Eurowizja 2026: Grecja, Albania, Serbia i Chorwacja 🇬🇷🇦🇱🇷🇸🇭🇷 po finale. „Ferto” poniżej oczekiwań, Alis bez wsparcia jury w półfinale, a na linii Belgrad-Zagrzeb spięcie o brak punktów jurorskich

Kraje bałkańskie i ich wyniki

Grecja miała wygrywać Eurowizję, a zajęła ostatecznie 10. miejsce. Serbowie mieli być „shocking winner”, ale ostatecznie uzyskali tylko 17. miejsce. Między Akylasem a Laviną w finałowym rankingu znalazł się też Albańczyk Alis i Chorwatki z zespołu Lelek. Chociaż kraj bałkański wygrał Eurowizję pierwszy raz od 2007 roku, pozostałe zajęły miejsca niższe, niż oczekiwano. Grecja, Serbia i Chorwacja startowały w pierwszym półfinale i zajęły tam miejsca od 5. do 7. przy czym najlepiej wypadła serbska Lavina ze 187 punktami, potem były Lelek ze 175 i dopiero Akylas ze 159.

W głosowaniu jury było odwrotnie – najwięcej z tego grona miała Grecja. „Ferto” zgarnęło 88 punktów co dało 4. miejsce. 12 punktów przekazało San Marino. Chorwacja miała 5. miejsce i 3 punkty mniej (bez dwunastek). Serbowie uzbierali jedynie 56 punktów, z czego 12 dała sąsiednia Czarnogóra. Wystarczyło, by zająć 9. lokatę. Widzowie to jednak poprzestawiali, bo „Kraj mene” zajęło u nich wysokie, 3. miejsce z wynikiem 131 punktów, w tym 12 punktów z regionu (Czarnogóra, Chorwacja, Grecja) oraz z oddalonej Litwy. Chorwacja miała 90 punktów i 6. miejsce (jedna dwunastka – z Serbii). Zaskakujące jest to, że Akylas, który miał być ulubieńcem widzów, uzyskał u nich dopiero 7. wynik i 71 punktów (bez dwunastek).

Albania nie była ulubieńcem jury

W drugim półfinale startowała Albania, o której często mówiono, że będzie „czarnym koniem” w głosowaniu jurorskim. Tak się jednak nie stało, bo Alis w zestawieniu komisji zajął dopiero 11. miejsce i w ogóle nie wszedłby do finału, gdyby nie widzowie. „Nan” miało tylko 45 punktów od jury, ale i dwie dwunastki – z Azerbejdżanu i Cypru. Widzowie dali mu znacznie więcej – aż 113 punktów i 3. miejsce. Najwyższe noty dali Bułgarzy i Rumuni. Ostatecznie rezultat dla Albanii to 158 punktów i awans z pozycji siódmej.

W finale żadne z tych czterech państw nie weszło do czołówki głosowania jury. Grecja była dwunasta (73 punkty, w tym 12 z Cypru i Serbii), Albania czternasta (60 punktów, w tym 12 z Portugalii), Chorwacja szesnasta (53 punkty) i Serbia dziewiętnasta (38 punktów, z czego aż dwie dwunastki – z Czarnogóry i Chorwacji co stanowiło ponad połowę punktów).

Publika w finale zmieniła zdanie i tym razem Grecja wypadła lepiej niż Chorwacja i Serbia. Akylas w televotingu miał 147 punktów, co dało mu 6. miejsce – dwunastki dostał z Bułgarii, San Marino i Cypru. Albania uzyskała 85 punktów, co pozwoliło jej zająć 10. miejsce. Chorwacja była dwunasta z 71 punktami, a Serbia trzynasta z 52 punktami przy czym te dwa kraje wymieniły się dwunastkami, a dodatkowo Lavina miała też douze points od Czarnogórców.

Ostateczna klasyfikacja to Grecja na dziesiątym, Albania na trzynastym, Chorwacja na piętnastym, a Serbia na siedemnastym. Grecja utrzymała więc dobre statystyki ostatnich lat, bo w okresie od 2021 do teraz zajmuje w finale miejsca między szóstym a jedenastym. Dla Albanii to piąty najlepszy rezultat w historii, Dla Chorwacji najsłabszy od 2016 roku, a dla Serbii to powtórka z 2024, gdy kraj reprezentowała Teya Dora.

Grafika M. Urbanowski

Akylas reaguje na dziesiąte miejsce

Nie wiem, czy powinienem przepraszać. Szczerze mówiąc, jestem bardzo zdenerwowany, bo nie chciałem zawieść” – to pierwsze słowa komentarza Akylasa po zajęciu 10. miejsca w finale. Artysta był wyraźnie rozczarowany, ale dziękował Grekom za ogromne wsparcie i zapewniał, że dał z siebie wszystko.Zachorowałem, usunięto mi migdałki, zrobiłem wszystko, co mogłem. Z pewnością przepraszam za naszą pozycję, może wyrządzili nam trochę krzywdy, ale jeszcze raz: Grecjo, bardzo ci dziękuję, że dałaś mi szansę tego doświadczyć. Dziękuję i bardzo cię kocham” – dodał.

