
08. Belçika (Belgia)
W tym roku to Flandria opiekuje się Eurowizją pod flagą belgijską, więc podobnie jak dwa lata temu nadawca wybrał reprezentanta wewnętrznie. Postawił na Laurę van den Bruel czyli wokalistkę znaną pod pseudonimem Iris albo Airis. Ma 17 lat, więc jest jedną z najmłodszych uczestniczek Eurowizji 2012. Dwa lata temu została odkryta przez wytwórnię Sonic Angel, nagrała singiel „Wonderful” i całkiem dobrze została z nim przyjęta. I na tym na razie jej muzyczna biografia się kończy. Sonic Angel stało za Tomem Dicem, więc pewnie dlatego nadawca belgijski postanowił ponownie wysłać na ESC kogoś z tej właśnie wytwórni.
BARTŁOMIEJ (18): Pierwsze zdanie jakie przychodzi mi na myśl to: „Eh… szkoda, że tak nudno i słabo„. Iris to utalentowana wokalistka, ale piosenka wszystko psuje. Jest nudna jak flaki z olejem. Nawet gorsza niż zeszłoroczna.
„Would you” zostało stworzone przez Jean’a Bosco Safari, Waltera Mannaerts’a i Ninę Sampermans. Co ciekawe, Jean urodził się w Rwandzie (Centralna Afryka), uważany jest za jednego z najlepszych live-performerów w Belgii. Więcej na temat tego ciekawego artysty przeczytać można TUTAJ. Walter stał za karierą grupy BAB, znanej z preselekcji belgijskich do JESC. Z kolei Nina to 18-letnia wokalistka i autorka tekstów, przygotowuje się do wydania debiutanckiego albumu. „Would you” było jednym z dwóch utworów, które usłyszeliśmy podczas mini-finału narodowego. Wielu fanów twierdzi, że druga propozycja – „Safety net” była lepsza, jednak pojawiały się argumenty, że Iris lepiej czuje się śpiewając „Would you”, bo tekst jej bardziej odpowiada. Skoro pisała go osoba starsza tylko o rok od wokalistki, to chyba wszystko się zgadza.
MATEUSZ (18): Iris podczas belgijskich selekcji niestety niezaprezentowała niczego ciekawego. Szkoda, bo młoda wokalistka ma wielki potencjał. Would You – jest piosenką, która jak setki innych jej podobnych w wcześniejszych edycjach, przejdzie bez echa w Baku. Po „Me and My Guitar” Flandria znowu wystąpi z balladą, ze skromną oprawą.
Belgia obecna jest na Eurowizji od samego początku, jednak sukcesów nie ma zbyt wielu. Wygrała tylko raz – w 1986 (w 2010 wygrała półfinał), za to aż 8 razy była ostatnia, a od czasu wprowadzenia półfinałów ponosi same klęski (do finału dostała się tylko raz). Największym ciosem była dla Belgów porażka Kate Ryan, której „Je t’adore” nie weszło do finału, a w półfinale wypadło nawet słabiej niż „Follow my heart” rozbudowanej grupy Ich Troje. Ostatni sukces Flandrii to zwycięstwo w półfinale i 6. miejsce w finale 2010, natomiast Walonii – 2. miejsce w 2003 roku. Oficjalnym portalem eurowizyjnym flamandzkiego nadawcy Een jest dział Eurovisie Song Festival strony een.be, gdzie znajdziemy informacje o Iris, piosenkach eurowizyjnych i Baku.
KAJETAN (19): Zwykła, niczym nie wyróżniająca się ballada, nużąca po kilku odsłuchaniach. Jak robić ballady, to tylko chwytające mocno za serce.
08. Bolqarıstan (Bułgaria)
Przeciwieństwem skromnej Iris jest reprezentująca Bułgarię Sofi Marinova Kamenova, wielka diva muzyki bułgarskiej i romskiej, która na Eurowizji zaprezentuje klubowy przebój „Love unlimited”. Ma 37 lat, urodziła się w Sofii, jest przedstawicielką nurtu czalga, łączącego pop z elementami folku bałkańskiego, cygańskiego i greckiego. Jest przedstawicielką diaspory romskiej w Bułgarii. Swój pierwszy album wydała w 1997 roku, do tej pory ma ich na koncie kilka, tak jak i sporo sukcesów festiwalowych. W jej przypadku sprawdza się powiedzenie „do trzech razy sztuka”, bowiem udało jej się pojechać na Eurowizję za trzecim podejściem (i pierwszym samodzielnym). W 2005 roku startowała razem ze Slavi’m Trifunovem, który przed finałem zrezygnował z udziału, bo uznał, że selekcje są ustawione (co w końcu okazało się prawdą). Dwa lata później Sofi nazwałą się „Roma Pearl” i wraz z raperem Ustatą zaśpiewała utwór po rosyjsku „Ya tvoya” – zajęła 3. miejsce.
