Konrad Smuga: „Każdy, kto nie docenia Eurowizji, popełnia wielki błąd” • Przeczytaj pierwszą część wywiadu!

Eurowizja to nie tylko wykonawcy i twórcy piosenek, ale też sztab ludzi pracujących za kulisami. W Polsce jedną z najważniejszych (jeśli nie najważniejszą) osób jest obecnie Konrad Smuga, reżyser telewizyjny, producent, scenarzysta, reżyser polskich występów eurowizyjnych z lat 2017-2019 oraz dyrektor artystyczny organizowanej w Gliwicach Eurowizji Junior 2019. Dziennik Eurowizyjny miał okazję przeprowadzić z reżyserem długą rozmowę na temat konkursu i dziś pora na pierwszą część wywiadu, który zaprezentuje Wam postać Konrada Smugi, a także przedstawi jego pracę i poglądy na temat Eurowizji i polskiego rynku muzycznego oraz przybliży kulisy organizacji JESC.

Czy pamięta Pan moment, w którym pierwszy raz obejrzał Pan Eurowizję? Który to był rok i co zrobiło na Panu największe wrażenie?

Pierwszy raz obejrzałem Eurowizję, jak większość Polaków w 1994 roku. Występ Edyty Górniak to była wielka radość. Od tamtej pory śledziłem koncerty eurowizyjne co roku.

Czy uważa się Pan za fana tego konkursu?

Nie lubię słowa Fan, ale jeżeli mówimy o kimś, kto czymś się bardzo mocno interesuje to tak. Bardzo lubię klimat eurowizyjny. Zawsze czekam na Eurowizję. A teraz już będąc świadomym wielkości tego konkursu i uczestnicząc w jego życiu jest to jeszcze mocniejsze.

Czym jest dla Pana Eurowizja?

Eurowizja jest największym konkursem piosenki na świecie i jednocześnie największym telewizyjnym eventem na świecie. Stosowanie są tam najnowocześniejsze rozwiązania sceniczne i realizacyjne. To naprawdę wielkie przedsięwzięcie. Każdy, kto tego nie docenia popełnia wielki błąd.

Co sądzi Pan o działaniach „konkurencji” (innych telewizji) – czy w pracy przy naszej reprezentacji ma Pan też czas na podejrzenie tego, co robią inne kraje?

Przygotowanie niektórych występów jest naprawdę na najwyższym poziomie. Jednak do naszych projektów podchodzimy indywidualnie i staramy się żeby były oryginalne.

Jak zmieniło się Pana postrzeganie Eurowizji pomiędzy byciem widzem a pracą przy konkursie? Co było największym szokiem przy pierwszej styczności z konkursem i organizacją gdy był już Pan zaangażowany w projekt? Co jest w tym konkursie dobrego?

Praca przy Eurowizji jest fantastyczna przygodą z kilku powodów. Pierwszym i najważniejszym są ludzie. Począwszy od zarządzających poprzez członków delegacji skończywszy na realizatorach. Nigdy nie spotkałem w jednym miejscu tylu pozytywnie zakręconych profesjonalistów. Na początku był to szok. Zero konkurencji, zero „ciśnienia”. Wszyscy chcą sobie pomagać. Szczerze życzą powodzenia. Każdy chce doradzić, pomóc. To naprawdę wielka wartość tego konkursu.

Co można w niej poprawić?

Myślę, że trzeba starać się przekazać ludziom jak najwięcej z atmosfery konkursu. Pokazać jak pięknie można konkurować jednocześnie bawiąc się świetnie. Co do innych spraw to Konkurs Eurowizji jest już naprawdę na bardzo wysokim poziomie i powinien dalej nadążać za najnowszymi trendami. Myślę że wkrótce stanie się dzięki połączeniu możliwości internetu i transmisji na żywo bardziej interaktywny.

Jak duży ma Pan wpływ na wybór reprezentanta na Eurowizję i koncepcję występu? Czy wykonawcy-reprezentanci też mają coś do powiedzenia i jak wygląda Pana praca z nimi? Czy w przyszłości przewiduje Pan zwiększenie decyzyjności wykonawców w sprawie występów scenicznych i pomysłu na reprezentowanie kraju?

Od kilku lat konsultuję dla Telewizji Polskiej  kwestię wyboru reprezentanta. Odpowiadam też za prezentację sceniczną. Z reguły jest ona wynikiem kompromisów pomiędzy moją koncepcją i artysty. Do tego dochodzi jeszcze kwestia możliwości technicznych na miejscu. Tak naprawdę reprezentanci już w dużej mierze decydują o tym jak wygląda ich występ. Musimy pamiętać, że  często za wykonawcą stoi jeszcze management i wytwórnia płytowa. To z reguły kilkanaście doradzających osób. Każdy chce jak najlepiej, jednak często te koncepcje się różnią, a wręcz są sprzeczne. Ja staram się to wszystko pogodzić, ale za każdy występ to ja biorę odpowiedzialność. Na pewno jednak jestem otwarty na propozycje i sugestie ze wszystkich stron. Dobrym przykładem w tej kwestii jest występ zespołu Tulia. Byłem wielkim zwolennikiem ich występu na Eurowizji. Liczyłem na zaskoczenie i wielki urok pod jakim byli fani zespołu w całej Europie. Świadczyły o tym ilości odtworzeń piosenek Tulii w internecie.  Uważam, że gdyby dziewczyny posłuchały moich sugestii choćby w kwestii języka byli byśmy w finale. Ich występ otrzymał jedną z największych ocen od jurorów w historii naszych występów na Eurowizji. Niestety piosenki nie docenili widzowie, głównie według mnie przez nierozumienie tekstu. Otrzymaliśmy ogólnie 120 punktów. Był to drugi wynik w historii naszego udziału w półfinałach eurowizyjnych, a jednak nie dostaliśmy się do finału. Tak czasami na Eurowizji bywa.

W kolejnej części wywiadu dowiecie się więcej o organizacji Eurowizji Junior, przygotowaniu występów Roksany i Wiktorii oraz planach na tegoroczny konkurs w nowej, pandemicznej rzeczywistości.

Rozmowę przeprowadził Maciej Błażewicz, fot.:Scena ESC 2019 w Tel Avivie (M. Błażewicz, 2019)

Akcje dodatkowe:

Kto powinien zostać wymarzonym reprezentantem Polski na Eurowizji Junior 2020? Typuj TUTAJ!

Głosuj w pierwszym ćwierćfinale Eurovision Internet Song Contest 2020! Playlista i formularz do głosowania TUTAJ.

%d blogerów lubi to: