MARCIN MROZIŃSKI REPREZENTANTEM POLSKI


PO KE 2010

MARCIN DO OSLO

Wczoraj wieczorem Polacy wybrali nowego reprezentanta na Eurowizję. Został nim ulubieniec fanów ESC – Marcin Mroziński i jego utwór "Legenda". Na zwycięski utwór zagłosowało 33,61% widzów, co oznacza, że nie tylko fanów Eurowizji oczarowała polsko-angielska kompozycja nagrana przy udziale wokalistek z Mazowsza. Tym samym pierwszy raz od 2006 roku na Eurowizji usłyszymy język polski (niestety, tylko we fragmentach utworu), a pierwszy raz od 2001 Polska wysyła na Eurowizję wokalistę (solistę). Ważną informacją jest też fakt, że Polska to pierwszy kraj w historii ESC, którym wysyła na "dorosły" konkurs kogoś, kto wcześniej występował na Eurowizji dla Dzieci. Mowa o Weronice z grupy KWADro, która wczoraj towarzyszyła Marcinowi na scenie jako chórzystka, a w 2004 roku reprezentowała Polskę na Eurowizji dla Dzieci…również w Norwegii.


Zgodnie z zapowiedziami, Marcin Mroziński wykonał nową wersję swojego utworu, z bardziej folkowym intro, dzięki czemu utwór nieco się wydłużył. Wokalnie Marcin wypadł bardzo dobrze, natomiast wielu obserwatorów krytykowało samą koncepcję występu. Niektórym dwie chórzystki z Mazowsza, Weronika w czarnej sukni i balet nie pasowały do siebie i między tymi elementami nie było żadnego łącznika. Na szczęście do maja jest jeszcze sporo czasu, więc na pewno ekipa dopracuje te szczegóły. Nie obyło się jednak bez wpadki, której widzowie już nie mieli okazji obserwować. Podczas występu na bis chórzystki Mazowsza pomyliły się w tekście, co wprowadziło mały chaos w końcówce utworu.


Marcin Mroziński nie spodziewał się wygranej, widać było, że był w ogromnym szoku. Podziękował swoim fanom, osobom, które go wspierały, w tym stowarzyszeniu OGAE Polska, które przyznało mu dyplom za zajęcie 1. miejsca w głosowaniu na najlepszy tegoroczny utwór.
Według informacji, które pojawiły się w studiu i za kulisami, Marcin przygotowuje się teraz do trasy promocyjnej, która ma objąć zarówno kraje, które jeszcze nie wybrały reprezentanta na ESC 2010, jak i te, które już wyboru dokonały. Zapewne wielu nadawców zaprosi Marcina na występ do siebie. Utwór zbiera sporo pozytywnych komentarzy z wielu krajów Europy i kto wie…może w końcu uważani będziemy za faworytów Eurowizji.


Drugie miejsce zajęła Anna Cyzon (czyt. Sajzon) czyli Polka z Kanady. Wokalistka zdobyła sporo mniej, bo tylko nieco ponad 15% głosów, także nie miała szans na pokonanie Marcina Mrozińskiego. Utwór "Love me" od początku powodował kontrowersje i przyczynił się do podziału fanów na dwie grupy – zwolenników i przeciwników. Zapewne występ zmienił poglady wielu. Według mnie głos Anny nie był zbyt przyjemny, wokalistka częściej krzyczała niż śpiewała, co w wielu momentach nie było miłe dla ucha. Występ był dynamiczny, żywiołowy, a co ciekawe – wielu fanów bardziej niż o wokal obawiało się o strój Anny. Pod koniec jej kostium zaczął się niebezpiecznie zsuwać, na szczęście nie doszło do pikantnej wpadki. Ania na pewno liczyła na zwycięstwo, niestety musiała pogodzić się z przegraną. Przyznała, że raczej nie weźmie udziału w przyszłorocznych preselekcjach, bo wtedy  nie będzie miała czasu, gdyż będzie koncertować. Co ciekawe, Anna zawarła w tekście swojego utworu "Love me" jedno zdanie w języku polskim, co jednak trudno było wychwycić ze względu na akcent wokalistki. Cyzon zapamiętana zostanie też dzięki wypowiedzi przed występem, gdzie stwierdziła: "Jestem Polka", zapominając o polskiej…deklinacji.


Trzecia była Iwona Węgrowska i jej "Uwięziona". Wokalistka liczyć mogła na spore poparcie publiczności, bowiem do studia TVP przyjechało wielu jej zwolenników (z transparentami). Niestety Iwona śpiewała bardzo źle i nawet w studiu było to słychać (najczęściej osoba obserwująca koncert w studiu ma problemy z określeniem jakości wokalu, ale w tym wypadku nie było najmniejszych wątpliwości). W wielu momentach (w zwłaszcza na końcu) wokalistka fałszowała i krzyczała. Dodatkowo obserwatorom nie podobał się jej strój. Pojawiły się też złośliwe uwagi, że tytuł piosenki pasuje do głosu wokalistki, który zdawał się być "uwięziony" i nie brzmiał tak jak powinien, albo jakby chciała tego sama Iwona. Nie przeszkodziło to jednak 14% widzów zagłosować właśnie na jej utwór.