ADAM (20): Od początku wiedziałem, że po Bułgarii nie można spodziewać się dobrego wyboru. Po prostu nie było takiej możliwości. I nie jestem zaskoczony, że wybrano tak okropną sieczkę. Odklepywanie „kocham cię” w setce języków do okropnych dźwięków nie imponuje niczym. A Sofi sama w sobie irytuje mnie niesamowicie. Jej mimika mnie przeraża. Wielkie NIE ode mnie.
„Love unlitimed” (albo jak kto woli „Ljubov bez granitsi” czy „Love without borders”) napisane został przez Kruma Georgieva (nie mylić z bułgarskim szachistą), Yasena Kozena (panowie wcześniej stworzyli m.in. „Eagle” dla Miro) i Doni Vasilevę. Co ciekawe, Sofi Marinova miała demo wersję swojego utworu wgraną na telefon już na 6-7 miesięcy przed zgłoszeniem jej do preselekcji. Długo myślała, czy to wysłać…Utwór posiada słowa „Kocham Cię” w 10 językach: (kolejno) tureckim, greckim, hiszpańskim, serbskim (chorwackim, bośniackim), bułgarskim, cygańskim/romskim, włoskim, azerskim, francuskim i angielskim. Dodatkowo pojawia się też arabskie „habibi” co oznacza „mój miły”. Refren zawiera trzy języki romańskie, dwa słowiańskie, dwa tureckie i tylko jeden germański. Wersja preselekcyjna o 20 sekund przekraczała dozwoloną długość piosenki eurowizyjnej. Nie była faworytem jury preselekcji.
MATEUSZ (18): No i pora na „torrent me me me” czyli rekordzistkę w ilości języków w utworze. Nie będe tu oryginalny jeśli powiem, że muzyka Sofi zalatuje twórczością Inny. Romska wokalistka ma dobry głos ale mnie on osobiście irytuje. Szkoda, że Bułgaria poszła w to co potrafi robić najlepiej, czyli w disco.
TOMASZ (21): Piosenka szczerze mówiąc „śmierdzi” żeby nie powiedzieć „podwala” rumuńską wokalistką muzyki klubowej Inną. Śpiewanie o miłości w różnych językach też mi się perfidnie kojarzy (jakiś zbieg okoliczności?) z Rumunią – tym razem z 2007r.
Bułgaria bardzo późno dołączyła do rodziny eurowizyjnej i do tej pory nie idzie jej zbyt dobrze. Jedynym sukcesem (awansem do finału, pozycją w top5) był start w 2007 roku – 5. miejsce (ale 6. w półfinale). Poza tym jednym wyjątkiem, od 2005 roku Bułgaria bezskutecznie stara się o wejście do finału. Nadawca BNT ma uruchomioną specjalną stronę eurowizyjną dostępną TUTAJ. Pełno tam informacji na temat samej Sofi, ale też dot. Eurowizji i preselekcji narodowych. Zapału Bułgarom nie brakuje, więc pewien środkowoeuropejski nadawca publiczny powinien brać z nich przykład.
MICHAŁ (16): Stricte rumuńska aranżacja, ale melodia, prosty, lecz dość ciekawy tekst i język bułgarski sprawiają, że słuchając tego utworu, czuję się jakbym stał na plaży w Złotych Piaskach, muskany przez wodę, słońce i wiatr. Utwór ma w sobie po prostu to coś, co niesamowicie mnie do niego przyciąga. Oby tylko Sofi podszkoliła swój wokal do maja i oby miała fantastyczną pracę kamer i wizualizacje – w innym wypadku przepadnie niezauważona, bo jak już zapowiedziała, na scenie będzie występowała sama, bez chórków i tancerzy.
Masz ciekawe pytanie do Iris lub Sofi? Wpisz je w komentarzach, a być może pytanie zostanie zadane przez naszego czytelnika, Szymona, podczas konferencji prasowej wokalistów w Baku.
W związku z prezentacjami uczestników, na naszej grupie Facebooka organizowane są duele, w których wybierać będziemy lepszą piosenkę z dwóch właśnie prezentowanych. Wczorajszy duel wygrała Szwajcaria (67,53%), pokonując Ukrainę (32,47%). W tym momencie wynik to 5:2 dla pierwszego półfinału.
