Notka specjalna


Margot Hielscher podczas Eurowizji 1957

HISTORIA NIEMIEC NA ESC

  • 1956-1960
Niemcy to najdłużej uczestniczące w Eurowizji państwo. Nasi zachodni sąsiedzi zadebiutowali w 1956 roku, a zabrakło ich jedynie w 1996 roku. W związku z całkiem innymi zasadami, na których opierała się Eurowizja w 1956 roku, Niemcy wystawiły dwa utwory: "Im Wartesaal zum grossen Gluck" Waltera Andreasa Schwarza i "So geht das jede Nacht" Freddy’ego Quinna. Ponieważ nigdy nie opublikowano szczegółowych wyników pierwszej Eurowizji, nie wiadomo jak poradziły sobie obydwie kompozycje niemieckie. O balladzie Waltera Andreasa Schwarza (1913-1992) mówi się, że mogła zająć drugie miejsce, zwłaszcza dlatego, że Niemcy zostały gospodarzem ESC 1957. Z kolei utwór w stylu rock’n’rolla, który na scenie eurowizyjnej wykonał Freddy Quinn (ur. 1931) doczekał się japońskiego coveru pt. "Kimi wa maiban no". 
Niewiele wiemy o przebiegu preselekcji niemieckich 1956. Pewna informacją jest to, że w ogóle się odbyły.

Preselekcje w 1957 odbyły się we Frankfurcie, a prowadzącym był Hans-Joachim Kuhlenkampff. Udział w finale wzięło czterech wykonawców: Renee Franke (miejsce 2.), Illo Schieder (miejsce 4.), Paul Kuhn (miejsce 3.) oraz zwyciężczyni – Margot Hielscher (ur. 1919), która stała się pierwszą kobietą reprezentującą Niemcy na ESC. Jej utwór "Telefon, Telefon" opowiada o tym, że wokalistka uwielbia otrzymywać drogą telefoniczną wiadomości od swojego lubego. W trakcie występu Margot śpiewała do telefonu w wielu językach (m.in. po angielsku, hiszpańsku, francusku) co uważane jest za pierwszy "wielojęzyczny" występ w historii Eurowizji. Pod koniec utworu Margot informuje swojego "rozmówcę", że nie może dłużej rozmawiać, bo jej czas na scenie się skończył. Telefoniczny występ Niemki oceniony został na 8 punktów (po jednym punkcie z Belgii i Włoch, aż 6 punktów od Francji) co pozwoliło na zajęcie 4. miejsca (remis z Luksemburgiem). 
Warto dodać, że w tym roku Niemcy były gospodarzem Eurowizji. Nadawcą zaangażowanym w przygotowania ESC było HR i ARD. Konkurs odbył się we Frankfurcie. 

20. stycznia 1958 roku w Dortmundzie wybrano trzeciego reprezentanta Niemiec. W finale brało udział 12 wykonawców, a każdy występ oceniany był przez specjalne jury. Pierwsze miejsce zdobył utwór "Fur zwei Groschen Musik" wykonywany przez Margot Hielscher. Tym samym wokalistka drugi raz trafiła na Eurowizję. Zabrakło jednak telefonu i sympatycznych słów, a utwór w stylu typowego "chanson" sprawił, że Niemcy zdobyły tylko 5 punktów (2 od Francji i po jednym od Szwecji, Austrii i Belgii) co wystarczyło do zajęcia 7. miejsca (między Austrią i Belgią a Danią). 

W 1959 roku na Eurowizję pojechały bliźniaczki Kessler (Alice i Ellen), urodzone w 1936 roku. Wokalistki wykonały utwór "Heute Abend wollen wir tanzen gehen". Ta szybka kompozycja zdobyła tylko 5 punktów (2 od Francji, po jednym od Belgii, Szwajcarii i Włoch) i zajęła 8. miejsce (pomiędzy Włochami i Belgią a Szwecją i Austrią). 

Preselekcje niemieckie do Eurowizji 1960 odbyły się 6. lutego w Wiesbaden. Spośród dziesięciu kompozycji zwycięzcę wybierało 45-osobowe jury, w skład którego weszło 15 ekspertów i 30 osób z publiczności. Wygrał Wyn Hopp czyli Wynfried Lussenhop (ur. 1936) z utworem o francuskim tytule "Bonne nuit, ma cherie". Mimo tytułu, cały utwór wykonany został po niemiecku, zgodnie z zasadami Eurowizji 1960. Ballada w formie kołysanki spodobała się Europie – zdobyła 11 punktów (najwięcej znowu od Francji – tym razem 4) i czwarte miejsce (remis z Norwegią). 