Czwarte miejsce zdobyła jedna z najbardziej pozytywnych uczestniczek selekcji – Aneta Figiel, która swój występ zaczęła elegancko, siedząc przy fortepianie, a później wprowadziła nieco więcej dynamiki, śpiewając i tańcząc w dość ciekawym stroju. Wokalnie wypadła bardzo dobrze, a jej wesoły utwór "Myśl o Tobie" spodobał się 9% widzów, co na pewno jest dla Anety sporym sukcesem, zwłaszcza, że nie była typowana do zwycięstwa, a znana była tylko z programu "Jaka to melodia".


Pierwszą połowę stawki zamykają Leszcze, którzy wystąpili jako pierwsi. Ich występ był kiczowaty, jak przystało na charakter zespołu. Zamiast "skradzionych" instrumentów członkowie formacji używali papierowych atrap. Mimo niechęci ze strony fanów Eurowizji, Leszcze mogły liczyć na spore poparcie osób starszych, którzy lubią tego rodzaju muzykę. Formacja, która wystąpiła na KE tylko po to, by promować swój nowy album (logo z okładki płyty znalazło się nawet na koszuli wokalisty) zdobyła 8% głosów.


Szóste miejsce przypadło formacji Nefer, której występ mógł się podobać ze względu na ciekawe efekty świetlne. Grupa również miała na widownii swój spory fan klub, niestety zabrakło głosów widzów. Siódmy był zespół VIR, którego wokalista niemiłosiernie fałszował. Miejsce ósme zajęli Sonic Lake, a ich występ mało kto zapamiętał. Przedostatnie (wg wielu niezasłużone) miejsce zajęła Zosia, która wokalnie wypadła bardzo dobrze, ale w tym przypadku chyba zadecydowała jakość kompozycji. Ostatnie miejsce zajęły Dziewczyny – wg wielu najbardziej ambitne uczestniczki KE. Niestety ich utwór i chaotyczny występ spodobały się tylko 1,92% widzów.
(wszystkie zdjęcia w notce są mojego autorstwa)

Jutro na blogu
> Plusy i minusy KE 2010
> Informacje z Europy (w tym m.in. z Armenii)

24 komentarze

  1. Na esctoday po raz pierwszy (śledzę tę stronę bodajże od 2004 roku) polski wybór jest szeroko komentowany. Pojawiają się sprzeczne opinie- od że piosenka jest okropna po takie że jest wspaniała, jednak nikt nie jest obojętny. Na pewno „Legenda” nie jest nijaka- to piosenka która zostanie zauważona. jak z ocenami- nie wiem.

    moje uwagi:
    1. angielski tekst- DO WYMIANY. ludzie się z niego śmieją, także z wymowy marcina. może zaryzykować i w całości zaśpiewać po polsku?
    2. chórki- dać im głośniejszy mikrofon na końcówkę. wtedy to marcin staje się chórkiem a główny ciężar piosenki mają udźwignąć panie 😛
    3. występ- nie wiem czy pani z mazowsza przewróciła się specjalnie czy nie, ale to fajny motyw na końcówkę (wtedy musiałyby się obie przewrócić jednocześnie).
    4. w oslo grunt to praca kamer. to one tworzą występ (mogą go nawet zepsuć- jak kate ryan zamiast której przez kilka sekund pokazano podłogę za kulisami)

    wydaje mi się że przy odrobinie szczęścia: poziomu innych piosenek, pozycji startowej, formy marcina, promocji- to będzie pierwsze zwycięstwo polski na eurowizji.
    np zupełnie odświeżona formuła i prawie kameralna eurowizja w sali kongresowej 😉 łódź wrocław albo nowa hala wybudowana na mistrzostwa świata w siatkówce- te już w 2014 roku hehe

    Polubienie

  2. Komentarze spod poprzedniej notki były zabawne, ale mam nadzieję, że tu ich już nie będzie.
    A co do tekstu – to popieram – w 100% proszę po polsku. Po angielsku nikt prawie w Polsce nie umie śpiewać, więc nie jest to najlepsze posunięcie. Tym bardziej, że skoro utwór jest w tonacji etnicznej, to wypadałoby „po naszem” go wykonać.

