Czy selekcje są opłacalne?

Sezon preselekcji powoli rusza, w grudniu czekają nas na pewno dwa finały narodowe – w Szwajcarii i Albanii. Najwięcej emocji oczywiście przyniosą nam trzy pierwsze miesiące nowego roku, bowiem do połowy marca wszyscy nadawcy uczestniczący w ESC 2013 muszą wytypować utwór i artystę do Malmoe. Tymczasem w Wielkiej Brytanii wciąż cisza – telewizja BBC nadal nie poinformowała, w jaki sposób wybrany zostanie reprezentant. W grę wchodzą dwie opcje – kontynuacja wyboru wewnętrznego (zapoczątkowana w 2011 roku) lub powrót do selekcji narodowych (ostatni raz w 2010 roku). Wiadomo jedynie, że budżet na tego typu programy nie jest zbyt duży, jednak istnieje przekonanie (wśród wielu fanów), że koszt organizacji selekcji się zwróci, bowiem widzowie będą aktywnie brać udział w głosowaniu i płacić za wysłane smsy. Czy to faktycznie prawda?

W 2011 roku ponad 120 mln widzów oglądało Eurowizję, jednak (jak dowiadujemy się z raportu EBU) w finale oddano jedynie 9 mln głosów, co stanowi (jeżeli uznamy, że jeden widz wysyłał tylko jeden głos) ok. 7,5%. Oczywiście, wiele zależy od cen sms-ów i audiotele więc na pewno frekwencja głosowania jest różna w zależności od kraju, ale generalizując – ogromna widownia Eurowizji nie świadczy wcale o ogromnym zaangażowaniu w wybór najlepszej piosenki. Dodatkowo BBC może mieć wątpliwości, czy ewentualne preselekcje zgromadzą sporą rzeszę widzów. Ostatni raz sukces w tej kwestii odniesiono w 2009 roku, kiedy to preselekcje z udziałem Jade i Andrew Lloyd Webbera oglądało średnio 5 mln widzów. Rok później selekcje z Joshem Dubovie zgromadziły już o połowę mniejszą publikę. Powodem takich różnic jest m.in. inny czas antenowy wygospodarowany na selekcje. Co ciekawe, telewizja BBC musi trzymać się ściśle ustalonych reguł, które głoszą m.in., że nadawca organizując tego typu głosowanie (poza programami, w których poprzez wysyłanie sms-ów zbiera się pieniądze na cele charytatywne) musi zastosować najniższą stawkę za połączenie – czyli 25p, co po odjęciu podatków i kosztów operatora stanowi ok. 10p dla BBC. Przyjmując, że średnio 7,5% widzów selekcji 2009 i 2010 oddawało swoje głosy, to w 2009 roku BBC mogła uzbierać ok. 37,5 tys. funtów, natomiast rok później już tylko nieco ponad 21,5 tys. funtów. Ile natomiast kosztuje sama organizacja show? Tego dokładnie nie da się ustalić, chociaż wiadomo, że BBC od dłuższego już czasu obcina koszty związane z produkowaniem tego typu programów. Średnio koszt godzinnego programu na żywo kosztuje stację ok. 160 tys. funtów, jednak istnieją pewne odstępstwa, zależnie od czasu antenowego (np. w sobotni wieczór, gdy widownia jest największa, show może kosztować max. 285 tys. funtów, jeśli zaś chodzi o piątkowy wieczór – ok. 140 tys.). Co to oznacza, dochody z sms-ów nie będą w stanie pokryć nawet 1/3 kosztu organizacji preselekcji narodowych. Jaką decyzję podejmie więc BBC, która wciąż musi ciąć koszty, chociaż za wybór wewnętrzny Engelberta Humperdincka zebrała mnóstwo negatywnych komentarzy? Przekonamy się niebawem. /analizę przeprowadził Ewan Spence/

TELEGRAM, TELEGRAM

Dania wybierać będzie nowy utwór eurowizyjny spośród 692 zgłoszonych do selekcji propozycji. To rekord w historii Dansk Melodi Grand Prix. Wśród kandydatów pojawia się m.in. Brinck, który reprezentował Danię w 2009 roku.

Z kolei w Finlandii zgłoszeń jest mniej niż rok temu. Pierwsza edycja nowych selekcji UMK miałą 540 zgłoszeń, a teraz (przed drugim sezonem) uzbierano ich 470, natomiast jak zapewniają organizatorzy – poziom jest wysoki i sporo jest utworów w klimacie dance, co na pewno jest spowodowane zwycięstwem utworu „Euphoria” podczas ESC w Baku.

Głosowanie czytelników Dziennika Eurowizyjnego na faworyta ABU Radio Song Contest 2012 zostało anulowane.

TAJEMNICE EUROWIZJI (2)

Włochy 1967

Pierwszy odcinek nowego cyklu historycznego dostępny jest TUTAJ.

Do 1967 roku telewizja włoska RAI zawsze wysyłała zwycięski utwór Sanremo na Eurowizję w wykonaniu jednego ze zwycięzców danej edycji festiwalu. Festival di Sanremo 1967 wygrał utwór „Non pensare a me” śpiewany zarówno przez Claudio Villa jak i piosenkarkę Ivę Zanicchi. Po raz pierwszy w historii udziału Włoch na ESC, RAI postanowiła nie wysyłać na ESC zwycięskiego utworu. Tym samym „Non pensare a me” zostało odrzucone, a Claudio Villa, który pojechał do Luksemburga, wykonał tam zupełnie inną kompozycję – „Non andare piu lontano”. Nie wiadomo, co wpłynęło na taką decyzję włoskiego nadawcy.

Był to drugi udział Claudio Villa w Eurowizji. Za pierwszym razem reprezentował Włochy w 1962 roku zajmując 9. miejsce. Teraz było jeszcze gorzej. Utwór wybrany przez RAI nie spodobał się jurorom z Europy, a Claudio Villa za swoim drugie podejście eurowizyjne zajął 11. miejsce (na 16 krajów). Jego eurowizyjny występ obejrzeć można TUTAJ. Odrzucone „Non pensare a me” wydane zostało na singlu przez Ivę Zanicchi – utwór w jej wykonaniu poznać można TUTAJ, natomiast TUTAJ odsłuchać można wersji zaśpiewanej przez Claudio Villa.



Reklamy