi…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.