
Ukraina ma coraz więcej problemów z przygotowaniami do Eurowizji 2017. Chociaż kolejne miasta oficjalnie zgłaszają się do konkursu na gospodarza, na razie nie jest pewne, kiedy impreza w ogóle miałaby się odbyć. Pierwotna data, proponowana przez EBU (16-20 maja) nie wchodzi w grę, bo 18 maja (gdy organizowany byłby II półfinał) na Ukrainie obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar wśród Tatarów Krymskich. W związku z tym telewizja NTU zaproponowała wcześniejszy termin, tj. 9-13 maja, ale na te daty nie zgodzi się EBU. Powód? Eurowizja zderzyłaby się z ważnymi imprezami sportowymi, a tego Europejska Unia Nadawców zawsze stara się unikać, by nie tracić widzów. W związku z tym aktualnie najbardziej prawdopodobną datą jest 23-27 maja 2017 roku, czyli dość późno, co dałoby jednak Ukraińcom dodatkowy czas na przygotowania.
A jest co przygotowywać, bo na razie panuje tam spory chaos i niepewność. Już wcześniej informowałem, że na tę chwilę Ukraina nie ma żadnego obiektu, który spełniałby wymogi EBU względem organizacji Eurowizji. Najwięcej problemów ma z tym Kijów, bo odrzucono jego wariant ze Stadionem Narodowym, a Pałac Sportu uważany jest już za obiekt przestarzały. Poza tym pod koniec kwietnia mają się tam odbyć Mistrzostwa świata w hokeju na lodzie, a na potrzeby ESC obiekt musiałby być wyłączony z innego użytkowania na 6 tygodni przed Eurowizją. Międzynarodowa Federacja Hokejowa została bardzo późno poinformowana o planach Kijowa i uważa, że ewentualna rezygnacja z Mistrzostw świata na rzecz organizacji Eurowizji byłaby skandalem i nadszarpnęłaby wizerunek Ukrainy jako kraju, który ma organizować tego typu eventy w przyszłości. Oczywiście wiązałyby się z tym również konsekwencje finansowe. Federacja zgłosiła tę sprawę do rządu ukraińskiego. Trwają dyskusje nad tym co wybrać – sport czy muzykę.
Kijów zdaje się być na przegranej pozycji w walce o tytuł gospodarza Eurowizji. Aktualnie do telewizji ukraińskiej zgłosiło się pięć miast, które chcą organizować imprezę. Poza stolicą są to Dnipro, Lwów, Odessa i Charków. To ostatnie miasto nie poinformowało na razie, na jakim obiekcie chce przygotować Eurowizję, a wcześniej nawet nie było wymieniane w gronie miast zainteresowanych organizacją konkursu. Niestety propozycja Charkowa raczej nie będzie różnić się niczym od pozostałych – miasto nie ma odpowiedniego obiektu, a jedynie stadiony, spośród których największym jest Metalist Oblast Sports Complex (zwany też Metalist Stadium), który może pomieścić ponad 40 tys. widzów, ale nie ma dachu. Nadal największym faworytem do wygranej jest Lwów. Decyzja podjęta zostanie do końca lipca. Jeszcze przez tydzień kolejne miasta mogą zgłaszać oficjalne aplikacje.
