
Zgodnie z nowym formatem głosowania każdy kraj musi dostarczyć punkty od publiczności oraz od widzów. Zmiany zakwestionowała telewizja San Marino SMRTV, ponieważ nie ma ona technicznej możliwości przeprowadzenia televotingu (brak niezależnej sieci telekomunikacyjnej), w związku z tym, zgodnie z wprowadzonymi zasadami, punkty „od widzów” z San Marino zostały utworzone na podstawie kalkulacji bazujących na punktacjach paru innych państw. Tym samym San Marino jako jedyne miało o połowę mniejszy wpływ na wyniki niż wszystkie inne kraje startujące w Eurowizji.
Od dłuższego czasu zagorzali fani Eurowizji zadają sobie pytanie, w jaki dokładnie sposób powstało top10 „televotingu” San Marino i na podstawie których krajów utworzono symulację. Portal Eurovisionary postanowił spytać o to Paula Jordana, bardzo znanego specjalistę ds. konkursu (tzw. „Dr. Eurovision”), który od tego roku pełni funkcję związaną z Eurowizją w strukturach Europejskiej Unii Nadawców. Zgodnie z jego słowami, grupa referencyjna nie wyjawi nazw państw, które posłużyły do utworzenia punktacji „widzów” dla San Marino. Powód? Ochrona integralności głosowania widzów w Europie.
O jaką integralność chodzi? Nie wiadomo i niestety, zapewne już się tego nie dowiemy. Co gorsza, nie będą wiedzieć tego też mieszkańcy San Marino, za których „ktoś” inny zagłosował w konkursie. Sytuacja z San Marino pokazuje, że EBU w ten sposób tworzy sobie niejako furtkę do decydowania o tym, kto wygra Eurowizję. Ukraina pokonała Australię niewielką różnicą punktów, a uznając pomyłkę „duńskiej” jurorki, można przyznać, że Jamali wystarczyło jedynie 9 punktów przewagi nam Dami Im. Od „widzów” z San Marino Jamala otrzymała 12 punktów – gdyby ich nie było, to Australia triumfowałaby w konkursie.
Patrząc po wynikach głosowania jury i widzów w San Marino można zauważyć, że są to zupełnie różne noty i na pewno mieszkańcy tego małego kraju nie byliby zadowoleni z takiego rankingu. Polska dostała od „widzów” San Marino 7 punktów, Włochy nie dostały nic.

Gdyby nie błąd jurorki z Danii i fakt, że głosy od widzów z San Marino były podstawione, to Ukrainę (na pierwszym) od Australii (na drugim miejscu) dzieliłyby tylko 2 pkt. Zaskakujące, że jurorzy w San Marino (jako jedni z 3 państw) nie przyznali punktów Australii (12. miejsce), a za to 12 pkt. przekazali Ukrainie.
Wygląda na to, że o wynikach tegorocznej Eurowizji, oglądanej przez 204 miliony ludzi od Chin po USA, zadecydował błąd administracyjny i na w pół fikcyjne głosowanie państwa 8 razy mniejszego od Warszawy.
PolubieniePolubienie