BAKU 2012
- Poważna zmiana w głosowaniu
EBU zdecydowało, że od ESC 2012 ponownie obowiązywać będzie głosowanie, które rozpocznie się po zakończeniu ostatniego utworu. Oznacza to, że nie będzie można głosować podczas oglądania utworów. Jak podaje Eurovision.tv, badanie zachowań widzów w ciągu ostatnich dwóch latach pokazuje, że i tak znaczna większość głosuje dopiero po wysłuchaniu wszystkich propozycji. Dodatkowo, podpisy i belki z informacjami dot. głosowania zasłaniały ekran w 25%, co mogło wpłynąć na pogorszenie odbioru występu uczestników.
Nie wiadomo, czy ta zasada zostanie wprowadzona też na JESC. Czas trwania głosowania na ESC 2012 ustalony zostanie w późniejszym terminie.
Eurowizja 2012 odbędzie się w dniach 22, 24 i 26 maja – taki termin ustalono na spotkaniu w Genewie. Miejsce organizacji Eurowizji ustalone będzie jednak dopiero w sierpniu, kiedy przedstawiciele EBU przyjadą do Baku.
KTO Z POLSKI?
- Kandydat nr 2: Natalia Lesz
Natalia Lesz urodziła się w 1981 roku w Warszawie. Zadebiutowała w 2008 roku utworem "Power of attraction", który zapowiadał płytę "Natalia Lesz". Wokalistka pracowała nad nią w Los Angeles. W Polsce album promowały też utwory "Fall" i "Miss you". 14 czerwca 2008 roku Natalia zdobyła swoją pierwszą, ważną nagrodę w Polsce – "Superjedynkę" w kategorii "Debiut roku". W tym samym roku wystąpiła też jako support Celine Dion i walczyła o Bursztynowego Słowika w Sopocie. Wystąpiła w 8. edycji "Tańca z Gwiazdami", gdzie zajęła II miejsce. Początek 2009 roku to również sporo wyróżnień – nominacja do "Fryderyka" i nagroda "Viva Comet" dla najlepszego debiutanta. W wakacje 2009 wystartowała w "Sopot Hit Festival" i za utwór "Coś za coś" zajęła 4. miejsce. Aktualnie na swojej stronie internetowej wokalistka umieściła dwa nowe utwory, zapowiadające najnowszy album. Jej aktualnym menadżerem jest Dariusz Krupa. Wokalistka zakwalifikowała się do Festiwalu Piosenki Rosyjskiej 2011.
GŁOSOWANIE: Wybieramy wymarzonego reprezentanta Polski na ESC 2012. Szczegóły TUTAJ.

Najlepszą zmianą na ESC w ostatnich latach zaraz po 50/50 było wprowadzenie głosowania od pierwszej prezentacji, to pozytywnie wpływa na ostateczne wyniki konkursu, motywuje widzów do oddania głosu na utwór, który w danej chwili widzą, gdyż ci nie muszą bowiem niepotrzebnie czekać aż do zakończenia wszystkich konkursowych prezentacji. W trakcie czekania wiele osób przecież zasypia, zmienia kanał, bądź zwyczajnie zapomina o głosowaniu i piosence, która się spodobała. Mając możliwość zagłosowania w danej chwili po prostu możemy spontanicznie oddać głos i to bez pośpiechu i większego ograniczenia czasowego. Taka forma głosowania to także swego rodzaju próba walki z politycznym głosowaniem. Poza tym teraz to pozycje startowe ponownie zaczną odgrywać duże znaczenie, a utwory występujące na samym końcu znowu będą w najbardziej uprzywilejowanej sytuacji.
Widzowie powinni oddawać głosy bowiem, jak najdłużej, aby ich ocena stała się jak najbardziej pełna i wiarygodna.
Uważam, że ta zmiana nie jest z resztą motywowana specjalnie dobrymi argumentami i coś czuje, że może mieć spory związek z rzekomą i dotychczas niepotwierdzoną awarią televotingu w pierwszym półfinale ESC 2011.
