Kolejne podejście Bułgarii. Akademia decyduje o składzie
Chociaż w 2011 roku znów nie udało się awansować, telewizja bułgarska BNT dość wcześnie, bo już 24 sierpnia, potwierdziła udział w Eurowizji w Baku. Po raz kolejny wykorzystano format „Bŭlgarskata pesen” do wyboru reprezentanta i piosenki, ale tym razem skupiono się na odpowiednim doborze wykonawców do rund telewizyjnych, ale bez bezpośrednich wskazań, jak to miało miejsce ostatnio. Etap zgłoszeniowy otwarto 9 września, a zamknięto 11 listopada. W efekcie otrzymano 64 utwory. Specjalnie powołana Akademia dokonała wstępnej selekcji zmniejszając grono kandydatów do 33 wykonawców, których zaproszono na przesłuchania na żywo pod koniec listopada w studiu BNT. Na bazie występów członkowie akademii wyłonili 22 wykonawców, których zakwalifikowano do finału. W skład Akademii weszło 13 muzycznych profesjonalistów, dziewięciu przedstawicieli mediów i dwóch PR-owców. Ich końcowy ranking po castingu został opublikowany.
Kto tu będzie faworytem?
Rundę castingową wygrał zespół New5 z utworem „Chance for Better Life” zdobywając 190 punktów. Na drugim miejscu znalazł się Ivaylo Kolev z Hypnotick i piosenką „Searching for the Words” (166 pkt). Wokalista startował już wcześniej w selekcjach 2006 i 2008 zawsze docierając do finału. Na miejscu trzecim była Desislava Doneva, znana wtedy jako Dess. Jej piosenka „Love is Alive” napisana została m.in. przez Borislava Milanova (współtwórcę ubiegłorocznego „Na inat”) i szybko stała się głównym faworytem fanów Eurowizji. W czołowej piątce castingu byli też Tsvetelin Atanasov-Elvisa feat. DZ oraz kolejna weteranka selekcji – Sofi Marinova (uczestniczyła w 2005 i 2007 roku). Do preselekcyjnego półfinalu dostali się także m.in. Margarita Hranova, uczestnik „Idola” i „The Voice” – Todor Gadzhalov, formacja Better than Grey czy Svetozar Hristov, który wcześniej o Eurowizję walczył w latach 2007-2009.
Dess ulubienicą widzów i jurorów
Półfinał selekcji odbył się 14 stycznia w studiu BNT w Sofii, a prowadzącymi byli wokalistka Milenita, Alexander Sano i Dragomir Draganov. Spośród 22 kandydatów do finału przejść mogło jedynie dwunastu. Ustalono, że zwycięzcy głosowań jurorów i widzów z automatu przejdą dalej, bez względu na to, jakie miejsce zajmą w drugim rankingu. Pozostałych finalistów wskazywano wspólnie, przy stosunku głosów 50/50. Głosowanie jurorów (członkowie Akademii) wygrała Dess z „Love is Alive” – uzbierała 148 głosów, tym samym awansowała dalej. Widzowie dali jej najwięcej swoich głosów (2,4 tysiące), a drugie miejsce w ich rankingu miała Sofi Marinova z „Love Unlimited” (2,2 tysiące) i to ona otrzymała drugi automatyczny awans, chociaż jurorzy dali jej tylko 93 małe punkty. Po wykluczeniu dwóch pań z dalszego ustalania punktów ranking wspólny wygrał zespół New 5 zdobywając 12 dużych punktów zarówno od widzów jak i od jurorów. Zgodność panowała także przy ocenie utworu Ivaylo Koleva i Hypnotick (zdobył dwie dziesiątki).
Głosami telewidzów do finału awansowała Simona Sivanio (finalistka selekcji 2008 i 2011) bo dostała od publiczności aż 7 dużych punktów, przy zerze od jurorów. Wokalistka Vyara Pantaleeva uzyskała 4 duże punkty od komisji, a zero od widzów, jednak wsparcie Akademii pozwoliło jej przejść dalej. Pierwsza „pod kreską” była Margarita Hranova, która zajęła 11. miejsce z 3 dużymi punktami (w całości od jury). Piosenkarka walczyła o Eurowizję także w latach 2008-2009. Dwunaste miejsce zajął Georgi Varbanov, który miał 1 duży punkt od widzów. Pozostali nie znaleźli się w top10 ani u jurorów ani u widzów. Telewizja bułgarska opublikowała dokładne wyniki, stąd wiemy ile „małych” punktów przyznała każdemu Akademia, a ile pojedynczych głosów od widzów uzyskał każdy uczestnik. Ostatnia w zestawieniu była Monika Kirovska, która miała 10 małych punktów od jury i jedynie 40 sms-ów.