    Polubienie

  3. mnie najbardziej irytował w czasie wystepu ten strasznie cichy podklad, przez to piosenka stracila caly swoj urok, uwazam ze powinni w aranzu dodac cos mocniejszego z akcetem, bebny itd, zeby to mialo wiekszy i bardziej emocjanalny wydzwiek, a moze mnie sie tylko tak wydaje hmm

    Polubienie

  4. Ciekaw jestem czy „Legenda” pojawi się na ESC jako „Legenda” czy jako „Legend”… I czy będą jakieś zmiany w nazwie artysty, np. tylko imię (co często się zdarza) lub pseudonim (takie specjalnie na ESC też się czasem pojawiały).

    Ciekaw też jestem czy chórzystki z Mazowsza będą jakoś oficjalnie odnotowane w nazwie artysty wzorem Chorwacji z 2005 r., czyli w tym przypadku Marcin Mrozinski feat. Mazowsze Members.

    A może nic się nie zmini, no może tylko poza raczej pewnym brakiem „ń” w nazwisku 😉

    Polubienie

  5. mam nadzieję że „Legenda”. nie ma potrzeby tłumaczyć tego na angielski- tak podobnie brzmią te słowa że to już by była profanacja ;]

    Polubienie

  6. Popieram część poniższych komentarzy – czy OGAE Polska nie mogłoby zwrócić się do Marcina z prośbą o zmianę języka? Myślę, że przyniosłoby to kompozycji same plusy.

    Polubienie

  7. to ja też mam pytanie- czy da radę gdzieś zobaczyć drugi występ marcina? ten z trzęsącą się ręką 😛 w tv przerwali go reklamami 😦

    Polubienie

  8. momento, twoja jedynka i dwójka z wypowiedzi ma doskonały wzór. Oczywiście „Vukovi Umiru Sami”, czyli zaśpiewać po naszemu i z wyrazistym chórkiem. No i muzyka głośniej, zdecydowanie.

    Polubienie

  9. Ja też jestem za zmianą języka, ale może Mroziński nauczy się ładnie akcentować i śpiewać angielski tekst.

    Dla mnie sytuacja jest podobna jak przed nową wersją Joanki z „Is it true?”. Zdania były podzielone, a po nowej wersji wszyscy się rozpłynęli… Może będzie tak z Mrozińskim ? Mam nadzieję.

    A tak na marginesie to Leszcze mieli/miały plastikowe atrapy instrumentów, nie papierowe :P.

    Polubienie

  10. Chciałbym też widzieć u Mrozińskiego skrzypce w rękach chórku (pięcioosobowego) na początku piosenki.

    Polubienie

  11. —————————–

    ESC 2010: Sezon eurowizyjny powoli rozkręca się również na oficjalnych listach singli. Póki co trzy spośród wybranych piosenek zagościły już w zestawieniach.

    —————————–

    peaks for songs from the 2010 esc

    denmark – chanee & n’evergreen – in a moment like this
    denmark – 7

    netherlands – sieneke – (sha-la-lie) ik ben verliefd
    netherlands – 13

    norway – didrik solli-tangen – my heart is yours
    norway – 2

    —————————–

    Polubienie

  12. Shalalie shalala shalalie shalala…. Uwielbiam to :D.

    Ciekawe kiedy Mroziński tego swojego bloga założy…

    Polubienie

  13. I jeszcze jedno, tak telegraficznie…

    Marek Niedźwiecki poświęcił polskim eliminacjom do ESC tylko jedno zdanie (zupełnie jak prezydent Johnson Kambodży w 75 r. – wiem, czasem mam dziwne skojarzenia):

    „Nie ma o czym pisać”

    Polubienie

  14. Jeśli już lecimy angielskim, to może dać „Mroziński feat. Mazovia Members” 😉 Jeśli chodzi o spostrzeżenia z artykułu, to potwierdza się, że odbiór piosenki na żywo studiu może być zupełnie inny niż przed ekranem telewizora. Skrytykowana tutaj Węgrowska w opinii wielu telewidzów zaśpiewała nadspodziewanie dobrze, znacznie lepiej niż można by tego po niej oczekiwać. A co do wypowiedzi pani Cyzon, to chyba nic nie pobije jej okrzyku „Jeszcze Polska nie zginęła” na zakończenie rozmowy z prowadzącą. To hit niemal na miarę „Dość obcych gdzieś tam”. Co do transmisji to rzeczywiście bisów nie mieliśmy okazji zobaczyć, ale nie tylko. Nie mieliśmy okazji zobaczyć połowy zwycięskiego występu, bo TVP po prostu urwało transmisję w trakcie piosenki, dając reklamy. Ponadto słychać było, że telewizja chyba nie poradziła sobie z nagłośnieniem i udźwiękowieniem imprezy a także pracą kamer. Tu coś było za głośno, tam za cicho, gdzie indziej w ogóle nic nie było słychać. I również „Legenda” na tym ucierpiała.

    Polubienie

  15. Marcin był dzisiaj w teleexpresie i dziękował za głosy, jak sam powiedział oddano na „Legendę” ponad 30 tysięcy głosów 🙂 czyli wychodzi na to, w sumie oddano wczoraj w KE około 100 tysięcy głosów :)to więcej niż przed laty 😀

    Polubienie

  16. A ja jestem za tym, aby Marcin śpiewał po angielsku… piosenka ma piękny tekst, i ważne jest, aby Europa go zrozumiała, to może przynieść dodatkowe punkty od widzów i od jurorów. Alexander Rybak nie śpiewał swojej piosenki po norwesku lub po białorusku, tylko po angielsku właśnie… Moim zdaniem, a znam się na języku angielskim i kwestii akcentów, Marcin dość dobrze śpiewa w tym języku. Wiem, że są słowa krytyki, także z zagranicy, no nie twierdzę że ma idealny akcent, no ale ludzie, w końcu jest Polakiem, a zresztą i tak śpiewa po angielsku sto razy lepiej, niż wielu, wielu wykonawców w całej historii Eurowizji… jest to moje zdanie. Oczywiście, zawsze można dopracować wymowę, itd. Marcin ma na to 3 miesiące:). A co do języka polskiego… przecież są wstawki w polskim języku, które nadają klimat piosence… właśnie dlatego podoba się to w Europie. Język polski zaserwowany w takiej dawce ma w tej piosence taki charakterystyczny wydźwięk folkowy:). Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi:).

    Polubienie

  17. O tak, okrzyk Cyzonowej, po prostu hit 😉 Podobnie jak jej, „słuchajcie, chce się tu przeprowadzić, chce mieszkać w tym kraju” – heh, było to tak przekonujące, że równie dobrze mogłaby to powiedzieć biorąc udział w preselekcjach w każdym innym miejscu w Europie.

    Zawiedli mnie ci moi faworyci (choć jak napisałem już parę dni temu, musiałem, a nie chciałem ich wybrać).

    AC na scnie i poza nią dała ciała. MM z kolei był jak dla mnie nieco taki cukierkowy. A angielskie śpiewanie mu nie wychodzi.

    Co do przerwania transmisji w połowie finałowej prezentacji zwycięskiego utworu, to tak jak napisałem w niedzielę, co jak co ale taki wałek zdarzył się bodaj po raz pierwszy w historii polskich preselekcji.

    OK, idę się uśpić, bo od dziś (tak właśnie, już po 1 w nocy), przez pięć dni nie będę spał do póżna, co najmniej do tej godziny co teraz, jak nie dłużej. Ale o tym to napiszę po południu…

    Polubienie

  18. Klemz, jedna sprawa. Jeżeli chodzi o tę notkę – wyrażasz w niej swoją subiektywną opinię czy chciałeś mówić za wszystkich (lub większość) ?

    Polubienie

  19. „Mimo niechęci ze strony fanów Eurowizji, Leszcze mogły liczyć na spore poparcie osób starszych, którzy lubią tego rodzaju muzykę.” – do tego typu komentarzy należałoby mieć jakieś badania… ogólnie bardzo subiektywny news, czytając jestem niemal zmuszony myśleć tak samo… nie wiem czemu, ale nie podoba mi się te podsumowanie wcale…

    Polubienie

  20. Ludzie to jest blog.Na blogu autor pisze swoje spostrzeżenia
    i ma do tego jak największe prawo.

    Polubienie

  21. To jest podsumowanie moje – osobiste. Przypominam wam, że blog od samego początku (czyli od 2004) jest tylko blogiem autorskim, a nie portalem, także opinie np. o KE są całkowicie subiektywne 🙂

    Polubienie

  22. Powinieneś Klemzie zatem, zacząć używać wyrażeń typu „Uważam, że…”, „Moim zdaniem…” czy też „Jak dla mnie…” 😉 Ponieważ czytając Twój blog mam czasami wrażenie, że chciałbyś, trochę na siłę, narzucić innym swoje zdanie. Oczywiście ja nie twierdzę, że takie są Twoje intencje, broń Boże, po prostu taki jest Twój styl pisania, jednakże wydaje mi się, że powinieneś troszkę jeszcze nad tym popracować, bo sama idea blogu jest naprawdę fajna 🙂

    Polubienie

  23. Czarno to widzę z MM i Legendą ,zauważcie ,że każdy kto komentuje ten utwór pisze jest OK ,ale coś bym zmienił.Chyba nie zajdziemy za wysoko.A mi się VIR podobał,ta piosenka jest dobra,ale chyba podobną już słyszałam.Wokalista ma ciekawy głos,podobny do Bono ,choć śpiewa czasem nieczysto.Załuję,że PIN się wycofał,wielka szkoda.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.