I po krzyku…Eurowizja 2012 trwa

Półfinał zakończony

Za nami pierwszy półfinał Eurowizji 2012. Osiem państw pożegnało się z dalszą rywalizacją, 10 weszło do sobotniego finału. Baku przeprowadziło pierwsze z trzech show na żywo – nikt nikogo nie zaatakował, strony internetowe wciąż są dostępne a Crystal Hall się nie zawaliło. Było poprawnie i…nudno. Zgodnie z wynikami głosowania jury i widzów do finału weszło 10 państw. Oto one:

RUMUNIA: Mało kto zauważył, że podczas występu do „Zaleilah” rozegrał się prawdziwy dramat, bowiem wokalistce Elenie wypadł odsłuch i resztę utworu wykonała już bez niego. Nie brzmiało to idealnie, ale ogólnie komentowano ten występ pozytywnie, wokalistka dała radę dokończyć występ i na konferencji prasowej okrzyknięto ją bohaterką Rumunii. Na pewno czas pomiędzy występem a wynikami spędziła niezwykle się stresując, ale ostatecznie ekipie rumuńskiej udało się awansować. Rumunia w finale wystąpi jako 14.

MOŁDAWIA: W drugiej kopercie krył się ulubieniec fanów – sympatyczny Pasha Parfeny, który w charakterystycznym stroju wykonał „Lautar” w towarzystwie ciekawie ubranych tancerek. Jednym z najsympatyczniejszych momentów były ostatnie sekundy występu i bardzo zabawne przejście na bok sceny. I to poskutkowało. W finale Mołdawia wystąpi jako ostatnia i można śmiało stwierdzić, że ma szanse w ostatecznym głosowaniu pokonać Rumunię, a legenda głosi, że za każdym razem, gdy Kiszyniów okazuje się lepszy od Bukaresztu, w siedzibie TVR zmienia się HoD…

ISLANDIA: Bez niespodzianki. Bardzo dobry występ, perfekcyjnie przygotowany i świetnie wyglądający w telewizji. Co prawda obawiano się, że pozycja startowa może źle wpłynąć na rezultat, a głos Jonsiego będzie brzmiał słabiej (tak było na próbach). Ostatecznie wszystko wypadło dobrze, a Islandia tym razem nie została ogłoszona finalistą jako ostatnia, jak to miało miejsce w latach 2009-2011. W finale Islandia wystąpi jako siódma.

WĘGRY: W rankingach zajmował często miejsce na krawędzi awansu, po pierwszych występach live twierdzono, że wokalista nie da rady dobrze wyśpiewać utworu, ale próba generalna i występ półfinałowy pokazały, że lider Compact Disco potrafi świetnie śpiewać. Można się przyczepić do jego (czasem zbyt) dynamicznych ruchów na scenie, ale ogólnie wszystko dobrze zagrało. Tym samym węgierski utwór radiowy trafił do finału, ale na konferencji miał pecha, bowiem Compact Disco wystąpią w finale jako drudzy.

DANIA: W piątej kopercie znalazła się sympatyczna Soluna Samay, która swoim występem półfinałowym na pewno przekonała do siebie niezdecydowanych. Ciepły, sympatyczny występ do dobrej, radiowej (chociaż uważanej za nieeurowizyjną) piosenki. Już na próbach mówiono, że od Soluny bije spokój i opanowanie, faktycznie można to było odczuć podczas występu. W finale Dania wystąpi z 15. numerem startowym.

ALBANIA: Uważany za jeden z najlepszych występów wieczoru, dwukrotnie oklaskiwany w trakcie trwania. Rona Nishliu wykonała swój utwór (prawie) perfekcyjnie, na pewno przekazała widzom swoje emocje, nawet, gdy utwór zaśpiewany został po albańsku. Osoby zaorientowane mogły też na ten występ patrzeć poprzez wczorajsze wydarzenia w Albanii i tragiczny wypadek autokarowy. Z tego powodu Albańczycy dziś nie mogli obejrzeć na RTSH transmisji półfinału, bowiem zabraniała tego wprowadzona żałoba narodowa. Czy Albania wygrała głosowanie jury, czy może weszła do finału z ostatniego miejsca? O tym dowiemy się po finale. W finale Rona zaśpiewa jako trzecia w kolejności.

CYPR: I teraz ciekawostka: nie licząc Annet Artani, która urodziła się poza Europą, tylko reprezentanci Cypru nie urodzeni na Cyprze wchodzą do finału Eurowizji. Udało się to zarówno Brytyjczykom – Lisie Andreas (2004) i Jonowi (2010), udało się to Ivi Adamou, która urodziła się w Grecji. Wszyscy pozostali przedstawiciele wyspy, urodzeni na wyspie przepadali w półfinałach. Ivi do finału weszła, czego można się było spodziewać, bo utwór w wersji studyjnej jest przebojem. Niestety na żywo wypada to słabo i z tego też powodu zapewne przepadnie w finale. Z Cyprem związany jest też wczorajszy problem techniczny, bowiem występ do „La La Love” nie został poprawnie pokazany jurorom podczas próby generalnej, co mogło wpłynąć na ocenę piosenki. Po interwencji delegacji cypryjskiej, występ Ivi powtórzono. Cypr w finale zaprezentuje się jako ósmy.

GRECJA: Po awansie Cypru pozostały trzy kraje, które były pewne „koperty”. Ósma do finału weszła Grecja, tym samym przedłużając swoją 100% skuteczność. Występ Eleftherii był poprawny, typowo grecki i kolorowy. I chociaż utwór jest niezwykle prosty, to jednak w połączeniu ze zgrabnym show i greckimi elementami dał pożądany efekt. Aby odróżnić prezentację do „Aphrodisiaca” od „My number one” z 2005 dodano do ekipy scenicznej chórzystki, które zdecydowanie pomogły głównej wokalistce śpiewać. Czy w finale osiągnie typowo grecki rezultat, czyli miejsce w top10? Grecja zaśpiewa w sobotę jako szesnasta.

ROSJA: Elektroniczne koperty pozwalają dowolnie układać kolejność ich otwierania tak, by budować emocje. Doświadczyła już tego Islandia (trzy razy), rok temu wkurzył się na to Eric Saade. W tym roku postanowiono na koniec zostawić faworytów mas czyli Babushki i Jedwardów. Wystep Babushek jak zwykle wywołał wielką dyskusję, bo fani wciąż są podzieleni – oceniają wokal zespołu i oceniają cały „obrazek” sceniczny. W półfinale zdecydowanie wygrał obrazek, bowiem całe intro zaśpiewane zostało źle (ponoć Babushki się nie słyszały), a później było po prostu typowo – niezgrabnie i nierówno. Uroku jednak dodawała cała prezentacja, uśmiechy wokalistek, pieczenie ciasteczek i „solówka” tej najsympatyczniejszej – Natalii. Zasłużenie czy nie, znalazły się w finale. W sobotę zaśpiewają jako szóste, zaraz przed Islandią.

IRLANDIA: I na koniec tandetny cyrk ze złotą kopertą, która nie miała żadnego sensu i tylko wywołała niepotrzebne zamieszanie. Nikt chyba nie był zaskoczony tym, że z ostatniej koperty do finału dostali się Irlandczycy. Ich występ faktycznie mógł się podobać, utwór na pewno stanie się przebojem jak „Lipstick”, a bracia przejdą do historii jako pierwsi, którzy na scenie użyli wody. Istnieją podejrzenia, że wygrali półfinał. W finale mają szczęście, bowiem zaśpiewają niemal pod koniec – wylosowali 23. pozycję startową.

Jak wypadliśmy z typowaniem? Świetnie spisali się bukmacherzy, typując 9/10 (zamiast Albanii typowali Szwajcarię). Podobny wynik osiągnął Big Poll estońskiego portalu Eurovisioon.ee (9/10 – zamiast Mołdawii typowano Szwajcarię). Ze Szwajcarią pomylili się też głosujący w Baku (OGAE/PRESS). Osiągnęli wynik 9/10, bowiem w ich top10 zabrakło Węgier. Słabiej wypadło OGAE Polska – trafiliśmy 7/10, bo zamiast Mołdawii, Grecji i Irlandii wskazaliśmy na Finlandię, Szwajcarię i Łotwę. Nieco lepiej od OGAE Polska poradzili sobie czytelnicy Dziennika Eurowizyjnego, którzy poprawnie wskazali 8 finalistów. W naszym top10 zabrakło Irlandii i Węgier, a znalazły się tam Szwajcaria i Izrael. Ja osobiście trafiłem 7 państw – typowałem też Finlandię, Austrię i Łotwę, a zamiast tych państw do finału trafiły Irlandia, Grecja i Rumunia.

Kto opadł?

Na etapie pierwszego półfinału z rywalizacją pożegnało się osiem państw. W przeciwieństwie do ubiegłego roku, nikt nie doznał szoku po wynikach. Te kraje, które miały do finału wejść, weszły i nie było takich emocji jak w 2011, kiedy to z konkursu wyeliminowano pewniaków – Norwegię, Turcję czy Armenię.

CZARNOGÓRA: Podwójny pech przy losowaniu – półfinał bez krajów b. Jugosławii, pierwsza pozycja startowa. Utwór zbyt nietypowy na Eurowizję, występ chaotyczny, Rambo z tłustymi włosami. Wywołał śmiech, na pewno spodobał się tym, którzy konkursu nie lubią, ale widocznie i tak zabrakło mu punktów. Mówi się, że zajął ostatnie miejsce w półfinale. Czarnogóra od czasu debiutu w 2007 roku nigdy jeszcze nie awansowała do finału. W tym roku powróciła do konkursu po dwuletniej przerwie.

ŁOTWA: W tym przypadku trzeba przyznać, że szkoda Łotwy. Utwór, którego na początku nikt nie lubił, okazał się później dość ciekawy dla fanów. Po występach próbnych okazało się, że Anmary, chociaż nieco ekscentryczna w zachowaniu, bardzo dobrze śpiewa i nie zamierza robić ze swojego występu szopki, jak podczas selekcji. Elegancki występ to jednak za mało. Łotwa po raz czwarty z rzędu poza finałem.

SZWAJCARIA: Występ ciekawy, pełen efektów pirotechnicznych, wokalnie też bez zarzutu, chociaż komentowano, że wokalista duetu ignorował kamery. Niestety, jak już wcześniej mówiono, Szwajcaria to kraj, który nie za bardzo może liczyć na jakiekolwiek poparcie punktowe więc by wejść do finału musi naprawdę czymś ciekawym zaskoczyć. Rok temu (po długich staraniach) się udało, w tym roku znów nie.

BELGIA: Pomysł z wybraniem reprezentanta wewnętrznie i dobraniem dla niego utworu sprawdził się w 2010 roku, kiedy Tom Dice osiągnął niesamowity rezultat dla Flandrii. W tym roku zabrakło chyba dobrej kompozycji, bo „Would you” bylo po prostu nijakie i tak też wyglądało na scenie. Belgia drugi raz z rzędu poza finałem, ale generalnie od 2005 roku tylko raz udało jej się awansować.

FINLANDIA: Rok temu Szwedowi reprezentującemu Finlandię się udało, w tym roku Pernilla odpadła. Niezwykle spokojny występ okazał się niewystarczająco dobry, by wpuścić Finów do finału. Jak się okazuje, to już kolejny raz kiedy wiolonczela na scenie przyniosła komuś pecha.

IZRAEL: Przyznać trzeba, że było bardzo kolorowo, dynamicznie i rock’n’rollowo. Osobiście nie byłem pewien, czy chcę ten utwór w top10, ale po obejrzeniu występu utwierdziłem się w przekonaniu, że Izabo na finał zasłużyło. Jak widać jednak się nie udało, a w tych idealnie oczywistych wynikach nie było miejsca dla Izraela, który na ESC ma dość zmienne szczęście. Drugi raz z rzędu Izrael nie wchodzi do finału ESC.

SAN MARINO: Nie udało się. Po raz trzeci San Marino straciło szansę na awans, chociaż stosunek fanów do utworu Monetty zmienił się w ciągu tych paru miesięcy. Na początku wszyscy go krytykowali, później okazało się, że ludzie go słuchają, a na imprezie w Londynie świetnie się do niego bawili. Valentina udowodniła, że dobrze umie śpiewać, choreografię przygotowała ciekawą, pełną rekwizytów i strojów. Bardzo dobre były też wizualizacje. Niestety…utwór okazał się zbyt słaby. Warto dodać, że „The Social Network Song” to ostatni eurowizyjny utwór w dorobku Ralpha Siegela. Kompozytor poinformował, że odchodzi na eurowizyjną emeryturę.

AUSTRIA: Złośliwi twierdzą, że jak Eurowizja już nie jest organizowana przez Niemcy, to Szwajcaria i Austria nie mogą liczyć na „taryfę ulgową”. Rok temu był powrót i był finał, w tym roku było na pewno inaczej pod kątem stylistyki i prezentacji, ale bez dobrego rezultatu. Świetne show Trackshittazów nie przekonało Europy. Czy było zbyt ordynarne, czy przeszkodziła bariera językowa? Ciężko stwierdzić…

Perfekcja w oczy kole

Półfinał pierwszy zakończony. Jak wypadł technicznie? Dobrze, ale bez specjalnej euforii. Zarówno praca kamer, jak i wizualizacje, grafiki itp. oceniane są dobrze. Ciekawym pomysłem jest na pewno ujęcie Crystal Hall zmieniającej kolory zgodnie z barwami krajów. Nie wszystkim podobały się pocztówki – dla jednych były zbyt turystyczne, dla innych pokazywały niemal nierealnie piękne miejsca i zabytki Azerbejdżanu, dla jeszcze innych przedstawiały kraj, który chce mieć wszystko i być ze wszystkim kojarzony. Osobiście nie podobał mi się slogan „Holy Land” przed występem Izraela.

Prowadzący byli raczej słabi i bezbarwni, a ich dowcipy nikogo nie śmieszyły. Często widać było, że czytają tekst z promptera, a i tak robili błędy, w tym ten największy – pominięcie Hiszpanii przy wymienianiu krajów Big 5. Ciekawym zabiegiem było zrobienie sobie żartów z obowiązku prowadzenia Eurowizji po francusku. Zarówno prowadzący niemieccy jak i tegoroczni pokazują, że mają z tym problemy i że jest to raczej przykry obowiązek. Może warto pomyśleć nad zmianą tej zasady, skoro dwujęzyczna Eurowizja chyba nie jest nikomu potrzebna, zwłaszcza, że wstawek w języku francuskim z roku na rok jest coraz mniej.

Podawanie wyników wypadło zgrabnie, ale zabrakło emocji. Ujęcia na oczekujące w green roomie delegacje nie zawsze pokazywały napięcie, a po ogłaszaniu wyników zabrakło ujęć prezentujących wiwatujących fanów. Ogólnie zdawało się, że widownia jest dość „ciężka”, ale to zapewne wynika z tego, że nie chciano pokazywać konkretnej grupy fanów, bo jest to niezgodne z polityką społeczną kraju. Podobna sytuacja była w Moskwie, gdzie preferowano pokazywanie siedzących i nudzących się VIP-ów niż kolorowo przebranych fanów Eurowizji. Widzowie zwracali też uwagę na zbyt duże flagi, które często zasłaniały scenę i przeszkadzały w odbiorze. Osobiście zdenerwował mnie człowiek z wielką flagą Kosowa, który zasłaniał występ Mołdawii.

I na koniec jeszcze kilka ciekawostek z Wielkiej Brytanii. W tym roku BBC Three postanowiło nieco urozmaicić półfinał i chociaż nie emitowano bloków reklamowych, to jednak widz w UK nie zobaczył tego, co organizatorzy przygotowali w przerwach i Interval Act. Zamiast tego zobaczyliśmy dość ciekawy i śmieszny reportaż z Opening Party, później rozmawiano też z Engelbertem (który stwierdził, że nikogo nie oceni, bo sam jest oceniany), Loreen, Nikki Jamal (która albo ma problemy z rozumieniem po angielsku, albo jest głucha) i z Niną Zilli, która dość ekspresyjnie odpowiadała na pytania. Z powodu wejść BBC Three na żywo z Crystal Hall widzowie stacji nie obejrzeli m.in. drugiego skrótu piosenek (Wielka Brytania nie głosowała w tym półfinale) i Interval Act. Nadawca nadrabiał jednak sympatycznym komentarzem, pełnym ciekawostek dot. m.in. historii Wielkiej Brytanii na ESC i jej relacji z innymi państwami konkursu.


16 komentarzy

  1. Bliźniacy z Irlandii wcale nie byli pierwsi z wodą – Eva Rivas miała na scenie małe „źródełko”.

    Polubienie

  2. Trafiłem tylko! 6/10,ale wybierałem,to co mnie się podobało,te piosenki ,które chciałem zobaczyć we finale,a nie „pewniaki”.

    Ogólnie widowisko przebiegło sprawnie. Zauważyłem ,że przy występie Rumunii,wokalistka straciła odsłuch.

    Co mnie zasmuciło: brak awansu Szwajcarii,Finlandii czy Belgii.

    Co mnie pozytywnie zaskoczyło: występ Austrii.

    Co mnie nie dziwi od lat: kolejny raz z rzędu awans Grecji,Rosji.

    Co mnie wystraszyło: układ ust „wokalistki” Ivi,oraz choreografia Greczynki ,wypisz ,wymaluj, to Helena z 2005,

    Co mnie martwi:”pewniaki” które pewnie zajmą miejsce w TOP 10 finału,

    Co mnie ubawiło:Rambo i Valentina,

    Polubienie

  3. Powiem tak generalnie zgadzam się z tym co napisałeś.
    – flagi zasłaniały scenę – to napewno na minus
    – praca kamer niestety w moim odczuciu niebyła perfekcyjna
    + Rumunia jeżeli bez odsłuchu czy jak to tam się zwie to dla mnie i tak nieźle wypadli chociaż jak wczoraj pisałem momentami nie dało się tego słuchać.
    + Islandia można się było spodziewać, że jak nic nie zepsują w swoim wykonaniu to będzie finał.
    +/- co do typowań to udało mi się trafić 7/10 – w tym roku skuteczność większa bo ująłem kraje, które napewno awansują np Rosja czy Grecja – nie typowałem napewno –
    – Węgry – dobre wykonanie chodź piosenka od początku mi jakoś nie leżało to na scenie jak również Szwajcaria wypadło poprawnie i z tego duetu wybrał bym na 100% Szwajcarii, której mi najbardziej szkoda jeżeli chodzi o wczoraj
    – Irlandia – mnie osobiście oni już nie bawią piosenka poprawa znowu podobne wygłupy na scenie – niestety kosztem Łotwy weszli do finału
    – Mołdawia – która moim zdaniem awansowała głosami jury bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Izrael był lepszy i zaraz za Szwajcarią zajmuje miejsce w top 3 krajów które nie weszły kosztem tych co wymieniłem.

    A teraz odnośnie samego semi 1 –

    Oglądałem w tym roku po grecku i powiem wam, że komentatorka była jakby to powiedzieć nie do zniesienia. Już mnie nie dziwi, że Grecja głosuje na Cypr i odwrotnie bo wczoraj jak awansował pierwszy Cypr to było nic tylko fantastycznie, biutiful (celowo tak napisałem) i wogóle naj naj (la la la) refren pojawił się niebawem jak odsłonięto kopertę grecką wtedy dodała super, super – można liczyć na 12 sobie pomyślałem. Poza tym mnie się nie udało usłyszeć, że nie wymienili Hiszpanii bo komentatorka grecka skutecznie zagłuszała prowadzących na początku to miałem ochotę zmienić kanał. Sami prowadzący byli też w nie najlepszej formie. Co do pocztówek to tak w połowie stawki uczestników zaczęły mi się nudzić chyba jedne z gorszych do tej pory jak również niektóre wizualizacje. Scena jak pisałem wczoraj mnie osobiście się nie podobała i była w moim odczuciu jedną z gorszych to tej pory te elementy 3D mi troszkę przeszkadzały. W Grecji jak były łączenia green roomem i pokazywali to całe party to leciały reklamy.
    Jakbym miał wystawić ocenę – patrząc na wszystko również na to, że tyle kasy w to wpompowano to w skali szkolnej byłaby to raczej ocena dostateczna no może z małym plusikiem.

    A wyprzedzając fakty czy ktoś wie kto będzie prowadził resztę semi2 i finał.

    Uzupełniając notkę zapomniałem jeszcze napisać o początku. Jak zwykły widz włączył to pewnie zaraz przerzucił kanał koncert tak na dobre rozpoczęła Islandia. Kolejnym kiczem było San Marino, też tak jak wczoraj ktoś pisał denerwowało mnie to latanie po całej scenie, a animacje wcale nie były takie fajne i chociaż piosenka na scenie prezentowała się trochę lepiej niż w odsłuchu to i tak była jedną z kandydatek do ostatniego miejsca teraz zostało pytanie czy awansuje Gruzja.

    Polubienie

    1. Prowadzacy sie nie zmienia. Nie mozna powiedziec na pewno ze izrael byl lrpszy. To twoja opinia, ja sie z nia nie zgadzam

      Polubienie

      1. Ja też się nie zgadzam z bursztynem3. Jak widzisz, bursztyn3, jednak niektórzy mają wątpliwości;). Również wg mnie Mołdawia była lepsza – tzn. mołdawska piosenka bardziej mi przypadła do gustu, po wczorajszym występie (wcześniej była mi obojętna). Nie mówię, że izraelska piosenka była zła – po prostu bardziej spodobała mi się mołdawska. Jak już pisałem wczoraj – Albania też mi się spodobała, no ale tak to właśnie jest, że często eurowizyjne występy zmieniają trochę zdanie o piosenkach:).

        A propos Izraela jeszcze – stwierdzenie „Holy Land” przed Izraelem nawet pasowało:), widać było, że starali się chociaż trochę dopasować te foldery turystyczne Azerbejdżanu do danego kraju:). Tylko nie widziałem zbyt dużo analogii do innych krajów… może śnieżyste góry przed Islandią i chyba Szwajcarią:). Ale jakby się zastanowić, to pewnie można by dostrzec więcej analogii… ale ja się skupiłem na obserwowaniu tych pięknych widoków:).

        Polubienie

    2. Spróbuj tv irlandzką, w kablówce/satelicie lub w Internecie. Komentator nie mówi zbyt dużo, a na dodatek po angielsku, więc chyba bardziej zrozumiale (no chyba, że znasz j. grecki bardziej, niż angielski:)). Ja parę słów po grecku znam, ale wiem też, że Grecy to bardzo gadatliwy naród, więc nie dziwi mnie wcale to, co napisałeś o komentatorce:).

      Polubienie

    1. Tak to:). A z kolei Eleftheria urodziła się na Cyprze:).

      A propos występów tych dwóch dziewczyn: występ Eleftherii wg mnie wypadł dobrze. Trochę po tych wszystkich opiniach obawiałem się, jak to wyjdzie na żywo, ale wyszło całkiem dobrze. Dziewczyna radziła sobie, mimo dynamicznego układu choreograficznego (również dostrzegłem podobieństwa do choreografii Eleni Paparizou:)). Ivi trochę gorzej – zaśpiewała wg mnie dosyć niskim głosem, ale może właśnie dzięki temu wyszło to nawet ok (choć gorzej, niż Eleftherii, skoro już porównuję te występy). Zresztą w ogóle, „sopranem” to ona przecież nie śpiewa:), ale myślę, że ogólnie to lepiej by jej szło w piosenkach typu ballady, lub trochę wolniejszy pop, albo nawet rock. Nie każdy głos nadaje się idealnie do dance’u, techniawek czy szybkiego popu… no ale ogólnie, oba występy na plus. Cieszę się, że awansowały, gdyż lubię obie te piosenki.

      I spełniłem dokładnie standard typowań czytelników Dziennika Eurowizyjnego – gdyż trafiłem właśnie 8/10:). Nie przewidziałem awansu Albanii i Mołdawii, ale doceniłem obie te piosenki właśnie w trakcie wczorajszego półfinału. Już się nie mogę doczekać jutrzejszego półfinału, jak chyba każdy:).

      Polubienie

    2. wedlug szefowej cypryjskiej delegacji zarowno ‚Cypryjka’ jak i ‚Greczynka’ sa Cypryjkami 🙂

      Polubienie

  4. „Mało kto zauważył, że podczas występu do „Zaleilah” rozegrał się prawdziwy dramat, bowiem wokalistce Elenie wypadł odsłuch i resztę utworu wykonała już bez niego.”
    Spora pomyłka bo Rumunce nie wypadł osłuch,ona go po prostu straciła a później sama go wyjęła 🙂 bo jej przeszkadzało nie słyszenie niczego.