Wielki pech Dess
Finał rozegrano 29 lutego w Narodowym Pałacu Kultury w Sofii, a show transmitowano nie tylko w BNT, ale też na Eurovision.tv. O wynikach decydowali widzowie oraz członkowie Akademii (jurorzy) w stosunku głosów 50/50. Nadawca zaprosił mnóstwo gości, w tym eurowizyjnych, którzy chcieli promować się w Bułgarii. W Sofii wystąpili uczestnicy ESC 2012 z Francji, Danii, Malty i Cypru, a także szereg bułgarskich wykonawców (w tym TE czy Grafa) oraz byli reprezentanci kraju – Elitsa & Stoyan oraz Ivan Ivanov z Eurowizji Junior. Jak zwykle poziom piosenek finałowych nie zachwycał, a dodatkowo trudność w ocenie sprawiło fatalne nagłośnienie, na czym najbardziej stracić miała faworytka jurorów z półfinału, Dess. Chociaż świetnie jej szło w poprzednich rundach, w finale dostała od komisji tylko 5 punktów, a po dodaniu 10 od widzów (3,7 tysiąca głosów) wokalistka z „Love is Alive” wylądowała ostatecznie na 3. miejscu.
Sofi Marinova wygrywa!
Na pozycji drugiej znalazła się grupa New 5, która dostała 12 punktów od jury i 8 od widzów (2,9 tysiąca głosów). Łącznie mieli 20 punktów, tyle samo co Sofi Marinova z „Love Unlimited”, której komisja dała 8 punktów, a publika 12, przy czym oddano na nią prawie 7 tysięcy głosów. Zgodnie z regulaminem, w przypadku remisu decydowała wyższa nota od publiczności, stąd to właśnie Sofi Marinova została nową reprezentantką kraju. Ogłoszenie wyników mogłoby być emocjonujące, gdyby BNT zdecydowało się na prezentacje rankingów i dodawanie punktów, jednak w zamian za to zwycięzcę, po prostu, ogłoszono otwierając kopertę z jego nazwiskiem. Sofi Marinova nie kryła ogromnego wzruszenia, a publika w Pałacu Kultury oszalała. Podczas występu na bis fani tańczyli pod sceną w rytm „Love Unlimited”. Zaraz po ogłoszeniu wyników Sofi powiedziała: „Myślałam, że znowu mnie okłamią, a rodzina nie kupiła wystarczającej liczby bonów, żeby móc głosować. Jestem bardzo szczęśliwa. Chcę podziękować mojemu synowi Lorenzo. Powiedział: Mamo, Bóg jest z tobą„.
I wylało się szambo w Internecie
W top5 finału znaleźli się też Todor Gadzhalov (4. miejsce – 10 punktów od jury i tylko 2 od widzów) oraz Ivaylo Kolev (5. miejsce, 4 punkty od jury i 7 od widzów). Svetozar Hristov był ósmy, a Vyara Pantaleeva i jako jedyna nie otrzymała żadnych punktów. Wyniki preselekcji jak zwykle spotkały się z mieszanymi odczuciami, a bułgarski internet podzielił się na zwolenników i przeciwników Sofi Marinovej, która jest wokalistką romską, co od razu wywołało kontrowersje z powodu uprzedzeń. „Najgorsze były jednak komentarze dotyczące pochodzenia etnicznego wokalistki, nazywanej „perłą Romów”. Są nie tylko najniebezpieczniejsze, ale i najsmutniejsze, bo po raz kolejny pokazują powszechny brak tolerancji dla inności i zdolność oceniania ludzi według ich cech, a nie innych oznak” – komentował „Dnevnik” dodając, że sporo krytyki spadło też na Sofi dlatego, że wykonuje muzykę „czałga”, którą można porównać do disco-polo – niby nikt się nie przyzna, że tego słucha, ale na weselach świetnie się do takiej muzyki bawimy.
Analiza zwycięstwa Sofi Marinovej
W obronie Sofi stanęło wiele medialnych osobistości, m.in. dziennikarka Ivet Dobromirova, która napisała na Facebooku: „Uwielbiam Sofkę, jest prawdziwa i nigdy nie udawała kogoś, kim nie jest! I nawet nie wstydzi się nazywać Cyganką! I naprawdę ma wyjątkowy głos!„. Dziennik „Dnes” komentował: „Dopóki zainteresowanie bułgarskim finałem nie opadnie, będzie musiała tłumaczyć, że nic jej nie dolega i nie wstydzi się swojego pochodzenia. Mówiła o tym wielokrotnie. Właściwie nie ma się czego wstydzić, bo jeśli istnieje uczciwa artystka, to jest nią ona„. Dodatkowo pojawiła się opinia, że zwycięstwo Sofi Marinovej w końcu zamknie usta przedstawicielom społeczności romskich, które miały alarmować, że na Romach dokonuje się w Bułgarii niemal ludobójstwa.
„Osobiście cieszę się, że Sofi Marinova znajdzie się w konkursie, zwłaszcza z uwagi na jej wypowiedzi po wygranej. Stwierdziła, że to szczyt jej kariery, co oznacza, że nie będzie podchodzić do niego z pogardą. Wątpię, żeby w razie porażki zaczął się usprawiedliwiać sytuacją na świecie, kryzysem gospodarczym, prawą nogą Angeliny Jolie i polityką konkursu. Oczywiście, jest polityka – ci, którzy wygrywają ten konkurs, dla których jest on ważny wizerunkowo, chcą go zorganizować i ostatecznie zgarnąć pieniądze od turystów i sponsorów. Przez lata pokazaliśmy, że nas to nie interesuje” – kończy autor felietonu dla „Dnes”.
Artykuł na podstawie Wikipedii, BNT, zapisu transmisji i przeglądu archiwum mediów bułgarskich, fot.: YouTube