Przypominam o głosowaniu w półfinałach plebiscytu „Nasz Faworyt”. Aby wziąć udział, należy wysłać na blazewicz.poczta@gmail.com punktacje (1-8,10,12) dot. dwóch grup półfinałowych (osobna punktacja dla pierwszego i osobna dla drugiego półfinału). Głosowanie trwa do 13 kwietnia.

Utwór bułgarski jest bardzo fajny, ciekawy językowo i ambitny muzycznie. Faktycznie, nawiązuje do rumuńskich klimatów klubowych, ale dla mnie to zaleta:). Mam nadzieję, że będzie wysoko na ESC, bo bardzo na to zasługuje. Utwór Sofi Marinovej ma też bardzo piękne przesłanie – miłość bez granic:). Doskonale brzmi to w czasach jednoczącej się Europy, gdzie wszystkie narody powinny współpracować ze sobą bez jakichkolwiek uprzedzeń.
Życzę wszystkim czytelnikom bloga, oraz autorowi bloga – Maciejowi, zdrowych, wesołych i radosnych Świąt Wielkanocnych oraz mokrego Śmigusa Dyngusa:).
PolubieniePolubienie
Bla, bla, bla, bla, bla, bla miłość bez granic, współpraca wszystkich narodów, bzdura, bajka, bujda i pobożne życzenie.
Bułgaria z półfinału nie wyjdzie. Mnogość języków już była kilkukrotnie sprawdzana na Eurowizji i nigdy nic dobrego z tego nie wyszło. Przesłania żadnego nie niesie, może poza „głosujcie na mnie bo mam w refrenie ‚kocham cię’ w dziesięcu językach”, teksty disco polo są już lepsze. Muzyka też do niczego, odrobiny oryginalności w tym nie ma. Z takim czymś to można co najwyżej na potańcówę do remizy gdzieś na zadupiu a nie do Ełropy. No ale więcej niż „umca umca” to może być dla niektórych za wiele do przyjęcia.
Gdyby Mati nie zauważył to Ełropa się rozpada, a żaden naród nie rezygnuje ze swoich partykularnych interesów w celu zjednoczenia, likwidowania uprzedzeń ani tym bardziej z miłości.
PolubieniePolubienie
Miałbym takie pytanie do Sofi: czy inspirowała się właśnie tą muzyką klubową z sąsiedniej Rumunii? Oraz jakimi kryteriami kierowała się przy wyborze języków, w których śpiewa w tej piosence. Chyba domyślam się odpowiedzi na te pytania, ale fajnie będzie usłyszeć, gdy (i jeśli) ona to potwierdzi:).
Pytanie do Klemenza: czy i kiedy będzie można głosować na BIG5 + Azerbejdżan w tym plebiscycie na faworyta?
PolubieniePolubienie
Podobnie jak rok temu, kraje finałowe mają zagwarantowane miejsce od razu w IV etapie głosowania. Aktualnie trwa I i II etap 🙂
PolubieniePolubienie
Ja na szczęście nie widzę,żeby Europa się rozpadała.Cieszę się,że żyję w takich czasach ,gdzie przynajmniej w naszej części kontynentu nie ma konfliktów zbrojnych itp.
To,że każdy kraj dba o swoje interesy to jest normalne,najpierw ja,a potem reszta.Grunt ,że jest spokojnie.
Eurowizja jest przykładem,że ponad różnicami można organizować wspólne programy.
Europa różniła się i różnić się będzie- to charakteryzuje nasz kontynent.Ważne ,aby różnić się pięknie i żeby był pokój,spokój.
Bułgaria,Belgia.
Stawiam na Belgię-życzę im awansu.
Spokojnych świąt Wielkanocnych dla wszystkich czytelników i autora blogu
PolubieniePolubienie
Znowu dwa koszmarki – jeden tani (Bułgaria), drugi miałki (Belgia). Czekam na jakiś ciekawszy pojedynek.
PS Parę dni temu przeczesywałem dekoder Cyfrowego Polsatu w poszukiwaniu stacji transmitujących Eurowizję i odniosłem wrażenie, że sygnał kanału macedońskiego jakby się poprawił. A może to było złudne?
PolubieniePolubienie
A ja znów odmiennie niż poprzednicy. Uważam iż Bułgarii w tym roku należy się awans, w przeciwieństwie do nudnej Belgii. Love unlimited to nie jest Voda, ale na miejsce w TOP 20 finału zasługuje. 🙂
PolubieniePolubienie
Belgia. Jest średnia, ale przyciąga. Poza tym w porównaniu z takim dnem jak Bułgaria prawie wszystko jest dobre.
A, i wesołych świąt 🙂
PolubieniePolubienie