W kolejnym odcinku 42-częściowego cyklu Dziennika Eurowizyjnego pora na kraj, który załapał się do czołowej dwudziestki finału. Sprawdzimy jak wyglądały wyniki głosowania w półfinale i finale, jak oceniali jurorzy oraz widzowie oraz jak dany rezultat wpłynął na statystyki danego kraju. Przed nami Białoruś i jej reprezentanci Ksenia i Arciom z NAVIBAND. To pierwszy białoruski wykonawca z utworem po białorusku, co bardzo często podkreślane było m.in. na konferencjach prasowych. Wesołe show Białorusinów zostało zwieńczone pocałunkiem pary, chociaż Ksenia i Arciom długo nie chcieli zdradzić, jakie relacje ich łączą.

Białoruś awansowała do finału z II półfinału zajmując tam 9. miejsce ze 110 punktami, o 9 więcej niż Dania. W głosowaniu publiczności Navi zebrali 55 punktów i w rankingu znaleźli się między Estonią i Norwegią. U jurorów także mieli 55 punktów (tyle samo co Malta, 2 więcej od Serbii) ale dało im to już tylko 9. miejsce. Zdecydowanie najbardziej na rezultat sąsiadów wpłynęła Ukraina, która przekazała im swoje dwie dwunastki (od jury i widzów). W głosowaniu jury sporo dała Francja (10), a po 7 Chorwacja, Malta i Austria. U widzów, poza ukraińską dwunastką, wysokie noty to 8 z Izraela i Litwy oraz 6 z Estonii. W głosowaniu jury 9 państw dało Białorusi punkty, w głosowaniu widzów aż trzynaście.

W finale Białoruś znalazła się na 17. miejscu z 83 punktami, o 10 mniej od Austrii i 4 więcej od Armenii. W televotingu „Historia mojego życia” uzbierała tylko 33 punkty, co dało 12. miejsce, zaraz za Polską, ale wyżej od np. Norwegii, Holandii czy Wielkiej Brytanii. U jurorów punktów było więcej bo aż 50 (8 mniej od Rumunii, 2 więcej od Węgier i Grecji), ale miejsce niższe – szesnaste. W głosowaniu komisji na 50 punktów połowę stanowiły dwie dwunastki – z Azerbejdźanu i Ukrainy. Poza tym tylko 9 innych grup jurorskich doceniło ten utwór. U widzów było jeszcze słabiej – najwięcej dała Ukraina (8), po 6 Gruzja z Łotwą, a sześć innych państw dorzuciło swoje małe punkty. Polscy widzowie przyznali 4 punkty.

Po odsunięciu Rosji wielu fanów zastanawiało się, jak Białorusini będą głosować. W półfinale pierwsze miejsce u jury (niemal jednogłośnie) zdobyła Bułgaria, druga była Norwegia, a trzecia Holandia. Sąsiednia Litwa zajęła 4. miejsce. Najgorzej wypadły Macedonia i San Marino. W porównaniu do innych państw, głosy jurorów były dość podobne, np. wszyscy dali 2. miejsce Norwegii, 4 jurorów dało 7. miejsce Malcie, San Marino było 16. lub 17., a Austria 4. lub 5. Televoting wygrała Bułgaria przed Węgrami i Estonią. W top5 znalazł się też Izrael i Norwegia. Na przedostatnim miejscu Malta, a na samym końcu Serbia.

W finale numerem jeden u jurorów nadal była Bułgaria, druga Portugalia, a trzecia Szwecja. Norwegii przypadło tym razem piąte miejsce, Polska była dziewiąta, chociaż jedna jurorka miała Kasię Moś na ostatnim miejscu! Mołdawia dwunasta, Włochy szesnaste, a na ostatnich pozycjach Grecja z Hiszpanią. Widzom najbardziej spodobała się Bułgaria, drugie miejsce miała Mołdawia, a trzecie Węgry. Ukraina, bardzo nisko oceniona przez jury, była w głosowaniu Białorusinów dziesiąta, Polska niestety dopiero siedemnasta, a ostatnie Niemcy.

Siedemnaste miejsce Navi to drugi najgorszy start Białorusi w finale Eurowizji, słabiej wypadła tylko formacja 3+2 ft. Robert Wells, która w Oslo była 24. Najlepszym rezultatem jest nadal 6. miejsce Dimy Kolduna z Helsinek. Należy jednak podkreślić, że na 14 startów Białoruś tylko 5 razy awansowała do finału, więc sam udział w sobotniej części Eurowizji jest już ogromnym sukcesem! Dziewiąte miejsce w półfinale to czwarty najlepszy rezultat na tym etapie i powtórka z 2010 roku. Najwyżej Białoruś była w 2007 roku – 4. miejsce. Co ciekawe od sukcesu w 2007 roku Białoruś zawsze ma dwie słabsze Eurowizje i potem przychodzi awans. Kraj został wyeliminowany w latach 2008-2009, 2011-2012 i 2015-2016. Jeśli w 2018 roku nie awansuje, to pewnie w 2019 też nie…

Reklamy