Kolejne części niemieckiej sagi eurowizyjnej już wkrótce. Przypominam, że cały czas opisuję historię Niemiec Zachodnich, ponieważ to właśnie ta część współczesnych Niemiec brała udział w Eurowizji do 1990 roku. 

10 komentarzy

  1. eurowizję z lat 50 i 60 od dzisiejszej dzieli przepaść. konkursy zupełnie nieporównywalne min. ze względu na ilość uczestników, warunki techniczne, liczbę widzów itd. dzisiaj sporo tych utworów wzbudza śmiech… polecam escradio.com, czasami puszczają piosenki z tamtej epoki- brzmią naprawde dziwnie, mają manierę mówienia i luźnej melorecytacji niż śpiewu z prawdziwego zdarzenia. no i siermiężny aranż…

    a przypomnienia działają budująco. jak człowiek pomyśli że taka portugalia 46 lat bierze w eurowizji i ani razu nie wygrała a najlepsze miejsce to szóste, albo że taka finlandia na zwycięstwo czekała 45 lat, to jakoś można zdzierżyć że znowu przepadliśmy… 😉

    Polubienie

  2. Polecam wszystkim album Leny „My cassette player” – solidna płyta utrzymana w klimacie indie-pop 😉 Takie pomieszanie Bjork, Lily Alen i wdzięcznego śpiewu Leny.

    Polubienie

  3. Odnośnie udziału Polski w ESC 2011 to myślę, że jednak TVP zdecyduje się wysłać reprezentanta do sąsiadów, jednak nie zmieni się wiele.
    TVP nie zrobi nic, aby wygrać ten konkurs w 2011.
    Wygrana wiąże się z organizacją konkursu w 2012 a na początku czerwca EURO2012, więc wszelkie nakłady finansowe będą tam kierowane z prostych przyczyn- zysków:)
    Idealnym momentem dla Polski na wygranie ESC był rok 2010:)

    Polubienie

  4. Klemz,z całym szacunkiem ale ta satelita na czołówce bloga jest tandetna ;/ ale cała reszta bardzo ładna, właćznie z poszerzeniem kolumny 😀

    Polubienie

  5. czyli rok po roku wgrała Eurowizyjna para no nieźle jeszcze ten fan co wkroczył na scenę i miał kasę za to dostać plus głosowanie polityczne czy jak kto woli sąsiedzkie nie podnoszą oglądalności Eurowizji chodź jak widać dobrze sobie radzi co do nowej szaty bloga jak już pisałem mnie się podoba

    Polubienie

  6. każdy rok jest dobry na wygraną eurowizji 😉 myślę że gdybyśmy ją organizowali w 2012 roku byłoby super, bo mielibyśmy dwie wielkie imprezy masowe co każdej z nich wyszłoby na dobre, jedna promowałaby drugą 😀 poza tym odbywają się w różnych terminach.. no i moglibyśmy zrobić np uroczyste otwarcie stadionu narodowego albo baltic arena urządzając tam eurowizję 😉 to by było coś 😛

    Polubienie

  7. No wlasnie . To by bylo mega fajne i przedewszystkim oryginalne gdybysmy urządzili ESC na stadinie narodowym i na przyklad zaczeli odliczanie do EURO 2012 a scena przypominala by pilkę. Wogóle to mysle ze jezeli kiedys Polska wygralaby ESC to zrobilibysmy ją tak samo jak Moskwa albo jeszcze z wiekszym rozmachem bo wiaomo jak juz cos w Polsce sie robi to sie robi dibrze bo następny raz bedzie sie to robilo za 100 lat;)

    Polubienie

  8. oj darujcie juz te bajki. Wygraliśmy taneczną i co? tvp nawet nie złożyła wniosku o kandydowanie, Pamietacie miss world? impreza tanim kosztem zorganizowana w palacu kultury, gdzie poprzednie edycje byly w halach widowiskowych na tysiace miejsc. pomijajac katowice i spodek spokojnie można było impreze zorganizowac w torwarze, a w sytuacji kiedy tvp kultura emituje z braku pieniedzy powtórki,podyskutujcie sobie o tym czy tvp bedzie stac na marne PDE w korytarzu na woronicza w 2011 (buahaha)

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.