Przed nim teraz sporo pracy – premiera albumu, wakacyjna trasa koncertowa. „Nic się nie skończyło. Teraz zaczyna się to, co dobre” – zapewnił na swoich social mediach. Dlaczego Grek jednak nie zawojował Eurowizji, skoro niemal wszyscy w Wiedniu nosili czapki „Ferto” i doskonale znali jego utwór? Opinie świadczą o tym, że w występie Grecji działo się…zbyt dużo. Świetnie przygotowany występ był pełen zwrotów akcji, szalonych rekwizytów, choreografii, efektów. Była hulajnoga, grecki bóg, a nawet dubler i zjeżdżanie po rurze. Może te 3 minuty były zbyt wypchane atrakcjami?

Regionalne utarczki

W Albanii o wyniku Alisa nie mówi się zbyt wiele, ale portal Top Channel zwraca uwagę, że w głosowaniu jurorów włoska komisja nie dała ani jednego punktu piosence „Nan”, chociaż albańskie jury przekazało Salowi da Vinci najwyższą ocenę. Zwrócono też uwagę na incydent w Centrum Prasowym, gdzie do ekipy albańskiej miała podejść serbska dziennikarka by zwrócić im uwagę, że kosowska flaga, którą mieli na stole, nie jest dozwolona na Eurowizji.

Wcześniej w starciu albańsko-serbskim „oberwał” Satoshi z Mołdawii, który zrobił sobie zdjęcie z Alisem, którego prywatnie bardzo polubił. Panowie ułożyli dłonie w kształt dwugłowego orła, co jest symbolem Albanii, ale w Serbii uznawane jest za gest nienawiści. Zdjęcie Satoshiego i Alisa wywołało oburzenie wśród wielu serbskich internautów, domagano się nawet reakcji ze strony RTS, co oczywiście nie mogło mieć miejsca, bo zdjęcie zrobione zostało na prywatnej imprezie.

Serbsko-chorwacka awantura o jurorskie zero

W Chorwacji i Serbii zamiast o wyniku grup Lelek czy Lavina mówi się o skandalu w związku z brakiem punktów dla „Andromedy” od serbskiego jury w finale. Kontrowersje wybuchły w takiej samej formie jak w przypadku Mołdawii i Rumunii, ale bez konsekwencji jak w przypadku dymisji dyrektora TRM. Także na Bałkanach internauci z Serbii przepraszali Chorwatów za brak docenienia, podkreślano, że takie zero nic nie znaczy w kwestii relacji między dwoma narodami. Domagano się też wyjaśnień ze strony serbskich jurorów. Podobnie jak w Polsce, także w Serbii tłumaczono punkty „algorytmem”.

Ważne jest, aby ludzie zrozumieli, że jury nie przyznaje punktów w sposób, w jaki często jest to przedstawiane publicznie. Każdy członek jury otrzymuje listę piosenek i klasyfikuje je od 1. do 24. miejsca, zgodnie z własnym, profesjonalnym wrażeniem. Dopiero po przetworzeniu wszystkich indywidualnych rankingów system ustala ostateczną punktację kraju” – tłumaczył Ivan Mileusnić. „Wszystko, co działo się tego dnia, było robione wyłącznie profesjonalnie, bez faworyzowania kogokolwiek. Uważam Konkurs Piosenki Eurowizji wyłącznie za konkurs muzyczny i dlatego nie obchodzi mnie, czy podzielamy te same poglądy, czy nie. Głosowałam zgodnie z tym” – dodaje Lores, finalistka PzE.

Nalegałam, abyśmy wraz z kolegami głosowali muzycznie, a nie politycznie, ponieważ naszym zadaniem jest profesjonalna ocena piosenek i wykonawców, a nie angażowanie się w tanią politykę” – przyznała Aleksandra Kovac, a Jelena Tomasevic skierowała do grupy Lelek słowa wsparcia i przypomniała, że wie, co czują Chorwatki, bo ona sama w preselekcjach 2005 dostała od czarnogórskich jurorów zero punktów za balladę „Jutro”. Chorwacka formacja nie komentowała wprost braku dwunastki jurorskiej, ale podkreśliła wartość wymiany punktów publiczności. Serbowie i Chorwaci obdarowali się dwunastkami. „Dzisiaj jest kolejna lekcja i przypomnienie dla nas wszystkich: polityka nas podzieliła i nadal dzieli. Ludzie, na swój sposób, pokazują środkowy palec wszystkiemu, co nas dzieli” – uznały.

Organizator MonteSonga (preselekcji Czarnogóry), Danijel Alibabić, skomentował całą aferę z sarkazem podszytym żalem: „Gdyby Chorwaci i Serbowie ocenili nas tak, jak my ich, znalazłoby się dla nas miejsce w finale. Sąsiedzi, wszystkiego najlepszego i dziękujemy, chociaż wiecie, jak trudno jest nam dostać się do Konkursu Piosenki Eurowizji i jak wiele znaczył dla nas tegoroczny finał, i zasłużyliśmy na to„.

Artykuł na podstawie Eurovision.com, Index.hr, Top Channel, Koha, In.gr, Tovima.gr, fot.: M. Błażewicz 2026