Eurowizja Junior: Przygotowania Mai, porady dla Carli, kulisy konkursu. Dziennik Eurowizyjny rozmawia z Urszulą Marcinkiewicz, Mateuszem Szymkowiakiem i Martą Piekarską

Urszula Marcinkiewicz: „Maja nie czuje żadnej presji”

Już pojutrze Maja Krzyżewska wraz z całą delegacją wyleci do Nicei by spędzić tydzień nad Lazurowym Wybrzeżem i przygotować się do Eurowizji Junior 2023, której finał zaplanowano na 26 listopada na 16:00. Mama polskiej reprezentantki będzie jej w tej podróży towarzyszyć i już nie może się doczekać, bo to nie tylko wielkie wydarzenie dla jej córki, ale też okazję poznać Niceę i okolicę. „Nie jest to wyjazd turystyczny, ale przede wszystkim ja i Maja nastawiamy się, że ona ma się super bawić, a ja mam ją wspierać i pomagać na każdym kroku” – mówi Urszula Marcinkiewicz w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym. Zdaje sobie sprawę, że w Nicei będą dni intensywne, wypełnione próbami i dopracowywaniem finalnego występu do „I just need a friend”. Zapewnia jednak, że Maja jest świetnie przygotowana, bo pracowali z nią wspaniali ludzie. „Te przygotowania zrobili w tak cudowny sposób, że ona nie czuje w tej chwili żadnej presji, żadnego stresu. Wie, że ma wystąpić najpiękniej jak potrafi i to jest najważniejsze, ale przede wszystkim dobra atmosfera i fajna zabawa” – dodaje.

Świetne relacje z TVP

Wczorajsza konferencja prasowa była pełna wzruszeń, a sam występ ma też mocno działać na emocje widza. Wczoraj Maja Krzyżewska nie raz uroniła łzę w trakcie spotkania z prasą. Czy jest na tyle silna, by stanąć na eurowizyjnej scenie i nie dać się jej przytłoczyć? „Jak wchodzi na scenę, to staje się zupełnie inną osobą. Nie ma takiej dekoncentracji. Po prostu wychodzi i wie, że musi zaśpiewać. Tak naprawdę to całe życie bardziej bała się tego, że musi coś powiedzieć, niż tego, że ma wystąpić” – twierdzi mama reprezentantki dodając jednak, że dzięki zwycięstwu w „Szansie na Sukces” Maja już z wywiadami się oswoiła i nabrała pewności siebie. Cała ekipa jej w tym pomaga, nie jest tak, że ona zostaje z tym sama. Leci nas cały sztab ludzi, którzy wspierają ją na każdym kroku, więc będą jej też pomagać przy wywiadach, ale jest bardzo mądrą dziewczynką i sobie świetnie poradzi” – zapewnia pani Urszula, która śmieje się, że trochę już pomieszkuje w Warszawie w związku z częstym kontaktem z ekipą TVP i przygotowaniami. „Mamy z TVP bardzo dobre relacje i super kontakt, a przez ten czas przygotowań zdaje się, że te relacje stały się jeszcze bardziej takie zawiązane i to jest wspaniałe, że tak się dzieje, bo te relacje w naszym życiu i w obecnych czasach są niesamowicie ważne i to też podoba mi się w tej piosence i w tym jak ten występ ma wyglądać” – mówi. Dodaje też, że nie ważne jakie są to relacje, ale ważne, byśmy wiedzieli, że jest to w naszym życiu najistotniejsze.

Jak z emocjami poradzi sobie mama?

Myślę, że każdy kto oglądał finałowy odcinek „Szansy na Sukces” wie, że mama reaguje płaczem i niesamowicie się wzrusza – na pewno tak będzie też w Nicei. Maja zawsze mówi, że to nie ona się stresuje, to matka się stresuje, więc ja zabieram od niej ten stres i bardzo przeżywam każdy występ. Ona po prostu mnie wzrusza.

Urszula Marcinkiewicz (mama Mai) w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym

O czym marzy Mateusz Szymkowiak?