PolubieniePolubienie
Ja czekam jeszcze tylko na przywrócenie obowiązku śpiewania w językach narodowych… To by wiele rozwiązało. Piosenka nie musi być po angielsku aby była hitem. ESC nie ma być kopią obecnych trendów na listach przebojów, gdzie angielski dominuje zdecydowanie.
PolubieniePolubienie
A ja jestem zadowolony z powrotu do starej metody. Uprzywilejowanie końcowych prezentacji nie zniknęło w nowym systemie, czego najbardziej wyrazistym dowodem tegoroczny konkurs – faworyci skupieni w pierwszej części finału, a w końcówce plankton i Azerbejdżan, dość mocny sondażowo, ale nie najmocniejszy. Rok temu Azerbejdżan był faworytem sondaży, ale pozycja nr 1 robi swoje. Teoria, że nowy system eliminował po części głosowanie polityczne, bardzo kontrowersyjna. System ten bowiem propagował możliwość głosowania na państwo, nie poznawszy jego piosenki. To jest wspieranie politycznego oddawania głosów, a nie eliminowanie. Decyzja o powrocie do starego systemu jak najbardziej słuszna.
PolubieniePolubienie
To teraz tylko czekać na powrót orkiestry 🙂
PolubieniePolubienie
@Rieka Hron, przywrócenie takiego obowiązku prawdopodobnie oznaczałoby, że ludzie masowo zaczęliby głosować na piosenki z Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdyż byłyby one najbardziej zrozumiałe… a nawet nie o to chodzi, bo ze znajomością języka angielskiego jest różnie (szczególnie w Polsce), tylko o to, że wtedy piosenki eurowizyjne właśnie z tych dwóch krajów najbardziej przypominałyby ludziom to, co codziennie słyszą w radiu, TV, itd. Właśnie ze względu na język. W United Kingdom oraz w Irlandii językiem urzędowym jest język angielski, dodatkowo w Irlandii celtycki irlandzki, ale nie oszukujmy się, w tej sytuacji Irlandia raczej na pewno wybrałaby angielski:). Nakazu śpiewania we własnym języku nie było jeszcze na ESC jednocześnie z głosowaniem widzów… ale skoro jurorzy preferowali angielski, to dlaczego nie widzowie? Zresztą teraz i tak mamy system 50/50, więc rola jurorów jest dosyć znaczna. Ponadto, niektóre państwa mają więcej, niż jeden urzędowy język, a więc w przypadku nakazu śpiewania we własnym języku, miałyby większy wybór, co nie byłoby sprawiedliwe w stosunku do innych państw! Poza tym, mogłoby to wpłynąć na same piosenki, gdyż niektóre języki trochę mniej się nadają do danych gatunków muzycznych…:). No ale jeśli ktoś już by się uparł przy pomyśle takiego powrotu do tej zasady, to proponowałbym losowanie – pewna ilość państw musiałaby śpiewać we własnym języku… losowałoby się to np. podczas losowania kolejności występów… piszę o tym pomyśle trochę tak na siłę, bo uważam, że to by było dziwne i trochę głupie:). No i też jakby nie do końca sprawiedliwe… Po prostu jestem za obecnym systemem dotyczącym DOWOLNOŚCI w wyborze języka, jak i za systemem 50/50. I już. Poza tym, jest jeszcze jeden powód – żyjemy w wolnych krajach, w wolnej Europie, i wprowadzanie jakichś zakazów, nakazów, itd., po prostu nie podoba mi się – źle by mi się to kojarzyło. Jednocześnie oczywiście można zachęcać różne państwa do śpiewania we własnych językach, oczywiście, fajnie jest usłyszeć niektóre ciekawe języki na eurowizyjnej scenie, ale powinno to być oczywiście na zasadzie DOBROWOLNOŚCI, tak, jak jest teraz. Proste.