    Polubienie

    1. Faktycznie, ja też zauważyłem, że coś jest nie tak, bo występ Eleny z Rumunii nie był idealny… ale i tak poradziła sobie nieźle, biorąc pod uwagę te problemy techniczne.

      Polubienie

  5. Wczoraj oglądałem trochę transmisję na internetowej stronie telewizji irlandzkiej, ale jednak czasami mi przycinało, więc czasami zaglądałem też na eurovision.tv, które na szczęście działało. A propos – na początku chyba było dobrze, ale potem coś się stało chyba z kamerą (internetową?) i pokazywało niecały obraz. Dało się oglądać, chociaż czasami dziwnie to wyglądało, jak np. prowadzącej akurat coś mówiącej nie było prawie w ogóle widać, natomiast chyba Ell stał w środku ekranu i tylko się uśmiechał:). Coś jednak nie do końca było w porządku z tą transmisją, no ale jak mówię, dało się to oglądać. Jak myślicie, co to było? Czy to wynikło z problemów technicznych realizatorów show (kamera się komuś osunęła?:)), czy może to wina komputerów danych osób, tzn. playerów, może wtyczek, może jakichś sterowników itp.? Bo wiem po komentarzach, że nie tylko u mnie to było. Ale ogólnie, technicznie rzecz biorąc, nawet gdy wezmę pod uwagę te drobne problemy, to da się obejrzeć i już nie mogę się doczekać czwartku i zwłaszcza soboty:).

    Polubienie

  6. Jak dobrze pamiętam, to wczorajszych 8 finalistów ,jest identycznych co rok temu.
    Miejsce we finale straciła Austria i Szwajcaria ,a zyskała Mołdawia i Cypr.
    Jak na razie zanosi się na niemal taki sam skład finału co w Niemczech.
    Zobaczymy jak będzie jutro.
    Ciekawe jakby poradziła sobie Polska?
    Z tym co prezentowaliśmy do tej pory,raczej marnie.Biorąc pod uwagę zasadniczo 2 wolne miejsca.To byśmy byli pod kreską.
    Co mnie zaszokowało negatywnie- awans Irlandii,myślałem że Europa, drugi raz nie złapie się na ich wygłupy.Myliłem się.
    Odnośnie publiczności- osoby w pierwszych rzędach żywo reagowały na to co dzieje się na scenie,ale im dalej to „fani” byli sztywni i mizerni.
    Ogólnie show przebiegło sprawnie.

    Polubienie

  7. Transmisję oglądałem na TVR International (miałem oglądać na Ictimai TV albo RTV SLO 2 ale im niestety padł sygnał) zas mój wynik to 6/10 – a w finale niestety zabrakło: Anmary i Valentiny (czyli moich dwóch ulubienic), Rambo Amadeusa oraz raperów z Austrii. Za to weszły jakieś dziadostwa z Albanii (moim zdaniem to nie był śpiew tylko wielki krzyk) i Mołdawii (gdzie wokalista przypominał mi Mieszka z „Grupy Operacyjnej”) i rybna (a więc szara i nudna) propozycja Danii gdzie z ową rybą kojarzył mi się także strój piosenkarki (był w stylu marynarskim a marynarze kojarzą się z morzem a te zaś z rybami które w niej pływają) ale w sumie to lepsze niż horror z Izraela gdzie piosenka stylem przypominała lata siedemdziesiąte lub nawet sześćdzieJeżeli chodzi o organizacje konkursu to ja nie mam zastrzeżeń aczkolwiek przyczepiłbym się do grafiki która jest skopiowana z zeszłego roku oraz nie właściwej kolejności w pocztówkach – najpierw powinna być pocztówka, potem grafika z nazwą państwa i widok Kryształowej Areny „udekorowanej” w kolorach barw narodowych.
    Minusem jest też obcięta o półgodziny transmisja koncertu i fatalni (zwłaszcza po francusku) prowadzący – zeszłoroczni byli o wiele razy lepsi
    siąte których po prostu nie cierpię.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.