Zanim jednak finałowy występ, to już 19 listopada o 19:00 transmisja Ceremonii Otwarcia JESC 2023 wprost z Nicei. Mateusz Szymkowiak, który pojedzie do Nicei w roli reportera delegacji, doskonale zna ten event – jako jedyny w Europie prowadził go zresztą dwa razy z rzędu. Na Eurowizję Junior jedzie już szósty raz i wie, że sama ceremonia już jest dla dzieci wielkim wydarzeniem. Polskie ceremonie wyglądały zupełnie inaczej – ta z 2019 roku (Katowice) była inspirowana tym, co Białorusini zrobili rok wcześniej w Mińsku, natomiast ta z 2020 (Warszawa) była bardzo nowoczesna i Europejska Unia Nadawców uważa ją za jedną z najlepszych. „To co działo się za mną w studiu wirtualnym było niesamowite i do dzisiaj zdarza mi się ją włączyć i odtworzyć. Nie ma tygodnia kiedy ktoś by mnie nie zapytał o Eurowizję, o udział Polski, o moje kontakty z tym konkursem – to jest bardzo miłe i fajne. Mam wrażenie, że w ostatnich latach bardzo popracowaliśmy nad zmianą wizerunku Eurowizji w Polsce i to jest dobry kierunek” – mówi Mateusz Szymkowiak w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym. Sam jest w TVP „twarzą Eurowizji” i chociaż stykał się z konkursem już na różne sposoby, nadal marzy o tym, by poprowadzić dorosły konkurs. „Gdy Marta Piekarska zadzwoniła do mnie i powiedziała, że będę robił Ceremonię Otwarcia, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie” – wspomina. Znany prezenter twierdzi, że rozwinął się też jako człowiek, jako dziennikarz, powyciągał też różne wnioski i w związku z tym chętnie podjąłby się prowadzenia konkursu. „Najpierw jednak Polska musi wygrać. Trzymam za to mocno kciuki i może kiedyś to marzenie się spełni” – mówi.

Co by się stało, gdyby ktoś kopnął w kulki?

A jakie ma rady dla Carli, która w tym roku poprowadzi Ceremonię Otwarcia w Nicei? Mateusz zna ją od Katowic i Gliwic, gdy jako reprezentantka Francji walczyła o Grand Prix. Nie był zdziwiony, gdy Carlę ogłoszono współprowadzącą JESC w Paryżu, bo takie działania polegające na angażowaniu byłych uczestniczek już wcześniej się zdarzały chociażby z Roksaną Węgiel czy Kariną Ignatyan. Carla co prawda prowadziła już Ceremonię Otwarcia w 2021 roku, ale wydarzenie było wtedy mocno ograniczone przez pandemię i właściwie ograniczyła się tylko do losowania kolejności. Jakie rady? „Przede wszystkim musi się z tego bardzo cieszyć i nie przejmować nawet jeżeli coś nie wyjdzie czy będzie jakieś potknięcie. Nie myśleć o tym i iść dalej. Ja wyciągnąłem wniosku z 2019 roku, gdzie chyba byłem za bardzo zestresowany. W 2020 stwierdziłem, że trzeba się tym bawić” – wspomina. W poniedziałek odbędzie się także losowanie pozycji początkowej i końcowej oraz numer startowy gospodarza. Jak takie losowanie wygląda na żywo? „Nie zdawałem sobie sprawy z tego, a przecież to telewizja na żywo, co by się zadziało, gdyby ktoś kopnął ten podest i te kulki by się rozsypały? Druga reżyserka z 2020 roku, Helena Sztyber, mówiła, że jej się śniło, że Viki wylosowała numer, a ja próbowałem chwycić tę kulkę, by ją otworzyć i ona wypadła i gdzieś się potoczyła po tym studiu” – żartuje Mateusz dodając, że mocno biło mu serce, gdy losowanie się odbywało.