Mam zatem nadzieję, że EBU nie przyjdą do głowy jakieś dziwaczne pomysły…:). A co do tej zmiany, czyli powrotu do głosowania od ostatniej piosenki, to to będzie nawet ok. Nie byłem pewien, czy to dobry system, aby głosować już od pierwszej piosenki. Popatrzcie, w ten sposób teoretycznie to piosenki z pierwszych miejsc były promowane, bo teoretycznie było najwięcej czasu na głosowanie właśnie na nie (choć jak wiemy, akurat Magdzie to nie pomogło:]:)). Niezbyt to sprawiedliwe. Dobrze, że wracają do poprzedniej sytuacji. Chyba te kilka lat to był tylko taki test, EBU chciała sprawdzić, jak to będzie wyglądało przy głosowaniu od pierwszej piosenki. Mimo wszystko, chciałbym, aby czas na głosowanie, po zakończeniu prezentacji wszystkich piosenek, był dłuższy, niż do tej pory. Najlepiej tak ze 30-40 minut, i aby puszczono dłuższe skróty występów, np. półtoraminutowe (wtedy w 40 minutach akurat by się zmieściło). No i aby w przypadku KAŻDEGO występu, było to po prostu PIERWSZE półtorej minuty, aby uniknąć podejrzeń o takie prezentowanie niektórych występów, aby zmniejszyć ich szanse. No i wtedy każdy kraj starałby się, aby właśnie najlepsze momenty zawrzeć właśnie w pierwszych półtorej minutach swoich występów, co wpłynęłoby na zainteresowanie widzów i nie pozwoliłoby im usnąć:). Czysta logika medialna:).
PolubieniePolubienie
I jeszcze jedno dodam: Eurowizja właśnie POWINNA odzwierciedlać obecne trendy muzyczne, czyli także listy przebojów. Wręcz powinna wyznaczać nowe trendy – tak się dzieje w niektórych krajach (w Polsce wiadomo, że nie:)). Wszyscy narzekają na typową EUROWIZYJNOŚĆ niektórych piosenek… więc tym bardziej nie powinno się zamykać Eurowizji w jakimś szklanym koszu gatunków, i wzbraniać się przed tym, co aktualnie modne w Europie. Toż to by była straszna głupota, na pewno wpłynęłoby to bardzo negatywnie na popularność samej Eurowizji.
PolubieniePolubienie
Język angielski jest najpopularniejszy, to fakt, ale nie jest tak, że WSZYSTKIE przeboje świata są śpiewane właśnie w tym języku. Jest wiele popularnych piosenek także w innych językach. Język angielski jest już językiem świata (przy okazji: uczcie się angielskiego, to się BARDZO przyda w życiu!), więc nic dziwnego, że jest najpopularniejszy w muzyce… Praktyczne odcinanie Eurowizji od najpopularniejszego języka na świecie, byłoby jednoczesnym promowaniem piosenek z UK i Irlandii (a więc, paradoksalnie, również samego języka angielskiego), co mogłoby doprowadzić w dzisiejszych czasach do znacznego spadku popularności ESC, a przecież nie o to nam chodzi! Wszystko jest ok, podczas każdej Eurowizji są jakieś piosenki w narodowych językach… a wiele krajów tworzy także narodowe wersje swoich piosenek (które na scenie ESC są po angielsku), dlatego, jeśli ktoś jest bardzo spragniony danego narodowego języka, to ma do dyspozycji bardzo często różne wersje promocyjne:).
PolubieniePolubienie
Eurowizja nie może trwać w nieskończoność, dlatego 40-minutowe głosowanie nie wchodzi w grę. Show i tak jest już za długie i EBU stara się je skrócić. Dodatkowo w recapie pokazują się fragmenty występów określane przez samych reprezentantów. To oni wybierają, który fragment ma być pokazany.
PolubieniePolubienie
Ja jestem za tym, aby w finale głosowały tylko państwa biorące w nim udział.Fakt zmniejszyłoby to dochód z smsów dla EBU, a co ważniejsze zminimalizowałoby to głosowanie polityczne, a jeszcze jak dochodzą do tego jurorzy, to wyniki powinny być zadowalające, według mnie.
PolubieniePolubienie