Nie było w scenariuszu, że mamy to przeciągnąć. Po prostu ma być wylosowane. To rzeczywiście nie jest tak, że cokolwiek jest ustalone – absolutnie nie! W studiu był notariusz, który czuwał nad prawidłowym przebiegiem tego losowania i sprawdził wcześniej wszystkie kulki więc wszystko jest jak najbardziej prawe, a losowanie to siła przypadku.

Mateusz Szymkowiak dla Dziennika Eurowizyjnego

Cel Marty Piekarskiej – delegacje mają wrócić zadowolone

Marta Piekarska (fot.), która dowodzi delegacjami Eurowizji Junior od Mińska, pojedzie do Nicei (po raz kolejny) w podwójnej roli – jest też przewodniczącą Grupy Referencyjnej, która czuwa nad prawidłowym przebiegiem całego konkursu, a w tym roku też wdrażać będzie w życie dokument dot. bezpieczeństwa dzieci. W przyszłym roku Piekarską czekają rozmowy na temat tego, czy nadal będzie pełnić funkcję przewodniczącej w związku z kadencyjnością. „Uwielbiam ten projekt, to jest dla mnie wielkie wyróżnienie i rokrocznie, gdy oglądam materiały z ubiegłych lat, to jest takie wzruszające. Pierwsza dziewczynka, z którą pojechałam, Roksana Węgiel, jest już pełnoletnia. Jest już dorosłą dziewczyną i to jest ogromnie wzruszające” – mówi w rozmowie z Dziennikiem Eurowizyjnym. Szefowa delegacji cieszy się z zaufania Telewizji Polskiej i tym, że może misję eurowizyjną nadal realizować. „Lubię rozwijać Eurowizję Junior, współpracować z szefami delegacji innych państw, ponieważ każdy z nas ma inne spojrzenie i dotykamy tam tak wielu aspektów, ale też musimy znaleźć ten jeden wspólny mianownik, żeby zadbać o komfort wszystkich uczestników projektu. To jest dla mnie cel – aby w tym projekcie każda delegacja wyjeżdżała po Eurowizji z poczuciem satysfakcji i chęcią udziału w kolejnych edycjach” – twierdzi.

Marta Piekarska o spekulowanym upadku Eurowizji Junior

Szefowa delegacji zaprzeczyła jakoby powodem powstania „Child Protection and Safeguarding Policy” były jakiekolwiek zdarzenia z ubiegłych konkursów. „Przełożyliśmy zasady, którymi my jako szefowie delegacji, zawsze się kierowaliśmy, na papier. Uporządkuje to wiedzę bo to jest praca z dziećmi. Inaczej się z nimi pracuje niż z dorosłymi. Dbamy o to, by miały czas na odpoczynek, żeby czuły się dobrze. Często jest tak, że wokaliście towarzyszą tancerze, nie zawsze rodzice są gdzieś blisko. Cieszę się, że taki dokument powstał – to duża odpowiedzialność na moich ramionach” – przyznaje dodając, że 6-letnie doświadczenie pracy przy Eurowizji Junior pozwala jej zachować spokój i wie, że wszystko dalej będzie się toczyło. Doskonale zdaje sobie sprawę, że fani konkursu śledzą wszystkie newsy związane z JESC. Często pojawiają się spekulacje, że Eurowizja Junior może się zakończyć z uwagi na niską frekwencję krajów uczestniczących. Czy mamy czego się bać? „Stawka konkursowa uwarunkowana jest od wielu rzeczy. Jestem przeszczęśliwa, że mamy Estonię w tym roku, mamy Wielką Piątkę. Ten projekt każdego roku jest inny. Nie trzeba widzieć w tym niepokoju” – uspokaja. Nie chciała jednak zdradzić, jakie kraje chętnie zobaczyłaby w konkursie. „Myślę, że takie perełki by się znalazły. Projekt się rozwija” – stwierdziła tajemniczo.

Artykuł na podstawie rozmów przeprowadzonych przez Macieja Błażewicza podczas konferencji prasowej TVP/JESC, fot.: M. Błażewicz 2023